11-03-2026, 0:58
Sędzia federalny w Waszyngtonie potwierdził, że Chorwacja musi zapłacić spółce MOL Nyrt około 236 milionów dolarów (80 miliardów forintów).
Jeśli Chorwacja nie zapłaci, ryzykuje, że amerykańskie władze mogą przejąć wszelkie chorwackie aktywa państwowe, państwowe samoloty lądujące w Stanach Zjednoczonych, konta ambasady, a nawet inne chorwackie dobra i konta.
Historia sięga dawnych czasów, wydarzeń sprzed kilkudziesięciu lat. Podczas prywatyzacji chorwackiej spółki naftowej INA w latach 2002–2003 węgierska spółka MOL nabyła mniejszościowy pakiet udziałów w tej spółce. Relacje nie układały się gładko, ale w latach 2008-2009 strony uzgodniły, że chociaż udział MOL nadal wynosił poniżej 50 procent, podobnie jak udział państwa chorwackiego (węgierska spółka posiadała 47,1 procent, a Chorwacja 44,8%), to w styczniu 2009 r. węgierska spółka uzyskała prawo do zarządzania chorwacką spółką.
Niedługo potem w Chorwacji nastąpiła zmiana przywódców politycznych, były premier Ivo Sanader został odwołany, wykluczony ze swojej partii, a nawet wszczęto przeciwko niemu postępowanie karne. Państwo chorwackie zaskarżyło również umowy zawarte z MOLem, a następnie wniosło pozew przeciwko osobie Zsolta Hernádiego, szefa MOLu, zarzucając mu korumpowanie Sanadera. Hernádi kategorycznie zaprzeczył tym zarzutom, ale państwo chorwackie uznało, że ma prawo nie przestrzegać wcześniejszych umów, na przykład umowy gazowej z 2009 roku.
Chorwaci zaatakowali MOL w sześciu punktach w Genewie, w sprawie zarzutów dotyczących korupcji w Chorwacji. Strona węgierska wygrała we wszystkich punktach. MOL wygrał również w Waszyngtonie, choć tutaj zwycięstwo było umiarkowane, ponieważ zamiast roszczenia Molu na około 900 milionów dolarów , sąd arbitrażowy uznał za uzasadnione jedynie 200 milionów dolarów. Kwota ta wzrosła obecnie wraz z odsetkami za zwłokę do 236 milionów dolarów, choć zabawne jest to, że w forintach jest to ta sama kwota (80 miliardów forintów), ponieważ dolar znacznie osłabł od dnia ostatniego wyroku.
Chorwaci nie zapłacili, próbując różnych argumentów prawnych, więc MOL wszczął odrębne postępowanie egzekucyjne, w którym sędzia Amir Ali wydał wyrok potwierdzający, że Chorwacja musi zapłacić MOLowi kwotę określoną w wyroku arbitrażowym. Chorwacja przedstawiła wiele argumentów, aby uniknąć konieczności zapłaty, powołując się na „suwerenne prawo immunitetu”, czyli twierdząc, że zagraniczne państwa nie mogą być pozywane przed sądami Stanów Zjednoczonych.
Jednakże argument ten został odrzucony, ponieważ wcześniej Chorwacja zgodziła się w umowie poddać się procedurze arbitrażowej z siedzibą w Stanach Zjednoczonych. Chorwacja argumentowała również, że od momentu przystąpienia do Unii Europejskiej dwa państwa członkowskie powinny rozstrzygać spory nie w Waszyngtonie, ale przed sądem unijnym. Sędzia uznał jednak, że każdy sąd okręgowy w Stanach Zjednoczonych może wykonać orzeczenie ICSID, a sądy w Waszyngtonie często zajmują się takimi i podobnymi sprawami.
Czy Chorwacja zapłaci tę ogromną kwotę, to jeszcze nie wiadomo, ale Stany Zjednoczone mogą od tej pory pomóc w zajęciu majątku. Inną kwestią jest to, że kolejny cios dla strony chorwackiej nie przyszedł w najlepszym momencie, ponieważ stosunki między Węgrami a Chorwacją są już i tak fatalne, a Węgry coraz bardziej potrzebują współpracy Chorwatów.
Przegrana w tej chwili Chorwacja jest bowiem największym właścicielem przedsiębiorstwa Janaf, które obecnie jako jedyne dostarcza ropę naftową do Węgier. Oczywiście nie trzeba koniecznie łączyć tych spraw, ale dość przerażające jest to, że stosunki węgiersko-chorwackie pogarszają się, co po stronie chorwackiej przejawia się między innymi tym, że od lat nie wypłacają oni firmie Mol kwoty zasądzonej w procesie sądowym. Teraz będzie im nieco trudniej to dalej przeciągać.
Źródło: Gergely Brückner - telex.hu
Jeśli Chorwacja nie zapłaci, ryzykuje, że amerykańskie władze mogą przejąć wszelkie chorwackie aktywa państwowe, państwowe samoloty lądujące w Stanach Zjednoczonych, konta ambasady, a nawet inne chorwackie dobra i konta.
