15-03-2026, 0:40
Odpowiedź Viktora Orbána skierowana do byłego prezydenta Ukrainy: „Dziękuję Bogu, że kraj, z którym prowadzicie wojnę, nie jest wrogiem Węgier”
Po tym, jak były prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko publicznie wezwał Wiktora Orbána, by „zatrzymał się i przypomniał sobie, kim był”, węgierski premier odpowiedział na skierowaną do niego wiadomość w poście opublikowanym na portalu X.
Orbán rozpoczął swój wpis od przypomnienia Juszczenko, że Węgrzy są narodem bojowników o wolność, takimi byli przez „ostatnie 1000 lat historii” i bez strachu walczyliśmy przeciwko Turkom, Habsburgom, Wehrmachtowi czy Armii Czerwonej – w tej ostatniej, jak premier szczególnie zaznaczył, służyli synowie wielu narodów.
„Kontynuujemy tę tradycję również dzisiaj” – stwierdził Orbán, zwracając się jednocześnie do Juszczenki z prośbą, by ostrzegł „swojego prezydenta”, Wołodymyra Zełenskiego, aby „nie zadzierał z Węgrami”.
Proszę, przekonaj swojego prezydenta, aby nie szantażował mojego kraju i nie groził jego przywódcom! Proszę, wyjaśnij swojemu prezydentowi, że państwowy terroryzm, za pomocą którego wysadzili niemiecki odcinek gazociągu Nord Stream, nie zadziała w przypadku Węgier
– stwierdził Orbán, po czym przypomniał Juszczenko, że po wybuchu wojny Węgry przyjęły rzesze uchodźców z Ukrainy, zapewniły im pożywienie i dach nad głową, a ponadto zarządziły utworzenie szkół z językiem ukraińskim dla dzieci. W tym miejscu Orbán zauważył, że mniejszość węgierska w Zakarpaciu nie może nawet marzyć o czymś takim, i nazwał haniebnym fakt, że prawa Węgrów mieszkających na Ukrainie są dziś bardziej ograniczone niż „w dawnych złych czasach”.
"Dziękuję Bogu, że kraj, z którym obecnie toczycie wojnę, nie jest wrogiem Węgier ani narodu węgierskiego i nie mamy zamiaru tego zmieniać". Chcemy pozostać waszymi przyjaciółmi, ale nie weźmiemy udziału w waszej wojnie. Dlatego proszę, zaakceptujcie fakt, że nie wyślemy na waszą wojnę ani pieniędzy, ani broni, ani żołnierzy
– napisał następnie w drugiej części swojego wpisu Orbán, wyrażając nadzieję, że „wojna braterska” Juszenki i jego zwolenników nie doprowadzi ostatecznie do fatalnego osłabienia państwa ukraińskiego i że z czasem pojawi się możliwość powrotu do dawnego ducha przyjaźni ukraińsko-węgierskiej.
Na marginesie premier dodał jeszcze: Gdyby okazało się, że jakakolwiek zagraniczna siła stanowi zagrożenie dla życia Juszczenki lub jego rodziny, na Węgrzech zawsze znajdzie się dla nich miejsce, ponieważ Węgry są bezpiecznym krajem.
Źródło: 24.hu Tamás Rugli
Po tym, jak były prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko publicznie wezwał Wiktora Orbána, by „zatrzymał się i przypomniał sobie, kim był”, węgierski premier odpowiedział na skierowaną do niego wiadomość w poście opublikowanym na portalu X.
Orbán rozpoczął swój wpis od przypomnienia Juszczenko, że Węgrzy są narodem bojowników o wolność, takimi byli przez „ostatnie 1000 lat historii” i bez strachu walczyliśmy przeciwko Turkom, Habsburgom, Wehrmachtowi czy Armii Czerwonej – w tej ostatniej, jak premier szczególnie zaznaczył, służyli synowie wielu narodów.
„Kontynuujemy tę tradycję również dzisiaj” – stwierdził Orbán, zwracając się jednocześnie do Juszczenki z prośbą, by ostrzegł „swojego prezydenta”, Wołodymyra Zełenskiego, aby „nie zadzierał z Węgrami”.
Proszę, przekonaj swojego prezydenta, aby nie szantażował mojego kraju i nie groził jego przywódcom! Proszę, wyjaśnij swojemu prezydentowi, że państwowy terroryzm, za pomocą którego wysadzili niemiecki odcinek gazociągu Nord Stream, nie zadziała w przypadku Węgier
– stwierdził Orbán, po czym przypomniał Juszczenko, że po wybuchu wojny Węgry przyjęły rzesze uchodźców z Ukrainy, zapewniły im pożywienie i dach nad głową, a ponadto zarządziły utworzenie szkół z językiem ukraińskim dla dzieci. W tym miejscu Orbán zauważył, że mniejszość węgierska w Zakarpaciu nie może nawet marzyć o czymś takim, i nazwał haniebnym fakt, że prawa Węgrów mieszkających na Ukrainie są dziś bardziej ograniczone niż „w dawnych złych czasach”.
"Dziękuję Bogu, że kraj, z którym obecnie toczycie wojnę, nie jest wrogiem Węgier ani narodu węgierskiego i nie mamy zamiaru tego zmieniać". Chcemy pozostać waszymi przyjaciółmi, ale nie weźmiemy udziału w waszej wojnie. Dlatego proszę, zaakceptujcie fakt, że nie wyślemy na waszą wojnę ani pieniędzy, ani broni, ani żołnierzy
– napisał następnie w drugiej części swojego wpisu Orbán, wyrażając nadzieję, że „wojna braterska” Juszenki i jego zwolenników nie doprowadzi ostatecznie do fatalnego osłabienia państwa ukraińskiego i że z czasem pojawi się możliwość powrotu do dawnego ducha przyjaźni ukraińsko-węgierskiej.
Na marginesie premier dodał jeszcze: Gdyby okazało się, że jakakolwiek zagraniczna siła stanowi zagrożenie dla życia Juszczenki lub jego rodziny, na Węgrzech zawsze znajdzie się dla nich miejsce, ponieważ Węgry są bezpiecznym krajem.
Źródło: 24.hu Tamás Rugli

