Wczoraj wróciłem z SP. Byłem tam pierwszy raz i uczucia jakie mi towarzyszą po powrocie są mocno zróżnicowane. Przede wszystkim zaskoczyli mnie sami Węgrzy, którzy totalnie nie dbają o swoje posesje. Domy to w zasadzie w większości rudery, z których sypie się tynk, a o ogródkach nie ma mowy, bo pod domem jest więcej śmieci niż zieleniny. Oprócz tego zauważyłem, że dobro wspólne czyli okolica dla Węgrów(tych mieszkających w SP przynajmniej) kompletnie się nie liczy, przykład? Nie ma problemu. Gdy jechaliśmy do naszej kwatery, przy przystanku na Borsi utca leżał potrącony kot. No i leżał sobie tak do ostatniej minuty naszego pobytu, czyli 4 dni (i niebiosa raczą wiedzieć czy nie gnije tam dalej). Leżąc, oczywiście mocno śmierdział, a niestety dla nas, musieliśmy mijać go zarówno w drodze na baseny jak i na miasto. U mnie w miejscowości też są często potrącone koty, ale nie leżą dłużej jak 24 godz. To na prawdę dziwne, że ludziom nie przeszkadza taki straszliwy smród, bo przecież denat leżał 1 m od przystanku. Generalnie smród niewiadomego pochodzenia unosił się regularnie co kilkanaście-kilka set metrów. Samo miasto całkiem ładne, przyjemna dla oka architektura kamienic no i na prawdę ładny zamek, dodają klimatu miejscowości. Z plusów jeszcze można dodać, że SP to fajne miejsce wypadowe do Tokaju (35 km), Nireghaza (68 km) i całkiem niedaleko jest też Miskolc, do którego warto pojechać w razie brzydkiej pogody. Na temat kąpieliska Vegardo furdo za dużo pisać nie ma sensu, ponieważ nie jest ono bogate w atrakcje, można je opisać dwoma słowami...bardzo średnio. Aha, i uważajcie na gościa, który nakłada gałki lodowe przy wejściu od strony miasta, bo chłop nie stosuje podstawowych zabezpieczeń higienicznych czyli rękawiczek. Najpierw przyjmuje kasę, a następnie brudnymi łapami podaje nam wafelek z lodem. Upomniany, językiem ciała "wytłumaczył" mi, że rękawiczek żadnych nie posiada(i tutaj jasnym jest, że nie znał innego języka jak węgierski). Wybaczcie, ale to jest dno dna. Po basenach, wybraliśmy się na pierwszy spacer i mniej więcej przed 21 byliśmy w centrum...no i mieliśmy ochotę na coś słodkiego, ale okazało się, że KAŻDY lokal jest zamknięty, oprócz restauracji na Rakoczi Utca (dla ścisłości była sobota). Z braku laku, poszliśmy do tej na prawdę porządnej bądź co bądź knajpy i zdegustowaliśmy po lampce wina (no i kelner był komunikatywny w j.angielskim co jest bardzo rzadkie na Węgrzech). Komary oczywiście nie odpuszczały nam i pomimo starań gospodarzy restauracji(sporo kadzideł), wysiedzieć było ciężko i ratowaliśmy się ucieczką. Także informacja dla tych, którzy w SP nie byli, ale myślą się tam wybrać, jest taka: jeżeli lubicie atrakcje wodne na kąpieliskach, jeżeli lubicie żywe miejscowości to SP nie jest dla Was. W moim odczuciu, można tam przyjechać i pojechać, co nie jest złym pomysłem, bo jak wiadomo jest to najbliżej położona "turystyczna" miejscowość od Polski. Odwiedziliśmy jeszcze Tokaj, no ale po tej miejscowości wiedziałem czego się spodziewać, bo już miałem okazję widzieć. Tokaj jak zwykle super, chociaż jest też jeden minus. W kantorze na głównej ulicy starówki nie obsługują polskiej waluty...co jest totalnie bez sensu, zważywszy na to, iż jesteśmy tam najliczniejszą zagraniczną ekipą turystyczną. Cóż, bywa. Na największy plus zasługuje Pensjonat nad Bodrogiem, w którym mieliśmy okazje nocować. Przemili właściciele, którzy służyli pomocą (Pan Wojciech, objechał ze mną na pokładzie miasteczko i pokazał co gdzie i jak
) co znacząco ułatwiło nam pobyt. Apartament, w którym mieszkaliśmy, był schludny, dobrze wyposażony i w dobrej lokalizacji, bo 7 min do Vegardo i około 15 min spacerkiem do centrum miasteczka jest na prawdę super opcją. Do dyspozycji mieliśmy rowery, dzięki którym mogę powiedzieć z czystym sercem, że widziałem całe miasto i to częściowo dzięki nim pobyt jest widziany w moich oczach nieco lepiej. Pozdrowienia ślę także do eplusa, który też podzielił się ze mną informacjami na temat okolicy
Podsumowując : miejsce nie dla każdego, młodzi raczej będą się tutaj nudzić, bo brak atrakcji jest widziany gołym okiem. Dla ludzi, którzy chcą spokoju to miejsce może być bardzo dobre, chociaż wcześniej wspomniany smród może "wadzić"
Aha, bym zapomniał. Jeśli macie niskie zawieszenie w samochodzie, to boczne uliczki miasta mogą okazać się dla Was problemem nie do przejścia. Ulice są w stanie agonalnym, no, może oprócz tych głównych alei. Generalnie, mimo iż sporo minusów widzę, to jednak nie żałuję i być może na jeden dzień kiedyś tu wrócę. Pozdrawiam
) co znacząco ułatwiło nam pobyt. Apartament, w którym mieszkaliśmy, był schludny, dobrze wyposażony i w dobrej lokalizacji, bo 7 min do Vegardo i około 15 min spacerkiem do centrum miasteczka jest na prawdę super opcją. Do dyspozycji mieliśmy rowery, dzięki którym mogę powiedzieć z czystym sercem, że widziałem całe miasto i to częściowo dzięki nim pobyt jest widziany w moich oczach nieco lepiej. Pozdrowienia ślę także do eplusa, który też podzielił się ze mną informacjami na temat okolicy
Podsumowując : miejsce nie dla każdego, młodzi raczej będą się tutaj nudzić, bo brak atrakcji jest widziany gołym okiem. Dla ludzi, którzy chcą spokoju to miejsce może być bardzo dobre, chociaż wcześniej wspomniany smród może "wadzić"
Aha, bym zapomniał. Jeśli macie niskie zawieszenie w samochodzie, to boczne uliczki miasta mogą okazać się dla Was problemem nie do przejścia. Ulice są w stanie agonalnym, no, może oprócz tych głównych alei. Generalnie, mimo iż sporo minusów widzę, to jednak nie żałuję i być może na jeden dzień kiedyś tu wrócę. Pozdrawiam