Historia sięga dawnych czasów, wydarzeń sprzed kilkudziesięciu lat. Podczas prywatyzacji chorwackiej spółki naftowej INA w latach 2002–2003 węgierska spółka MOL nabyła mniejszościowy pakiet udziałów w tej spółce. Relacje nie układały się gładko, ale w latach 2008-2009 strony uzgodniły, że chociaż udział MOL nadal wynosił poniżej 50 procent, podobnie jak udział państwa chorwackiego (węgierska spółka posiadała 47,1 procent, a Chorwacja 44,8%), to w styczniu 2009 r. węgierska spółka uzyskała prawo do zarządzania chorwacką spółką.
Niedługo potem w Chorwacji nastąpiła zmiana przywódców politycznych, były premier Ivo Sanader został odwołany, wykluczony ze swojej partii, a nawet wszczęto przeciwko niemu postępowanie karne. Państwo chorwackie zaskarżyło również umowy zawarte z MOLem, a następnie wniosło pozew przeciwko osobie Zsolta Hernádiego, szefa MOLu, zarzucając mu korumpowanie Sanadera. Hernádi kategorycznie zaprzeczył tym zarzutom, ale państwo chorwackie uznało, że ma prawo nie przestrzegać wcześniejszych umów, na przykład umowy gazowej z 2009 roku.
Chorwacja i MOL złożyły wzajemne pozwy. Chorwaci wszczęli postępowanie w Genewie, przed międzynarodowym trybunałem handlowym ONZ, UNCITRAL, a strona węgierska przed ICSID w Waszyngtonie, który jest międzynarodowym trybunałem ochrony inwestycji działającym pod egidą Banku Światowego. MOL domagał się odszkodowania, ponieważ Chorwacja naruszyła swoje zobowiązania dotyczące liberalizacji chorwackiego rynku gazu. Po długim procesie sądowym MOL wygrał praktycznie wszystko i wszędzie.
Chorwaci zaatakowali MOL w sześciu punktach w Genewie, w sprawie zarzutów dotyczących korupcji w Chorwacji. Strona węgierska wygrała we wszystkich punktach. MOL wygrał również w Waszyngtonie, choć tutaj zwycięstwo było umiarkowane, ponieważ zamiast roszczenia Molu na około 900 milionów dolarów , sąd arbitrażowy uznał za uzasadnione jedynie 200 milionów dolarów. Kwota ta wzrosła obecnie wraz z odsetkami za zwłokę do 236 milionów dolarów, choć zabawne jest to, że w forintach jest to ta sama kwota (80 miliardów forintów), ponieważ dolar znacznie osłabł od dnia ostatniego wyroku.
Chorwaci nie zapłacili, próbując różnych argumentów prawnych, więc MOL wszczął odrębne postępowanie egzekucyjne, w którym sędzia Amir Ali wydał wyrok potwierdzający, że Chorwacja musi zapłacić MOLowi kwotę określoną w wyroku arbitrażowym. Chorwacja przedstawiła wiele argumentów, aby uniknąć konieczności zapłaty, powołując się na „suwerenne prawo immunitetu”, czyli twierdząc, że zagraniczne państwa nie mogą być pozywane przed sądami Stanów Zjednoczonych.
Jednakże argument ten został odrzucony, ponieważ wcześniej Chorwacja zgodziła się w umowie poddać się procedurze arbitrażowej z siedzibą w Stanach Zjednoczonych. Chorwacja argumentowała również, że od momentu przystąpienia do Unii Europejskiej dwa państwa członkowskie powinny rozstrzygać spory nie w Waszyngtonie, ale przed sądem unijnym. Sędzia uznał jednak, że każdy sąd okręgowy w Stanach Zjednoczonych może wykonać orzeczenie ICSID, a sądy w Waszyngtonie często zajmują się takimi i podobnymi sprawami.
Czy Chorwacja zapłaci tę ogromną kwotę, to jeszcze nie wiadomo, ale Stany Zjednoczone mogą od tej pory pomóc w zajęciu majątku. Inną kwestią jest to, że kolejny cios dla strony chorwackiej nie przyszedł w najlepszym momencie, ponieważ stosunki między Węgrami a Chorwacją są już i tak fatalne, a Węgry coraz bardziej potrzebują współpracy Chorwatów.
Przegrana w tej chwili Chorwacja jest bowiem największym właścicielem przedsiębiorstwa Janaf, które obecnie jako jedyne dostarcza ropę naftową do Węgier. Oczywiście nie trzeba koniecznie łączyć tych spraw, ale dość przerażające jest to, że stosunki węgiersko-chorwackie pogarszają się, co po stronie chorwackiej przejawia się między innymi tym, że od lat nie wypłacają oni firmie Mol kwoty zasądzonej w procesie sądowym. Teraz będzie im nieco trudniej to dalej przeciągać.
Źródło: Gergely Brückner - telex.hu
