Sylwester pod palmą
#21
ale na tych nartach to już chyba nie na Węgrzech, co? Szeroki uśmiech
Odpowiedz
#22
W pierwszy tydzień ferii byliśmy w Białym Dunajcu u zaprzyjaźnionych górali. Ot, życie na walizkach... SmutekSzeroki uśmiechSzeroki uśmiechSzeroki uśmiech
Odpowiedz
#23
Sekwel prawie zawsze jest słabszy od pierwowzoru, Jesteśmy znów w Nyirbator, przeczytałem relację sprzed dwóch lat i jak na razie nie mam nic do dodania. Nawet zdjęcia się powtarzają. Wyruszyliśmy o 1:53, Barwinek pożegnaliśmy o 3:26, pod daszki Satoraljaujhely zajechaliśmy o 5:24. W Sarospataku wstąpiliśmy przed szóstą na chwilę do polskich sióstr elżbietanek. Spotykamy też samochód z rejestracją serii HUx.
Na kąpielisku dokładnie tak samo, jak kiedyś - słońce opala, woda paruje, ludzi dosyć dużo.
Po zachodzie słońca szklana kopuła nad krytymi basenami zamienia się w wielki kalejdoskop:

[Obrazek: eabc5d0b249435a9.jpg]
Odpowiedz
#24
(01-02-2014, 13:37)Kamjon napisał(a): ale na tych nartach to już chyba nie na Węgrzech, co? Szeroki uśmiech
Dlaczego? Zawsze można na wodnych Szeroki uśmiech
Odpowiedz
#25
Reżyser tego sekwela nie ma łatwo: scenariusz stworzyła kserokopiarka na bazie dwóch początkowych stron wątku. Dziś znów słońce prażyło od rana, przez dwa dni ani jednej chmurki na horyzoncie. I znowu o 14-tej zamknęli kąpielisko. Jak hejnał mariacki, kąpiel kończy się w najciekawszym miejscu...
Smutek
Wszystkie sklepy już pozamykane.

[Obrazek: 9dfed6470dcee004.jpg]

[Obrazek: ce419505d69cab97.jpg]

[Obrazek: 241866d4da5c7c09.jpg]
Odpowiedz
#26
Eplus- zachęcająca relacja. Czy wiesz, że niechcący możesz "zdołować" czytelnika? Ja dzisiaj jeszcze byłem w pracy, co prawda "poświętowałem" trochę, ale taką fantazję i takiego farta jak Ty, jeśli chodzi o pogodę, to chciałbym mieć. Szampańskiej zabawy życzę i szczęśliwego Nowego Roku.
Odpowiedz
#27
Dzięki! W mojej firmie też pracowali, na szczęście udało się załatwić zastępstwo. Ale jestem on-line (w kontakcie telefonicznym). Mój telefon wytrzymuje nawet 9 dni, ale wczoraj zaraz po wejściu na baseny zaczął płakać z wyczerpania. Musiałem w szlafroku wyjść do auta i pięć minut poładować, na wszelki wypadek wziąłem też sieciową ładowarkę do szatni. Bilet jednorazowy, ale ochroniarz przymknął oko.
Oczko
A mogłem go ładować przez cała 6-godzinną podróż... Rutyna gubi. O gotówce tym razem pamiętałem.
Trwa kolejny dzień świstaka, a raczej noc świstaka (znacie ten film z Forrestem Gumpem na pewno). Jest człowiek-orkiestra, ta sama sala i miejsca o dwa krzesła w bok zaledwie. Te same kelnerki i jeden los na loterii. Losowanie będzie po północy. Może tym razem coś wygramy i wyrwiemy się z pętli czasu? A jeśli nie, to za rok albo dwa znowu tu przyjedziemy...
WinoUśmiech
Szczęśliwego Nowego Roku wszysstkim! BUEK !
Odpowiedz
#28
Hahaha! Ale tu głupoty popisałem wczoraj po pijaku! Po pierwsze - w FG grał inny aktor, niż w Świstaku. Po drugie - w DŚ bohater ma strasznego pecha, nawet skacze z okna, żeby się zabić i uwolnić od koszmaru. My bawimy się świetnie, dla nas 30 grudnia może być nawet jutro, bardzo proszę! Wszystkiego najlepszego w roku 2016 i od razu w 2017!

[Obrazek: 7731946e5a94e835.jpg]

[Obrazek: afb5337f990566b0.jpg]
Odpowiedz
#29
Na pociechę wszystkim zazdrośnikom Oczko (mam nadzieję, że nie są obrażalscy Oczko ), którzy kręcą się w codziennym kieracie (doskonale znam to uczucie Oczko ) informuję, że wczoraj było dość pochmurno, słońce pokazywało się jedynie chwilami. Kąpielisko otwarto o 14-tej, a my weszliśmy pierwsi dziesięć minut przed czasem, w basenach nie było dosłownie nikogo. A i później raczej nie było tłoku. W zewnętrznym basenie nie zważając na oficjalne zakazy goście raczą się szampanem z butelek Wino i puszkowym piwem Piwo . Dwa gostki palą nawet papierosy Papieros , o tyle uciążliwie, że ustawili się po nawietrznej i spaleniznę czuć nawet na przeciwległym brzegu. Dym oczywiście ich nie zdradza wśród kłębów pary. Próbowałem, czy w świetle latarni uda mi się zobaczyć widmo Brockenu (swój cień na mgle), ale niestety. Zresztą nie chciało mi się daleko łazić w tym zimnie. Raz już widziałem to zjawisko, przynależne wysokim górom, w Bieszczadach. Oczko
Wychodzimy prawie ostatni, gdy już ochroniarze wyganiają o 20-tej. Oszroniony samochód wygląda jak rzeźba ze śniegu, w środku -6C. Bo w powietrzu jest wilgoć - atmosferyczna i te opary z basenu też pewnie dodają swoje. A dzień wcześniej, gdy wychodziliśmy o 14-tej (bo tak zamykają w Sylwestra zawsze) termometr leżący blisko podłogi pokazał +11C, tak silny był efekt szklarniowo-cieplarniany. Smugi kondensacyjne za samolotami Samolot były wtedy króciutkie - na parę długości samolotu - bo chyba i tam w górze jest sucho i kondensat momentalnie się rozprasza. Odmiany w życiu są konieczne, są właściwie jego istotą, ale ta akurat nie była najbardziej oczekiwaną. Oczko
Jak widać na zdjęciu, a pisałem już o tym w innym wątku - od półtora roku palmy w centralnym basenie już nie ma. W 2014 stała na trawniku, teraz i tam jej nie widzę, może umarzła? Więc jaki teraz tytuł sekwela? Poszukiwacze zaginionej palmy? Oczko
Odpowiedz
#30
W sobotę ludzi na kąpielisku było więcej. Pogoda wciąż ponura, nawet parę płatków śniegu się pokazało.

[Obrazek: adb88acd1719768d.jpg]
Wykupiliśmy tylko śniadania, a nasz hotel nie prowadzi restauracji z daniami z karty. Posiłki są tylko dla gości hotelowych, dwa dania obiadowe do wyboru. Po basenie postanawiamy więc zjeść w jakiejś restauracji, ale... Kakukk w centrum zamknięty na cztery spusty! Niezastąpiona nawigacja podpowiada kilka lokali w okolicy, w tym coś o nazwie czarda H... w połowie drogi między centralnym rondem a Tesco, po lewej stronie dla jadących od ronda.
Nie jest to niestety karczma pod strzechą, a restauracja w prywatnym domu (prowadzą też chyba pensjonat czy hotel). Sympatyczne miejsce, miła obsługa, czysto i bardzo dobre jedzenie, a to, co na obrazkach (oprócz świątecznego stroika), kosztowało 2070+tip.
Język
Gulasz podzielony na dwie porcje:

[Obrazek: 8b3aced4e53a6c5d.jpg]
Pieczeń cygańska:
[Obrazek: 0e2ac1bdf2e754f8.jpg]
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości