Gödöllő i Esztergom
#1
Gödöllő to miasto położone w bliskości węgierskiej stolicy. Nie wyróżniałoby się niczym szczególnym, gdyby nie znajdowała się tutaj dawna szlachecka i królewska rezydencja.
[Obrazek: 26321455079_4b5bb35016_c.jpg]

Zawsze chciałem ją obejrzeć, ale jakoś nigdy nie było mi po drodze, dopiero w sierpniu tego roku na same ostatki południowoeuropejskich wojaży.

Samochód zostawiamy na niewielkim parkingu niedaleko pałacu - opłaty pobierane są nawet w niedzielę. Po kilkuset krokach wyrasta przed nami różowo-biała fasada przykryta kopułą. Ludzi kręci się sporo, zwłaszcza Azjatów. Zapewne mają ten obiekt w swoich małych przewodnikach pod pozycją must see Szeroki uśmiech. Kilku nawet prosi mnie o zrobienie im zdjęcia, ale wybrali taką pozycję i odległość, że objąłem co najwyżej połowę sali balowej na piętrze Oczko.
[Obrazek: 38045271306_68989632ab_c.jpg]

Herb Węgier nakryty koroną świętego Stefana zdradza monarszą przeszłość, ale pierwszym lokatorem i budowniczym był Antal Grassalkovich. Jego życie to przykład zawrotnej kariery czasów Habsburgów: od chorwackiego ziemianina do grafa na wiedeńskim dworze. Pałac z połowy XVIII wieku podkreślał jego pozycję. W kolejnym stuleciu stopniowo niszczał, w końcu sprzedano go za długi. W czasie wojny austriacko-pruskiej, gdy służył jako lazaret, w 1866 zobaczyła go po raz pierwszy cesarzowa Elżbieta i wyraziła życzenie nabycia posiadłości. Spełniło się ono rok później, tyle, że zaniedbaną rezydencję kupił rząd węgierski i sprezentował nowo koronowanej parze królewskiej.
[Obrazek: 38097754951_1617648e7e_c.jpg]

Małżonka Franciszka Józefa była zachwycona tym miejscem, znacznie mniej krepującym niż Wiedeń, więc spędzała tu dużo czasu. Pałac i Gödöllő przeżywały najlepszy okres w swojej historii. Po śmierci Elżbiety król i cesarz bywał tu rzadko, ostatni raz w 1911 roku. Karol odwiedził pałac jeszcze w październiku 1918 roku, miesiąc przed rozpadem państwa i rozerwaniem unii austriacko-węgierskiej.

Po krótkim okresie Węgierskiej Republiki Rad urządził się tu regent Miklós Horthy, który de facto spełniał rolę monarchy, a Gödöllő było jego letnią rezydencją. Okres komunizmu, jak się można domyślić, nie był najszczęśliwszy - w pałacu zakwaterowano wojsko: jedno skrzydło okupowali żołnierze radzieccy, drugie węgierscy. Potem urządzono w nim dom starców. Zniszczono zabytkowe ogrody. Bardzo beztroskie (a właściwie barbarzyńskie) podejście do własnej historii: jednak w PRL-u nie dewastowano w taki sposób siedzib polskich królów.

Dzisiaj, po latach rekonstrukcji i renowacji, pałac jest dużą atrakcją turystyczną, co widać m.in. po cenach biletów. Ponieważ to już ostatnie godziny wyjazdu i nasze fundusze są na ukończeniu postanowiliśmy tym razem zadowolić się zwiedzaniem zewnętrznym.

Na zdjęciach tylny dziedziniec otoczony dwoma oryginalnymi skrzydłami. Drugie ujęcie w stylu "azjatyckim" - ucięte Język.
[Obrazek: 26321461389_883d9ad1c6_c.jpg]
[Obrazek: 38045072826_e9da6a3e6e_c.jpg]

Mimo ogromu prac i pieniędzy włożonych w renowację nadal część założenia jest w ruinie - w tym przypadku Stara i Nowa Oranżeria.
[Obrazek: 38066941722_3ad0f10dd7_c.jpg]

Tu wyremontowana część ze stajniami i teatrem dworskim.
[Obrazek: 38067182412_4879483f6e_c.jpg]

Również park nie odzyskał swojej dawnej świetności: rozorany w czasie przechodzenia frontu, drzewa wycięto częściowo na opał (starcom z domu opieki najwyraźniej nie były potrzebne), zabudowano garażami. Obecnie dominuje na nim nisko skoszona trawa.
[Obrazek: 24245902328_390f3e54b1_c.jpg]

Niektóre stare okazy się uchowały, np. ten 170 letni platan. Możliwe, że siadała przy nim i królowa Elżbieta.
[Obrazek: 38097938551_fa3aa4c1d7_c.jpg]

Wolnostojąca palmiarnia jest dziś prywatna i mieści się w niej zakład ogrodniczy, reklamowany przez pałac.
[Obrazek: 26321657269_45b7c3bede_c.jpg]
Odpowiedz
#2
Stojący samotnie pomnik Marii Teresy. Wybudowany w 1907, odrestaurowany w 2002.
[Obrazek: 26321660459_c7e193a99a_c.jpg]

Na niewielkim kopcu widać tzw. Pawilon Królewski (herbaciarnię) z 1760 roku. W środku wiszą portrety węgierskich monarchów.
[Obrazek: 26321650329_68b20e27ff_c.jpg]
[Obrazek: 38097947771_9300a06b06_c.jpg]

Dawniej w parku znajdowała się także m.in. kręgielnia, stanowisko do strzelania do rzutków, podobno zachował się basen pływacki i korty tenisowe.

Naprzeciwko głównej fasady, już za drogą, pomnik Grassalkovicia. Zmarszczki twarzy płynnie przechodzą w fałdy na ubraniu.
[Obrazek: 38067164322_b2bb429f9c_c.jpg]

Idę jeszcze zajrzeć za skrzydło: widać tutaj dawną bramę wjazdową, dziś dwa kikuty na środku trawnika...
[Obrazek: 26321626699_cfbbca9587_c.jpg]

...oraz kamienną piramidę - Pomnik Poległych. Herb także przeszedł rekonstrukcję, korona jest ewidentnie doklejona. Być może usunięto ją w czasach minionych i jedynie słusznych.
[Obrazek: 37389256294_25077000d9_c.jpg]
[Obrazek: 26321619119_414e98e784_c.jpg]

O bliskości Budapesztu świadczy fakt, że dociera tutaj kolejka podmiejska BHÉV. Dworzec (przekształcony współcześnie w pizzerio-restauracje) wybudowano w bezpośredniej bliskości pałacu, a podczas zmiany świateł migają przez skrzyżowanie charakterystyczne zielone składy.
[Obrazek: 38045264326_a44c25c4a3_c.jpg]
[Obrazek: 38045252266_6049a6485b_c.jpg]
Odpowiedz
#3
Ruszamy w dalszą podróż. Skręcamy na obwodnicę stolicy M0 i wkrótce po raz kolejny w czasie tej wyprawy spotykamy Dunaj. Przekraczamy go ładnym mostem Megyeri, drugim najdłuższym na Węgrzech, a wybudowanym niecałą dekadę temu.
[Obrazek: 38045250296_9c9d55cce7_c.jpg]

Po drugiej stronie rzeki przejeżdżamy przez spokojne miejscowości leżące w Zakolu Dunaju. W jednej z nich (Leányfalu) dostrzegam pozostałości po rzymskiej strażnicy z IV wieku. Sieć posterunków (limes) strzegła ogromnych granic Imperium: odcinek prowincji Pannonia zaczynał się w okolicach współczesnego Wiednia, a kończył pod Belgradem.
[Obrazek: 37389235994_8d05af088c_c.jpg]

Liście na drzewach zaczynają nabierać kolorów, a to dopiero był sierpień!
[Obrazek: 38045239446_4aa37a33c7_c.jpg]

Zakole Dunaju było kiedyś licznie zamieszkałe przez Szwabów Naddunajskich i częściowe formy tego osadnictwa przetrwały do czasów współczesnych. Komitat Peszt jest najbardziej "niemiecki" z węgierskich tworów administracyjnych.
[Obrazek: 38067122702_34729bf975_c.jpg]
[Obrazek: 38067120712_7563a8994c_c.jpg]

W Wyszehradzie (Visegrád, Plintenburg) robię postój, aby uwiecznić z dołu ruiny zamku królewskiego. Tłum ludzi na murach.
[Obrazek: 38067118562_b9866314a8_c.jpg]

Schodzę także nad Dunaj. Szeroki i mulisty. Na drugim brzegu rozciąga się Nagymaros - to aż tutaj miał sięgać drugi zbiornik partnerski dla Gabčíkova, które jest 120 kilometrów dalej na zachód.
[Obrazek: 24245828218_094184975d_c.jpg]

Tu ładnie widać jak rzeką kręci, a ja mam krzywe oko.
[Obrazek: 24245830668_e2c1af2286_c.jpg]
Odpowiedz
#4
Pora na ostatni przystanek w czasie tegorocznego wyjazdu wakacyjnego. Ostatni, ale nie byle jaki, bo Esztergom. Po polsku używa się czasem starej wersji Ostrzyhom, jednak w ogóle mi ona nie podchodzi. Inne języki słowiańskie używają zbliżonego brzmienia, a miejscowi Niemcy nazywają miasto Gran.

To jedno z najstarszych węgierskich miast i najbardziej znaczące religijnie: w nim ochrzcił się książę Vajk, którego potem ogłoszono świętym. Tu była pierwsza stolica państwa, a od czasu przegnania Turków rezyduje prymas Węgier. Po traktacie w Trianon ten arcyważny ośrodek nieoczekiwanie znalazł się na samej granicy, którą znowu wytyczono na Dunaju.

Ledwo zaparkowaliśmy, a doszły do nas odgłosy trąbek, piszczałek, bębnów i innych radosnych instrumentów muzycznych. Dziś Dzień Świętego Stefana, święto narodowe, więc w całym kraju odbywają się imprezy. W południe padało, potem było pochmurno, teraz nawet pojawiło się słońce, więc pochód średniowiecznych wojów idzie ulicą w pełnym blasku.

(Facet we fioletowej kiecce zamiast się skupić na swej roli ciągle gadał i gestykulował!)
[Obrazek: 37389227934_79b00d3ef0_c.jpg]

Nie wszyscy odpowiednio dobrali ciuchy - jeden z Madziarów odłączył się i zaczął na skróty wdrapywać się schodami, co rusz podciągając spadające gatki Szeroki uśmiech.
[Obrazek: 37389224244_ab01ede722_c.jpg]

Na skarpie wznosi się największa świątynia Węgier - monumentalna klasycystyczna bazylika św. Wojciecha. Poprzednią zniszczyli Osmanowie, tą wybudowano w XIX wieku i nie szczędzono na nią materiałów i pieniędzy.
[Obrazek: 24245808518_f6ac7d433a_c.jpg]

Pradawny pochód zbliża się z hałasem poprzedzany wozem policji; fioletowy gościu nadal coś nadaje sąsiadowi.
[Obrazek: 38067093952_a0df418aee_c.jpg]
[Obrazek: 37389220234_2ce7745768_c.jpg]

Na razie zostawiamy dzielnych barbarzyńców i idziemy obejrzeć bazylikę. Wnętrza jeszcze bardziej pokazują jej rozmiar.
[Obrazek: 24245792798_75d0a7055b_c.jpg]
[Obrazek: 24245790508_d1b8a7fe68_c.jpg]
[Obrazek: 26321459199_f996a33239_c.jpg]

Gdzież ją jednak porównywać chociażby z Licheniem? Tam 23 tysiące metrów kwadratowych, tu marne 5,6 tysiąca. Tam najwyższy punkt to 141 metrów, tutaj 100.

Wejście do kościoła jest darmowe, natomiast za kasę można dostać się na jeden z punktów widokowych: zaszaleliśmy i wybraliśmy kopułę do której prowadzi kilkaset schodów. Podczas włażenia dostajemy kręćka.

Najpierw dochodzimy do poziomu pośredniego, gdzie wystawiono pierwotny projekt zabudowy placu przed bazyliką.
[Obrazek: 24245782828_b4c6de9f54_c.jpg]

Z braku pieniędzy nigdy nie został on zrealizowany, nie postawiono m.in. półkolistego zakończenia z łukiem triumfalnym.

Obok ulokowano niższy punkt widokowy w uzbrojonym oknie; skąpcy dalej nie idą. Mnie kojarzy się z działkiem strzeleckim.
[Obrazek: 38067071092_4f35df2b93_c.jpg]
Odpowiedz
#5
Z łącznika między wieżą a nawą główną oglądamy trwające w dole powitanie władcy na zamku.
[Obrazek: 24245779338_492ae87780_c.jpg]
[Obrazek: 38097863751_e80b661227_c.jpg]

Kolejny poziom to wysokość wież. Panorama robi wrażenie!
[Obrazek: 38097853861_baa6028d22_c.jpg]
[Obrazek: 24245762468_6abb52a816_c.jpg]

Tuż pod nosem Dunaj i słowackie Štúrovo, brzydsze rodzeństwo Esztergomu. Wspomnę jeszcze o nim na sam koniec.
[Obrazek: 38097859541_ccee570fc2_c.jpg]
[Obrazek: 38097856071_9088b85188_c.jpg]

Wchodzimy jeszcze wyżej na chodnik okalający główną kopułę. Wieje jak cholera, lęk wysokości daje o sobie znać. Ale jest pięknie!
[Obrazek: 37389178614_31a6de8cbe_c.jpg]
[Obrazek: 38067025602_5f1149fbfc_c.jpg]

Plac św. Stefana. Różni się od modelu. Granica słowacko-węgierska przebiega mniej więcej na horyzoncie w środku tego zdjęcia, gdzie do Dunaju z lewej strony wpada Ipola.
[Obrazek: 37389177314_b7a3ad02bc_c.jpg]
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Jazda konna Komárom-Esztergom stefanos 3 1,390 12-05-2014, 14:55
Ostatni post: Ribizli



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości