Głuchoniemi w głębinach - tajne składowisko
#1
Podczas zimnej wojny świat żył w cieniu wyścigu zbrojeń między Stanami Zjednoczonymi a Związkiem Radzieckim, z bronią jądrową w centrum uwagi. Węgry, jako członek Układu Warszawskiego, były  militarnie i politycznie zależne od Moskwy.

Po pierwszej eksplozji nuklearnej w 1949 r. Związek Radziecki szybko rozbudował swój arsenał nuklearny, a w latach 50. założył kilka tajnych magazynów. Jednym z nich był magazyn nuklearny zbudowany na zalesionych wzgórzach między Nagyvázsony i Tótvázsony, który był częścią zapasów broni strategicznej bloku wschodniego. Dziś składowisko w Bakony jest ciekawą pamiątką po zimnej wojnie. Betonowy gigant zatopiony w ziemi, niegdyś mieścił najbardziej niszczycielską broń na świecie, podczas gdy mieszkańcy okolicy nic o tym nie wiedzieli.

Miejsce to jest obszarem zamkniętym, chronionym przez Węgierskie Siły Obronne i niedostępnym dla publiczności. Fotograf urbex, który wykonał zdjęcia - choć chętnie podzielił się z redakcją swoimi zdjęciami - chce pozostać anonimowy.

W pięciu miejscach  składowano ładunki nuklearne. Na blogu Miasta Duchów  informacje zebrane przez historyka i badacza Szabolcsa Kizmusa dają bardziej szczegółowy obraz budowy i działania radzieckich magazynów jądrowych na Węgrzech. Niewiele osób wie, że w latach Układu Warszawskiego Węgry stale przechowywały radziecką broń jądrową w kilku miejscach.

Siłom powietrznym przydzielono składy broni w Kunmadaras i Kiskunlacháza, a wojskom lądowym w okolicach Császár, Tab i Nagyvázsony. Baza w Nagyvázsony była jednym z najlepiej rozwiniętych i strategicznie uprzywilejowanych miejsc.


Obiekt w Nagyvázsony
Obiekt podlegał Ministerstwu Obrony. W razie wojny 5. Samodzielna Brygada Rakietowa w Tapolca otrzymywałaby stąd głowice nuklearne. W bazie utworzono dwa podziemne magazyny, oddalone od siebie o około 100 metrów. Odległość ta nie została wybrana przypadkowo: gdyby jeden z nich został trafiony, drugi nadal mógłby zostać użyty.

Wejścia były sprytnie zamaskowane - wyglądały jak budynki wykonane z blachy falistej - ale za nimi znajdowały się hermetycznie zamknięte, półmetrowe stalowe drzwi. Pochodzenie pocisków nuklearnych nie jest w pełni znane, naukowcy uważają, że prawdopodobnie przywiezione je z arsenału 711 w pobliżu Iwano-Frankowska na Ukrainie.
[Obrazek: 0-hangar1-1024x768.jpg]

Jak działał bunkier?
Wewnątrz betonowych bloków, zakopanych pod ziemią i przykrytych  warstwą ziemi, działał zaskakująco złożony system. Centralna hala bunkrów otwierała się na mniejsze pomieszczenia magazynowe i serwisowe: w których znalazły się urządzenia wentylacyjne, filtry, generatory prądu, akumulatory i zbiorniki na wodę.
W przypadku ataku nuklearnego personel mógł całkowicie odciąć bunkier od świata zewnętrznego.

[Obrazek: 0-nagyterem1-e1755585408981-985x1024.jpg]
Baza mogła działać w trzech trybach:
    - w czasie pokoju powietrze było po prostu cyrkulowane,
    - w trybie bojowym powietrze wlotowe przechodziło najpierw przez filtry przeciwpyłowe, radiologiczne i chemiczne,
- w ostatnim trybie wojennym, system był całkowicie autonomiczny i wykorzystywał sprężone powietrze ze zbiorników. W tym trybie instalacja mogła działała przez około dziesięć godzin.

Tajne operacje
Wszystkie czynności wokół magazynów były dostosowane do ruchów satelitów: załadunek i przeładunek materiałów mógł odbywać się głównie w nocy. Bunkier zawierał kilka rodzajów głowic nuklearnych, od 1 kilotony do kilkuset kiloton. Dla porównania, bomba zrzucona na Hiroszimę miała około 15 kiloton.

Dokładna liczba pracowników na służbie nie jest znana. Prawdopodobnie nie więcej niż dwudziestu pełniło służbę na jednej zmianie. Pracowali w całkowitej tajemnicy - nieprzypadkowo byli często potocznie nazywani "głuchoniemymi". Gdzie indziej nazywano ich po prostu "magazynierami".

Źródło: A. Péter Tóth sokszinuvidek.24.hu
Odpowiedz
#2
(26-08-2025, 13:06)Waldek napisał(a): Podczas zimnej wojny świat żył w cieniu wyścigu zbrojeń między Stanami Zjednoczonymi a Związkiem Radzieckim, z bronią jądrową w centrum uwagi. Węgry, jako członek Układu Warszawskiego, były  militarnie i politycznie zależne od Moskwy.

W Polsce było identycznie ... 
Trzy obiekty w których składowano radziecką broń jadrową, ich lokalizacja to:
- Templewo 
- Podborsko
- Brzeźnica
Odpowiedz
#3
(26-08-2025, 19:40)Sztasek napisał(a): W Polsce było identycznie (...) 


Dziś te dawne radzieckie składy broni jądrowej w Polsce mają różne przeznaczenie:

* Podborsko (3001, woj. zachodniopomorskie)
Najlepiej zachowany obiekt. Od kilku lat działa tam "Muzeum Zimnej Wojny"– filia Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu.
Można wejść do bunkrów, zobaczyć pancerne drzwi, systemy chłodzenia, makiety głowic, sprzęt wojskowy.
To jedyne miejsce w Polsce, gdzie obiekt jest profesjonalnie udostępniony turystom.

* Brzeźnica-Kolonia (3002, woj. zachodniopomorskie, okolice Jastrowia/Wałczu)
Obiekt również istnieje, ale jest w dużej mierze zdewastowany i porośnięty. Był użytkowany
przez wojsko polskie po wyjeździe Rosjan, ale potem opuszczony. Dziś przyciąga eksploratorów
i turystów, ale brak tam oficjalnego muzeum.

* Templewo (3003 woj. lubuskie)
Bunkry stoją, ale teren jest opuszczony, częściowo zarośnięty lasem. Obiekt nie jest zagospodarowany turystycznie. Bywa odwiedzany przez eksploratorów i pasjonatów historii, ale oficjalnie wstęp jest ograniczony (teren prywatny/wojskowy w części obszaru).
Stan zachowania gorszy niż w Podborsku.

Są one wskazane na mapach Googla.
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości