26-08-2025, 13:06
Podczas zimnej wojny świat żył w cieniu wyścigu zbrojeń między Stanami Zjednoczonymi a Związkiem Radzieckim, z bronią jądrową w centrum uwagi. Węgry, jako członek Układu Warszawskiego, były militarnie i politycznie zależne od Moskwy.
Po pierwszej eksplozji nuklearnej w 1949 r. Związek Radziecki szybko rozbudował swój arsenał nuklearny, a w latach 50. założył kilka tajnych magazynów. Jednym z nich był magazyn nuklearny zbudowany na zalesionych wzgórzach między Nagyvázsony i Tótvázsony, który był częścią zapasów broni strategicznej bloku wschodniego. Dziś składowisko w Bakony jest ciekawą pamiątką po zimnej wojnie. Betonowy gigant zatopiony w ziemi, niegdyś mieścił najbardziej niszczycielską broń na świecie, podczas gdy mieszkańcy okolicy nic o tym nie wiedzieli.
Miejsce to jest obszarem zamkniętym, chronionym przez Węgierskie Siły Obronne i niedostępnym dla publiczności. Fotograf urbex, który wykonał zdjęcia - choć chętnie podzielił się z redakcją swoimi zdjęciami - chce pozostać anonimowy.
W pięciu miejscach składowano ładunki nuklearne. Na blogu Miasta Duchów informacje zebrane przez historyka i badacza Szabolcsa Kizmusa dają bardziej szczegółowy obraz budowy i działania radzieckich magazynów jądrowych na Węgrzech. Niewiele osób wie, że w latach Układu Warszawskiego Węgry stale przechowywały radziecką broń jądrową w kilku miejscach.
Siłom powietrznym przydzielono składy broni w Kunmadaras i Kiskunlacháza, a wojskom lądowym w okolicach Császár, Tab i Nagyvázsony. Baza w Nagyvázsony była jednym z najlepiej rozwiniętych i strategicznie uprzywilejowanych miejsc.
Obiekt w Nagyvázsony
Obiekt podlegał Ministerstwu Obrony. W razie wojny 5. Samodzielna Brygada Rakietowa w Tapolca otrzymywałaby stąd głowice nuklearne. W bazie utworzono dwa podziemne magazyny, oddalone od siebie o około 100 metrów. Odległość ta nie została wybrana przypadkowo: gdyby jeden z nich został trafiony, drugi nadal mógłby zostać użyty.
Wejścia były sprytnie zamaskowane - wyglądały jak budynki wykonane z blachy falistej - ale za nimi znajdowały się hermetycznie zamknięte, półmetrowe stalowe drzwi. Pochodzenie pocisków nuklearnych nie jest w pełni znane, naukowcy uważają, że prawdopodobnie przywiezione je z arsenału 711 w pobliżu Iwano-Frankowska na Ukrainie.
![[Obrazek: 0-hangar1-1024x768.jpg]](https://s.24.hu/app/uploads/sites/11/2025/08/0-hangar1-1024x768.jpg)
Jak działał bunkier?
Wewnątrz betonowych bloków, zakopanych pod ziemią i przykrytych warstwą ziemi, działał zaskakująco złożony system. Centralna hala bunkrów otwierała się na mniejsze pomieszczenia magazynowe i serwisowe: w których znalazły się urządzenia wentylacyjne, filtry, generatory prądu, akumulatory i zbiorniki na wodę.
W przypadku ataku nuklearnego personel mógł całkowicie odciąć bunkier od świata zewnętrznego.
![[Obrazek: 0-nagyterem1-e1755585408981-985x1024.jpg]](https://s.24.hu/app/uploads/sites/11/2025/08/0-nagyterem1-e1755585408981-985x1024.jpg)
Baza mogła działać w trzech trybach:
- w czasie pokoju powietrze było po prostu cyrkulowane,
- w trybie bojowym powietrze wlotowe przechodziło najpierw przez filtry przeciwpyłowe, radiologiczne i chemiczne,
- w ostatnim trybie wojennym, system był całkowicie autonomiczny i wykorzystywał sprężone powietrze ze zbiorników. W tym trybie instalacja mogła działała przez około dziesięć godzin.
Tajne operacje
Wszystkie czynności wokół magazynów były dostosowane do ruchów satelitów: załadunek i przeładunek materiałów mógł odbywać się głównie w nocy. Bunkier zawierał kilka rodzajów głowic nuklearnych, od 1 kilotony do kilkuset kiloton. Dla porównania, bomba zrzucona na Hiroszimę miała około 15 kiloton.
Dokładna liczba pracowników na służbie nie jest znana. Prawdopodobnie nie więcej niż dwudziestu pełniło służbę na jednej zmianie. Pracowali w całkowitej tajemnicy - nieprzypadkowo byli często potocznie nazywani "głuchoniemymi". Gdzie indziej nazywano ich po prostu "magazynierami".
Źródło: A. Péter Tóth sokszinuvidek.24.hu
Po pierwszej eksplozji nuklearnej w 1949 r. Związek Radziecki szybko rozbudował swój arsenał nuklearny, a w latach 50. założył kilka tajnych magazynów. Jednym z nich był magazyn nuklearny zbudowany na zalesionych wzgórzach między Nagyvázsony i Tótvázsony, który był częścią zapasów broni strategicznej bloku wschodniego. Dziś składowisko w Bakony jest ciekawą pamiątką po zimnej wojnie. Betonowy gigant zatopiony w ziemi, niegdyś mieścił najbardziej niszczycielską broń na świecie, podczas gdy mieszkańcy okolicy nic o tym nie wiedzieli.
Miejsce to jest obszarem zamkniętym, chronionym przez Węgierskie Siły Obronne i niedostępnym dla publiczności. Fotograf urbex, który wykonał zdjęcia - choć chętnie podzielił się z redakcją swoimi zdjęciami - chce pozostać anonimowy.
W pięciu miejscach składowano ładunki nuklearne. Na blogu Miasta Duchów informacje zebrane przez historyka i badacza Szabolcsa Kizmusa dają bardziej szczegółowy obraz budowy i działania radzieckich magazynów jądrowych na Węgrzech. Niewiele osób wie, że w latach Układu Warszawskiego Węgry stale przechowywały radziecką broń jądrową w kilku miejscach.
Siłom powietrznym przydzielono składy broni w Kunmadaras i Kiskunlacháza, a wojskom lądowym w okolicach Császár, Tab i Nagyvázsony. Baza w Nagyvázsony była jednym z najlepiej rozwiniętych i strategicznie uprzywilejowanych miejsc.
Obiekt w Nagyvázsony
Obiekt podlegał Ministerstwu Obrony. W razie wojny 5. Samodzielna Brygada Rakietowa w Tapolca otrzymywałaby stąd głowice nuklearne. W bazie utworzono dwa podziemne magazyny, oddalone od siebie o około 100 metrów. Odległość ta nie została wybrana przypadkowo: gdyby jeden z nich został trafiony, drugi nadal mógłby zostać użyty.
Wejścia były sprytnie zamaskowane - wyglądały jak budynki wykonane z blachy falistej - ale za nimi znajdowały się hermetycznie zamknięte, półmetrowe stalowe drzwi. Pochodzenie pocisków nuklearnych nie jest w pełni znane, naukowcy uważają, że prawdopodobnie przywiezione je z arsenału 711 w pobliżu Iwano-Frankowska na Ukrainie.
![[Obrazek: 0-hangar1-1024x768.jpg]](https://s.24.hu/app/uploads/sites/11/2025/08/0-hangar1-1024x768.jpg)
Jak działał bunkier?
Wewnątrz betonowych bloków, zakopanych pod ziemią i przykrytych warstwą ziemi, działał zaskakująco złożony system. Centralna hala bunkrów otwierała się na mniejsze pomieszczenia magazynowe i serwisowe: w których znalazły się urządzenia wentylacyjne, filtry, generatory prądu, akumulatory i zbiorniki na wodę.
W przypadku ataku nuklearnego personel mógł całkowicie odciąć bunkier od świata zewnętrznego.
![[Obrazek: 0-nagyterem1-e1755585408981-985x1024.jpg]](https://s.24.hu/app/uploads/sites/11/2025/08/0-nagyterem1-e1755585408981-985x1024.jpg)
Baza mogła działać w trzech trybach:
- w czasie pokoju powietrze było po prostu cyrkulowane,
- w trybie bojowym powietrze wlotowe przechodziło najpierw przez filtry przeciwpyłowe, radiologiczne i chemiczne,
- w ostatnim trybie wojennym, system był całkowicie autonomiczny i wykorzystywał sprężone powietrze ze zbiorników. W tym trybie instalacja mogła działała przez około dziesięć godzin.
Tajne operacje
Wszystkie czynności wokół magazynów były dostosowane do ruchów satelitów: załadunek i przeładunek materiałów mógł odbywać się głównie w nocy. Bunkier zawierał kilka rodzajów głowic nuklearnych, od 1 kilotony do kilkuset kiloton. Dla porównania, bomba zrzucona na Hiroszimę miała około 15 kiloton.
Dokładna liczba pracowników na służbie nie jest znana. Prawdopodobnie nie więcej niż dwudziestu pełniło służbę na jednej zmianie. Pracowali w całkowitej tajemnicy - nieprzypadkowo byli często potocznie nazywani "głuchoniemymi". Gdzie indziej nazywano ich po prostu "magazynierami".
Źródło: A. Péter Tóth sokszinuvidek.24.hu
