Kierowca autobusu mógł zamknąć oczy na kilka sekund, przez co zginęło dwanaście osób
#1
Na podstawie zdjęć z miejsca zdarzenia oraz szkicu śladów sporządzonego przez policyjnych ekspertów kryminalistycznych można stwierdzić, że kierowca polskiego autobusu przewożącego pielgrzymów, który w niedzielę w nocy uległ poważnemu wypadkowi na odcinku autostrady M3 w Mezőkeresztes, mógł zasnąć za kierownicą na maksymalnie 2–4 sekundy. Według Sándora Boncséra, sądowego biegłego ds. techniki motoryzacyjnej, nawet krótszy czas może wystarczyć, by 24-tonowy autobus stał się niekontrolowalny, jeśli kierowca zasypia.
Przy prędkości 100 km/h polski autobus mógł pokonać ponad sto metrów w stanie niekontrolowanym w ciągu czterech sekund na prostym odcinku autostrady, a jeśli był włączony tempomat, kierowca mógł się obudzić najpóźniej w momencie zjechania na pobocze, wówczas opór toczenia wywołał pewien efekt hamowania, a poprzeczne nachylenie terenu przyspieszało autobus, dlatego nie było już szans na jego ustabilizowanie.
W wypadku autobusu jadącego z Medziugorja w Bośni i Hercegowinie do Polski zginęło dwanaście osób, a czterdzieści siedem odniosło obrażenia, z czego siedem osób było w stanie krytycznym. Ekspert zgadza się ze wstępnymi ustaleniami policji, zgodnie z którymi kierowca mógł zasnąć. Zgodnie z zdjęciami lotniczymi wykonanymi na miejscu zdarzenia, prawy rząd kół trzyosiowego autobusu typu Scania Irizar i6, mającego ponad 10 lat, początkowo zjechał pod niewielkim kątem z utwardzonej nawierzchni po przejechaniu przez pas awaryjny na całej szerokości.

[Obrazek: 1786973835-temp-36eicl6l318f5mkkfhk_cikk...@1.25x.gif]
Czerwona pulsująca linia pokazuje przypuszczalny tor ruchu autobusu.

PNa asfalcie nie widać śladów intensywnego hamowania ani kontrskrętu, podobnie jak nie ma tam resztek opony pozostałych po gwałtownej utracie ciśnienia. Policja nie podała informacji, czy w chwilach poprzedzających wypadek w pobliżu znajdował się inny pojazd, jednak spółka MKIF Zrt., zarządzająca autostradą, na prośbę serwisu Telex poinformowała, że w pobliżu działa kamera monitorująca ruch drogowy, a jej nagranie zostanie przekazane na żądanie policji.
Wypadki spowodowane zasypianiem za kierownicą nie są wcale rzadkością. Według elektronicznego rejestru o nazwie WEB-BAL, prowadzonego przez Magyar Közút, od początku 2020 r. do końca marca bieżącego roku w 716 wypadkach drogowych stwierdzono, że kierowca pojazdu, który spowodował wypadek, zasnął, a w wypadkach tych rannych zostało 1164 osób. W zestawieniu uwzględniono nie tylko dane dotyczące wypadków spowodowanych zasypianiem za kierownicą w przypadku ciężarówek i autobusów, ale także samochodów osobowych. Rzeczywista liczba takich przypadków może być wyższa. Według Pétera Felföldiego, audytora ds. bezpieczeństwa ruchu drogowego, sprawcy wypadków często nie przyznają się do zasypiania za kierownicą, a z drugiej strony trudno jest to udowodnić po fakcie, dlatego liczba wypadków spowodowanych zasypianiem może być znacznie większa niż ta, o której wiemy.
Według Sándora Boncséra na wynik tragedii z udziałem autobusów, takich jak ta obecna, wpływa wiele czynników. Ze względu na geometrię dróg publicznych jezdnia jest lekko nachylona w prawo, aby odprowadzać opady atmosferyczne, dlatego gdy kierowca autobusu lub samochodu puści kierownicę, pojazd zaczyna powoli zjeżdżać w stronę krawędzi drogi. Kiedy prawe przednie koło dużego autobusu zjechało z pasa awaryjnego, natychmiast znalazł się on na skarpie. Tam na krótką chwilę prawie całkowicie stracił przyczepność, a z tej sytuacji bardzo trudno jest skierować autobus z powrotem na jezdnię. Gdy przyczepność zachowuje tylko lewe przednie koło, utrata stabilności autobusu staje się nieodwracalna. Na skosie środek ciężkości przesunął się w prawo, co mogło szybko doprowadzić do przewrócenia się pojazdu, a w podobnej sytuacji przebieg wydarzeń jest zresztą nieprzewidywalny. Na miejscu zdarzenia po prawej stronie odcinka drogi, patrząc w kierunku jazdy, nie ma ciągłej barierki, która mogłaby utrzymać autobus na jezdni. Według Boncséra na powagę wypadku wpłynęło nie tylko to, ale także fakt, że obok jezdni znajduje się strome zbocze, przez co autobus nie tylko przewrócił się na bok po wjechaniu do rowu, ale jego środek ciężkości częściowo przesunął się na konstrukcję dachową, która nie została zaprojektowana do pochłaniania tak dużej masy i energii ruchu.
Chociaż nie ma oficjalnych informacji na temat tego, gdzie przed wypadkiem siedzieli późniejsi ranni, zdaniem eksperta mniejszym ryzykiem odniesienia obrażeń byli narażeni pasażerowie zajmujący miejsca w lewych rzędach. Wokół osób siedzących po stronie rowu kabina pasażerska uległa znacznemu zniszczeniu, ale ryzyko obrażeń oraz ich ciężkość zwiększały również rozrzucone odłamki.
Według Sándora Boncséra, niezależnie od rozmieszczenia pasażerów, decydującym czynnikiem było to, kto zapiął pas bezpieczeństwa.
W autobusach posiadających certyfikat „Tempo 100”, poruszających się po autostradzie z prędkością 100 km/h, wszyscy pasażerowie mają obowiązek zapięcia pasów bezpieczeństwa podczas jazdy. Kierowcy muszą zwrócić na to uwagę przed odjazdem, jednak później nie są już w stanie sprawdzić, ilu spośród 50–60 osób siedzących za nimi odpięło pasy podczas jazdy, na przykład po to, by wygodniej się wyspać. Ponieważ w wiadomościach podano, że kilku pasażerów wypadło z autobusu, a niektórzy zostali przygnieceni przez wrak, zdaniem eksperta można przypuszczać, że wielu z nich nie miało zapiętych pasów przed wypadkiem, co znacznie zmniejszyło ich szanse na przeżycie.
Jak wskazał Miklós Herpy, prawnik specjalizujący się w prawie komunikacyjnym, na to, jaką karę otrzyma kierowca na zakończenie postępowania wszczętego przeciwko niemu w związku z spowodowaniem wypadku drogowego skutkującego śmiercią wielu osób, wpłynie z jednej strony liczba ofiar i rannych oraz stopień ciężkości obrażeń, a z drugiej strony zachowanie kierowcy przed wypadkiem. W związku z tym za to przestępstwo grozi kara pozbawienia wolności od 2 do 8 lat; adwokat spodziewa się kary pozbawienia wolności podlegającej na jej odbyciu, ale kierowca może również liczyć się z grzywną oraz wieloletnim zakazem prowadzenia pojazdów – dodał Herpy.
Sąd weźmie pod uwagę, czy kierowca autobusu jest niekarany oraz czy popełnił wcześniej poważne wykroczenia drogowe. Wśród istotnych czynników znajdzie się również to, czy poszkodowani i ofiary śmiertelne miały zapięte pasy bezpieczeństwa, czy też nie. Herpy wspomniał podczas naszej rozmowy, że gdyby kierowca polskiego autobusu próbował uniknąć niebezpiecznej sytuacji spowodowanej przez inny pojazd i w tym celu wykonał manewr kierownicą, w wyniku którego autobus wylądował w rowie, to mógłby nawet zostać uniewinniony, ale nie ma na to żadnych wskazówek. Można się tego spodziewać nawet wtedy, gdy okaże się, że przyczyną najpoważniejszej tragedii autobusowej ostatnich lat na Węgrzech nie było jednak zasypianie, lecz awaria techniczna.
Adwokat podkreślił, że w Unii Europejskiej obowiązują surowe przepisy dotyczące czasu odpoczynku kierowców samochodów ciężarowych o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 2,5 tony oraz autobusów przystosowanych do przewozu więcej niż dziewięciu osób wraz z kierowcą. Zgodnie z tymi przepisami kierowcy mogą spędzać za kierownicą maksymalnie 9 godzin dziennie, a w ciągu tygodnia mogą ten czas wydłużyć do 10 godzin dziennie, jednak nie częściej niż dwa razy w tygodniu. Ponadto w ciągu tygodnia mogą prowadzić pojazd maksymalnie 56 godzin, a w ciągu dwóch kolejnych tygodni łącznie nie więcej niż 90 godzin, przy czym po 4,5 godzinach jazdy muszą zrobić 45-minutową przerwę. Zgodnie z zasadą ogólną dzienny czas odpoczynku musi wynosić co najmniej 11 godzin, a tygodniowy – co najmniej 45 godzin, który to czas można pod pewnymi warunkami skrócić do 24 godzin.
Od 2024 r. kierowcy autobusów turystycznych podlegają bardziej elastycznym przepisom, dzięki czemu ich obowiązkowa 45-minutowa przerwa może zostać podzielona na dwie części trwające co najmniej 15 minut, a pod pewnymi warunkami mogą nawet rozpocząć swój dzienny odpoczynek o godzinę później. W przypadku podróży trwających co najmniej sześć lub osiem dni mogą oni w ograniczonym zakresie skorzystać z tej możliwości wielokrotnie, a rozpoczęcie tygodniowego odpoczynku mogą odroczyć o maksymalnie 12 kolejnych 24-godzinnych okresów. Umożliwia im to pokonanie dłuższej międzynarodowej trasy turystycznej bez przerw, ale ważne jest również, aby autobusy międzynarodowe zawsze wyruszały w dłuższe trasy z kierowcą rezerwowym.
Zgodnie z wcześniejszym badaniem Komisji Europejskiej zmęczenie kierowcy może mieć wpływ nawet na 15–20 procent wypadków. 23 procent respondentów ankiety opartej na samoocenie przeprowadzonej wśród kierowców stwierdziło, że w ciągu 30 dni poprzedzających badanie prowadzili pojazd w stanie zmęczenia. Autorzy badania zauważyli różnice w częstotliwości występowania zmęczonej jazdy nie tylko między danymi z poszczególnych krajów, ale także między płciami. 25 procent mężczyzn biorących udział w badaniu przyznało, że w poprzednim miesiącu prowadziło pojazd w stanie zmęczenia, podczas gdy wśród kobiet odsetek ten wyniósł zaledwie 13 procent.
Obraz ten niuansuje komunikat Krajowej Izby Przewoźników Prywatnych (NIT), w którym podkreślono, że zgodnie z danymi dotyczącymi bezpieczeństwa ruchu drogowego na Węgrzech odsetek wypadków z udziałem pojazdów ciężarowych utrzymuje się na stałym poziomie poniżej 10 procent wszystkich wypadków drogowych, a odsetek wypadków z udziałem autobusów od wielu lat utrzymuje się stabilnie poniżej jednego procenta. Według stowarzyszenia statystyki wskazują, że autobusowy transport pasażerski jest najbezpieczniejszym środkiem transportu drogowego.
W związku z obecnym wypadkiem władze zbadają czasy odpoczynku, czas jazdy autobusu, a także dane z tachografu rejestrującego prędkość.
Jeśli okaże się, że kierowca nie odpoczywał w terminie i nie tak długo, jak przewiduje to prawo, kara może być surowsza, podobnie jak w przypadku, gdy okaże się, że przed wypadkiem przekroczył maksymalną dopuszczalną prędkość dla autobusu.
W ostatnich latach pojawiły się systemy ostrzegające przed zmęczeniem kierowcy lub zasypianiem nie tylko w samochodach osobowych, ale także w pojazdach ciężarowych i autobusach. Systemy te monitorują częściowo charakter i częstotliwość ruchów kierownicą, a częściowo ruchy gałek ocznych kierowcy, sygnalizując zagrożenie nawet wtedy, gdy kierowca trzyma oczy zamknięte dłużej niż podczas mrugnięcia lub na dłużej odwraca wzrok od ruchu drogowego. Ponadto istotnym dodatkowym elementem zwiększającym bezpieczeństwo jest aktywny system utrzymania pasa ruchu i ostrzegania przed zjechaniem z pasa, a także asystent hamowania awaryjnego.
Takie zaawansowane rozwiązania techniczne mogą znacznie pomóc w zapobieganiu wypadkom spowodowanym zasypianiem za kierownicą, ale według Boncséra ryzyko zawsze będzie duże, jeśli kierowca wyrusza w trasę niewyspany lub jego sen jest złej jakości. Czuwanie w nocy dodatkowo utrudnia fakt, że nowoczesny autobus nie wymaga od kierowcy zbyt wielu interwencji, pasażerowie śpią w ciszy, klimatyzacja zapewnia idealną temperaturę w kabinie pasażerskiej, a na pustej drodze przez długie minuty nic się nie dzieje.
Wczesnym rankiem 15 sierpnia 2021 r. na autostradzie M7, w pobliżu miejscowości Szabadbattyán, doszło do wypadku autobusowego o charakterze masowym, podobnego pod wieloma względami do obecnego. Kierowca autobusu węgierskiego biura podróży, wracającego z jednodniowej wycieczki do Chorwacji, zasnął, pojazd zjechał z drogi, a następnie uderzył w filar mostu wiaduktu, który zerwał lewą przednią część pojazdu, po czym wrak przewrócił się do rowu. W tym wypadku zginęło dziewięć osób, a czterdzieści siedem odniosło obrażenia, z czego siedem w stanie ciężkim. Wówczas wszczęto postępowanie w sprawie wypadku drogowego, który również spowodował śmierć wielu osób, jednak ponieważ kierowca zginął w wypadku, postępowanie zostało umorzone.
P
rzed wypadkiem autobusowym, do którego doszło w weekend na autostradzie M3, w 2002 roku również autobus przewożący polskich pielgrzymów uległ wypadkowi na Węgrzech, gdy około godziny 1 w nocy kierowca zasnął, a następnie wjechał prosto w rondo między Balatonkeresztúr a Balatonszentgyörgy. Autobus przewrócił się, zginęło dwadzieścia osób, a trzydzieści jeden odniosło obrażenia. Ofiary wypadku, który miał miejsce dwadzieścia cztery lata temu, jechały do Medziugorja w Bośni i Hercegowinie – dokładnie tam, skąd ofiary obecnego wypadku wyruszyły w drogę powrotną do domu przed tragedią.
W sierpniu 2022 roku w Chorwacji doszło do tragedii z udziałem autobusu przewożącego polskich pielgrzymów, którzy również zmierzali do Medziugorja. Około wpół do szóstej rano na autostradzie A4 w kierunku Zagrzebia, w okolicy Varasd, doszło do wypadku, w którym zginęło dwanaście osób, a trzydzieści trzy osoby wymagały pomocy medycznej po tym, jak autobus zjechał z drogi na zakręcie i przewrócił się na bok. Przypuszczalną przyczyną wypadku było zasypianie kierowcy podczas jazdy.
Źródło: telex.hu Dániel Zách – 17.08.2026
Odpowiedz


Podobne wątki&hellip
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Gdy jest mało czasu na zakończenie budowy - Dunaharaszti Waldek 0 902 09-05-2025, 22:52
Ostatni post: Waldek
  Gdzie znalesc na Wegrzech Lucky 1 1,302 14-11-2024, 0:31
Ostatni post: Waldek
  Nowy/nowa na forum? Przedstaw się! italodisco 853 911,734 05-10-2024, 7:18
Ostatni post: eplus
  Chrzest dziecka na Wegrzech Lucky 12 3,547 21-08-2024, 11:03
Ostatni post: Lucky
  Prośba o zamówienie płyt DVD na vatera.hu nonamez0 0 1,350 17-02-2023, 9:46
Ostatni post: nonamez0



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości