Cześć,
chciałbym podzielić się z Wami moimi wspomnieniami z częściowo węgierskiego, (tylko) tygodniowego wyjazdu.
W kierunku Węgier wyruszyliśmy 11 sierpnia. Z okolic Krakowa jechaliśmy zakopianką (sugestia: w Lubieniu najlepiej odbić na Mszanę Dln. i z Mszany do Rabki. Ominie się korki w Skomielnej Białej). Później do Jurgowa i Słowacja. Na Słowacji jedziemy przez cygańskie wioski (niewiele różnią się od innych) i zatrzymujemy się koło Dobsiny (fajna rzeka niedaleko drogi). Przejeżdżamy przez Rożnawę i kierujemy się do Buzicy (55 km). Na granicy jesteśmy o 18.30 i już u Bratanków. Węgry witają nas ulewą - krótkotrwałą, ale gwałtowną. Jedziemy do Abaujszanto. Pytamy napotkanych Węgrów o górę Krakó (po ang. można się dogadać, zarówno na Węgrzech, jak i w Rumunii). Mówią, że góra ta znajduje się w Mad. Skręcamy w lewo do winnic i śpimy na dziko na wzniesieniu
Tak skończył się pierwszy dzień pobytu na
. Jako ciekawostkę dodam, że w tym dniu nie wydaliśmy ani forinta 
PS. Będę pisać w każdym poście o jednym dniu, żeby nikogo zanadto nie zanudzić tyloma informacjami "na jednym talerzu"
.
chciałbym podzielić się z Wami moimi wspomnieniami z częściowo węgierskiego, (tylko) tygodniowego wyjazdu.
W kierunku Węgier wyruszyliśmy 11 sierpnia. Z okolic Krakowa jechaliśmy zakopianką (sugestia: w Lubieniu najlepiej odbić na Mszanę Dln. i z Mszany do Rabki. Ominie się korki w Skomielnej Białej). Później do Jurgowa i Słowacja. Na Słowacji jedziemy przez cygańskie wioski (niewiele różnią się od innych) i zatrzymujemy się koło Dobsiny (fajna rzeka niedaleko drogi). Przejeżdżamy przez Rożnawę i kierujemy się do Buzicy (55 km). Na granicy jesteśmy o 18.30 i już u Bratanków. Węgry witają nas ulewą - krótkotrwałą, ale gwałtowną. Jedziemy do Abaujszanto. Pytamy napotkanych Węgrów o górę Krakó (po ang. można się dogadać, zarówno na Węgrzech, jak i w Rumunii). Mówią, że góra ta znajduje się w Mad. Skręcamy w lewo do winnic i śpimy na dziko na wzniesieniu

Tak skończył się pierwszy dzień pobytu na


PS. Będę pisać w każdym poście o jednym dniu, żeby nikogo zanadto nie zanudzić tyloma informacjami "na jednym talerzu"
