Witaj na Forum Węgierskim!

Forum Węgierskie to miejsce spotkań i wymiany poglądów osób zainteresowanych wszystkim, co węgierskie. Na forum znajdziesz przydatne informacje dotyczące poruszania się po

Budapeszcie

, noclegów w okolicy

Balatonu

, a także najlepszych

węgierskich kąpielisk termalnych

.

Serdecznie zapraszamy do udziału w dyskusji i życzymy miłego pobytu na forum!

usmiech

Zaloguj się, aby uzyskać
pełny dostęp do forum i ukryć ten komunikat!

Brawurowa ucieczka Polaka z Węgier
fvg Offline
Administrator
Liczba postów:2,269
Dołączył:28.01.2012
Płeć:Mężczyzna
Skąd:Lengyelország
Węgierski:Tak
Post: #1
Brawurowa ucieczka Polaka z Węgier
Oj, widzę, że zamarło nam trochę życie na forum. Jam w podróży i mam bardzo ograniczony dostęp do netu. Wracam do aktywności na forum za jakiś tydzień. Tymczasem zapraszam do lektury poniższego artykułu.



Brawurowa ucieczka Polaka - przeszedł do legendy


Cytat:Nigdy nie zrezygnował z walki o Polskę. Już w czasie internowania na Węgrzech w 1939 roku organizował ucieczki z obozu. Kiedy w końcu i jemu udało się przedostać do Francji, zameldował się w koszarach, by dalej stawiać opór hitlerowcom. "Polska Zbrojna" opisuje historię podporucznika Jana Piwnika, legendarnego "Ponurego".

Kiedy podporucznik Jan Piwnik przekraczał 21 września 1939 roku wraz z 2 Kompanią Grupy Rezerwy Policyjnej z Golędzinowa granicę polsko-węgierską, w głowie miał już starannie ułożony plan działania. Po pierwsze, nie chciał dopuścić do rozkładu moralnego wśród podkomendnych. Po drugie, postanowił umożliwić ludziom przedostanie się do sojuszniczej Francji.

W obozie internowania, który znajdował się w małej węgierskiej miejscowości Laszlomajor, Piwnik organizował oficjalnie zajęcia kulturalne, naukowe, dbał o celebrowanie świąt oraz rocznic narodowych. Dla podkomendnych był nie tylko dowódcą, lecz także wychowawcą, przywódcą moralnym, a nawet lektorem języka francuskiego.

W dzienniku kompanii kapral Mieczysław Zacharewicz napisał: "Zbiórka pieniędzy polskich i węgierskich na gitarę, z którą ma wystąpić na poranku żołnierskim, urządzonym przez Kompanię w niedzielę, kapral Kulesza Augustyn. Zebrano waluty węgierskiej i polskiej wartości 45 pengo. Przygotowanie się naszych artystów do poranku żołnierskiego na dzień 15 października 1939 roku. Myśl urządzenia poranku podał nam nasz dowódca Kompanii podporucznik Piwnik Jan, który jak w Grupie, tak i tu, na tułaczce, dąży do podniesienia ducha moralnego żołnierza, co w obecnym czasie żołnierzowi jest bardzo potrzebne i daje rozrywkę, by te szare dni choć w danej chwili trochę rozweselić".

Tajne akcje

Tego typu działania szybko zyskały aprobatę węgierskiego kierownictwa obozu, które wysoko oceniało umiejętności organizacyjne Piwnika. Podobnego zdania był węgierski wizytator, który przyznał, że z 16 obozów, które odwiedził, nigdzie nie było takiego porządku jak w 2 Kompanii. Władze węgierskie nie miały oczywiście pojęcia o tajnych poczynaniach Piwnika. Był on jednym z przywódców siatki konspiracyjnej działającej w sąsiadujących ze sobą obozach. Czuwał nad wyrabianiem fałszywych dowodów tożsamości dla internowanych, nadzorował przemycanie cywilnych ubrań, a w końcu odprawiał osoby, które dzięki sprawnie działającej sieci przerzutowej przedostawały się do Francji.

W kronice kompanii pod datą 25 października widnieje zapis: "Kompania w tym dniu wieczorem (szarówką) wyszła na spacer w kierunku wsi. Na skraju lasku zatrzymała się, gdzie odłączyło się 22 wyznaczonych szeregowych, którzy poszli w głąb lasku. Reszta Kompanii powróciła do koszar. W głębi lasku 22 szeregowych spotkał podporucznik Piwnik Jan i przeprowadził odprawę. Celem było przeniesienie pod osłoną nocy, potajemnie przed wartą węgierską, pierwszego transportu ubrań cywilnych. Podporucznik Piwnik Jan wyznaczył wartę w sile ośmiu szeregowych, którzy mieli za zadanie obserwować, czy w pobliżu nie ma osób postronnych. W razie zjawienia się osoby postronnej wartownik, który pierwszy ją napotka, miał wszcząć rozmowę, natomiast niosący ubranie mieli w tym czasie skryć się i dopiero na umówiony znak dalej maszerować. Po dojściu do skraju lasku od strony obozu mieli się zatrzymać i na hasło 'kolacja' przenieść ubrania do środka zakwaterowania Kompanii, przez tylne wejście do wozowni, które na ten czas zostało odbite".

Do końca 1939 roku tylko z 2 Kompanii zdołało zbiec ponad 20 osób, a łącznie z sąsiednimi obozami około 70.

W styczniu 1940 roku grunt zaczął się palić Piwnikowi pod nogami. Sygnały o ucieczkach dotarły do niemieckiego przedstawicielstwa w Budapeszcie, które w węgierskim ministerstwie spraw zagranicznych złożyło protest w tej sprawie. Władze węgierskie, mimo przychylnego stosunku do Polaków, nie mogły już patrzeć przez palce na ten proceder. To wszystko sprawiło, że w połowie stycznia węgierska komenda obozu nakazała rozwiązać 2 Kompanię oraz rozdzielić ludzi do innych miejsc internowania.

Przez zieloną granicę

Piwnik wraz z pozostałymi przywódcami konspiracji miał zostać przeniesiony do twierdzy w Budapeszcie. Tak się jednak nie stało, choć w niektórych źródłach opisujących jego pobyt na Węgrzech jest mowa zarówno o twierdzy, jak i obozie karnym w Jolsva na północy Węgier.

O prawdziwym przebiegu wydarzeń można dowiedzieć się z kieszonkowego notatnika Piwnika. Na jednej ze stron widnieje następujący zapis: "28-31 stycznia 1940 roku, ostatnie dni w obozie po wyprawieniu ludzi do Francji i zlikwidowaniu kompanii. Grozi mi cytadela lub obóz karny, podobnie jak kapitanowi Janowi Janczyszynowi i sierżantowi Janowi Wróblewskiemu. Ja doskonale symuluję chorobę. Udaje mi się. Wszyscy myślą, że jestem ciężko chory". I dalej: "1 lutego, godz. 16.56 odjazd do szpitala - przybywam godz. 18.30 (szpital mieścił się w Budapeszcie – przyp.) 2 lutego, godz. 9.00 ucieczka ze szpitala".

Ucieczka była tak brawurowa, że władze węgierskie, nie chcąc drażnić Niemców, a może również z powodu ciągle żywej sympatii do Polaków, zataiły ten fakt. To prawdopodobnie wtedy powstał mit mówiący o tym, że Piwnik miał być osadzony w budapeszteńskiej twierdzy.

Kierunek ucieczki "Ponurego" mógł być tylko jeden - Francja i tworzące się tam Polskie Siły Zbrojne. Z Budapesztu przedostał się do miejscowości Barcs położonej na południowym zachodzie Węgier, tuż przy granicy z Jugosławią. Pierwszą próbę przejścia na drugą stronę podjął 5 lutego. Nie udało mu się wskutek wzmożonej czujności strażników granicznych. Następnego dnia spotkał w Barcs swojego znajomego Władysława Wajnbergera, którego nie widział 10 lat. Drugą próbę podjęli wspólnie 9 lutego. I tym razem jednak, ze względu na brak łodzi niezbędnej do pokonania granicznej rzeki Drawy, akcja spaliła na panewce. Dopiero za trzecim podejściem, 11 lutego, udało się Piwnikowi przedostać do Jugosławii.

Pierwszym przystankiem na ziemi jugosłowiańskiej była przygraniczna miejscowość Suhopolje. Stamtąd już następnego dnia Piwnik pojechał do Zagrzebia. W stolicy przebywał przez cztery dni w schronisku przy ulicy Senoina. 14 lutego wyruszył pociągiem w kierunku Włoch. Trasa wiodła przez malownicze tereny i główne miasta Italii: Wenecję, Mediolan, Turyn. 18 lutego przekroczył granicę francuską i zatrzymał się w alpejskim miasteczku Modane.

Dalszy etap podróży to droga przez Lyon i dalej do Paryża. 19 lutego Piwnik zameldował się w słynnych koszarach Bessières, gdzie trzy dni później złożył wszystkie dokumenty niezbędne do weryfikacji tożsamości oraz stopnia w Polskich Siłach Zbrojnych. Po pozytywnym zweryfikowaniu został jednym z tysięcy żołnierzy, których celem była walka z Niemcami i wyzwolenie Polski spod hitlerowskiej okupacji.

Wojciech Königsberg, "Polska Zbrojna"

Za: wp.pl

Pozdrawiam! Uśmiech

Masz własną stronę internetową? Pomóż promować Forum Węgierskie!
13-02-2012 22:35
Ovidiu Offline
Użytkownik
Liczba postów:28
Dołączył:30.01.2012
Płeć:-
Skąd:
Węgierski:
Post: #2
RE: Brawurowa ucieczka Polaka z Węgier
O proszę, mimo, że interesuję się trochę II wojną światową, to o tym nie wiedziałem Uśmiech Ale było więcej podobnych historii, w końcu masa polskich żołnierzy była internowana na Węgrzech czy w Rumunii.
Wiadomo coś o tym, jakie były dalsze losy podporucznika Piwnika?
23-02-2012 15:45
Maciek Offline
Użytkownik
Liczba postów:18
Dołączył:09.04.2012
Płeć:-
Skąd:
Węgierski:
Post: #3
RE: Brawurowa ucieczka Polaka z Węgier
książka "Ułańska Legenda" opowiada o żołnierzach internowanych na Węgrzech Uśmiech ich ciepłym przyjęciu i pomysłowych ucieczkach z obozów Szeroki uśmiech i opisane są losy aż do obrony Francji przez Wlk Brytanie i oswobodzenie Francji czy Belgii Uśmiech to oczywiście o Dywizji gen Maczka Oczko
09-04-2012 16:15
Maniek Offline
Użytkownik
Liczba postów:104
Dołączył:23.05.2012
Płeć:Mężczyzna
Skąd:Łódź
Węgierski:
Post: #4
RE: Brawurowa ucieczka Polaka z Węgier
Istvan Lagzi pisze o ucieczkach Polaków internowanych na Węgrzech.
"Uchodźcy polscy na Wȩgrzech w latach drugiej wojny światowej."
25-05-2012 14:06


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
Krol Polski i Wegier: prawda i legenda Ribizli 11 11,233 24-03-2014 6:03
Ostatni post: javin



Brawurowa ucieczka Polaka z Węgier
Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości