Litwa - jeden dzień w Wilnie
#1
W większym składzie - trzy małżeństwa, trzy samochody - wybraliśmy się na Litwę. Wyjazd we środę około dziesiątej rano. Nie pytajcie, dlaczego, bo nie wiem. Pierwszego dnia na wieczór dojeżdżamy do Augustowa, nocleg mamy w sanatorium na skraju miasta. We czwartek rano płyniemy katamaranem na wycieczkę Rospudą. 

[Obrazek: b3db60a526426aad.jpg]

Plan obwodnicy, która mogła zakłócić spokój żab i kormoranów został udaremniony. Statki wycieczkowe zapewne faunie nie przeszkadzają. 

Droga przez Ogrodniki do Wilna jest doskonała w porównaniu z trasą pokonaną dnia poprzedniego: dobra widoczność, brak remontów, zwężeń i zabudowań, bez ciężarówek. W porze obiadowej jeszcze przed granicą poznajemy słynne potrawy kuchni litewskiej: chłodnik i cepeliny. Tego samego wieczoru widzimy je w sklepie z bursztynem i innymi pamiątkami w formie magnesów na lodówkę. 

[Obrazek: 8d70efd99a533372.jpg]

[Obrazek: 492be45a82e8003e.jpg]

[Obrazek: c3bf7d10fbdf9433.jpg]

Na Litwie fotoradary są wyraźnie oznaczone, nawigacja prowadzi przez stolicę bezbłędnie. Dojeżdżamy samochodami prawie do samej Ostrej Bramy (lokalna nazwa to Ausros Vartai, a po angielsku Dawn Gate). Kaplicę obrazu Matki Boskiej odwiedzamy zaraz po zameldowaniu - nie ma tłumu, wstęp jest bezpłatny. 

[Obrazek: fca6b38de8b51d43.jpg]

Chcemy jeszcze usiąść przy herbacie i ciastku w jakiejś kawiarni, ale tutejsze ciastka i desery zupełnie nas nie przekonują, choć obeszliśmy co najmniej dziesięć lokali. Słyszymy rozmowy po polsku, angielsku, rosyjsku i chyba po litewsku. 

[Obrazek: cd0144b4f1c0626d.jpg]

W piątek wstajemy uwzględniając jedną godzinę przesunięcia - inna strefa czasowa. Idziemy piechotą odwiedzić cmentarz na Rossie (Rasu). Już o siódmej rano spotykamy polskie wycieczki. Na słynnej nekropolii trwają remonty, ale do zrobienia jest jeszcze bardzo wiele. Miejscowi Polacy (i Polki) już rozstawili przy wejściu stragany z pamiątkami. 

[Obrazek: f5df6eda4273a864.jpg]

Wracamy na śniadanie, aby zdążyć na Mszę po polsku - odprawianą najwyraźniej przez księdza-Litwina. I teraz nie ma tłoku. Chwilę chodzimy jeszcze po Starym Mieście fotografując zabytki związane ze wspólną historią. 

Następne miejsce na naszej trasie to słynny zamek w Trokach (Trakai). Troki to enklawa Tatarów - Karaimów, miasteczko ma trochę zabytków upamiętniających ich historię. Efektownie wyglądająca średniowieczna twierdza na wyspie jest od dawna wydmuszką, zdobywana, palona, burzona i w końcu zostawiona sama sobie. Po rekonstrukcji w zamkowych salach umieszczono liczne ekspozycje w klimacie epoki: broń, stroje, monety, rzeczy codziennego użytku. Tu ludzi jest dosyć dużo. 

[Obrazek: c8e56b392b241da0.jpg]

[Obrazek: 508f730894a6f6d7.jpg]

Kierujemy się na Suwałki - dwie załogi zauważają tablicę ostrzegającą o remoncie drogi, trzecia na jakiś czas utyka w korku. Hotel jest bardzo nowoczesny, drogi i stoi przy hałaśliwej obwodnicy. 

Sobota jest ostatnim dniem wycieczki - wracając odwiedzamy miejsca pielgrzymkowe: Sokółkę oraz Świętą Wodę, gdzie jest góra z krzyżami wotywnymi, jakby konkurencja dla Grabarki.

[Obrazek: c3d761a2f086fc0c.jpg]

Już w pierwszym dniu doszliśmy do wniosku, że niegłupio byłoby zostawić w Augustowie auta, wykupić po 150 złotych od osoby wycieczkę do Wilna, wsiąść w autobus i korzystając z wiedzy i cierpliwości przewodnika bez stresu zwiedzić dużo więcej i więcej się o zwiedzanych miejscach dowiedzieć.
Odpowiedz
#2
(05-08-2018, 21:41)eplus napisał(a): Sobota jest ostatnim dniem wycieczki - wracając odwiedzamy miejsca pielgrzymkowe: Sokółkę oraz Świętą Wodę, gdzie jest góra z krzyżami wotywnymi, jakby konkurencja dla Grabarki.

Przejeżdżających przez Sokółkę zachęcam do odwiedzenia grobu Ks. Dariusza Sańki.
Mój idol, nie raz było tak że podróżowaliśmy "obok siebie" w tym samym czasie, nie wiedząc o tym.
Nie zdążyłem Go poznać.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Dariusz_Sa%C5%84ko


https://sokolka.pl/2016/05/13/zycie-to-podroz/
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości