02-03-2026, 21:53
Kolejny dzień przeznaczamy na wyjazd do Essaouiry, trasa ma około 175 km w jedną stronę. Niestety zaczyna się od falstartu. W nocy mafia złomiarska i taksówkarska we współpracy z policją zwinęła nam samochód. Szczerze wierzymy, że uprzejmi chłopcy z hotelu nie mieli nic wspólnego z tą sprawą - koło północy, kiedy akcja miała miejsce, mogli już spokojnie się posilać. Logan stał w szeregu z innymi samochodami, w miejscu oznaczonym jako dozwolone do parkowania. Za 20 euro wynajmujemy taksówkarza, który zna formalności, zawozi nas najpierw na obskurne złomowisko, gdzie dostajemy paragon za holowanie - 30 euro. Z tym kwitkiem na policję - oficer mówi dobrze po angielsku, prosimy o wyjaśnienie powodu odholowania. W protokole znalazło się stwierdzenie, że samochód był zaparkowany odwrotnie do pozostałych, przeciwnie do kierunku jazdy. Nasz nie całkiem sprytny parkingowy nie zwrócił nam na to uwagi. Na prawie pustej ulicy z minimalnym natężeniem ruchu takie wykroczenie wymagało z pewnością natychmiastowej interwencji. No ale gdyby dali kartkę za wycieraczkę, blokadę, albo po prostu odszukali nas w hotelu, to całość byłaby na legalu i nic by nie wpadło do kieszeni. Król Maroka bierze najmniejszą dolę - 150 dirhamów, które trzeba zapłacić w agencji kasowej na dworcu kolejowym. Z potwierdzeniem wpłaty jeszcze raz na policję, tam dostajemy papier uwalniający samochód, kurs na złomowisko, gdzie koleś wyłudza jeszcze 4 euro za parkowanie przez noc. Ciężka, nikomu niepotrzebna praca - mi chyba nie chciałoby się zarywać weekendowej nocy i szarpać z żelastwem za 130 złotych, a jeszcze trzeba podzielić się z policją. Stracone półtorej godziny i nareszcie można jechać do hotelu, a dalej w kierunku Essaouiry.
![[Obrazek: P1120706.jpg]](https://i.postimg.cc/4ytdPRCB/P1120706.jpg)
Koło południa rozpoczynamy zwiedzanie tego dość spokojnego i klimatycznego nadmorskiego miasta. Są turyści, są stragany i sklepiki, są restauracje - do jednej z nich zachodzimy na posiłek. W zaułkach starego miasta natrafiamy na synagogę. Potem kierujemy się w stronę portu, gdzie wśród stoisk rybaków kłębią się klienci, ryby bezradnie gapią się na ledwo żywe kraby, zapachy raczej nie są przyjemne, a nad głowami mamy dywanowe naloty mew. Atlantyk jest oczywiście za zimny na kąpiel, ale na plaży jest sporo ludzi. Na falach trenują surferzy ubrani w ochronne pianki. Można sobie zrobić zdjęcie na wielbłądzie.
![[Obrazek: P1120712.jpg]](https://i.postimg.cc/v8XS8gCJ/P1120712.jpg)
![[Obrazek: P1120722.jpg]](https://i.postimg.cc/3xGBGdb5/P1120722.jpg)
![[Obrazek: P1120736.jpg]](https://i.postimg.cc/sf87J3W9/P1120736.jpg)
![[Obrazek: P1120741.jpg]](https://i.postimg.cc/bNx0YKGv/P1120741.jpg)
![[Obrazek: P1120743.jpg]](https://i.postimg.cc/05pK778s/P1120743.jpg)
![[Obrazek: P1120742.jpg]](https://i.postimg.cc/02kjm3WJ/P1120742.jpg)
![[Obrazek: P1120752.jpg]](https://i.postimg.cc/vTQYrgzH/P1120752.jpg)
![[Obrazek: P1120706.jpg]](https://i.postimg.cc/4ytdPRCB/P1120706.jpg)
Koło południa rozpoczynamy zwiedzanie tego dość spokojnego i klimatycznego nadmorskiego miasta. Są turyści, są stragany i sklepiki, są restauracje - do jednej z nich zachodzimy na posiłek. W zaułkach starego miasta natrafiamy na synagogę. Potem kierujemy się w stronę portu, gdzie wśród stoisk rybaków kłębią się klienci, ryby bezradnie gapią się na ledwo żywe kraby, zapachy raczej nie są przyjemne, a nad głowami mamy dywanowe naloty mew. Atlantyk jest oczywiście za zimny na kąpiel, ale na plaży jest sporo ludzi. Na falach trenują surferzy ubrani w ochronne pianki. Można sobie zrobić zdjęcie na wielbłądzie.
![[Obrazek: P1120712.jpg]](https://i.postimg.cc/v8XS8gCJ/P1120712.jpg)
![[Obrazek: P1120722.jpg]](https://i.postimg.cc/3xGBGdb5/P1120722.jpg)
![[Obrazek: P1120736.jpg]](https://i.postimg.cc/sf87J3W9/P1120736.jpg)
![[Obrazek: P1120741.jpg]](https://i.postimg.cc/bNx0YKGv/P1120741.jpg)
![[Obrazek: P1120743.jpg]](https://i.postimg.cc/05pK778s/P1120743.jpg)
![[Obrazek: P1120742.jpg]](https://i.postimg.cc/02kjm3WJ/P1120742.jpg)
![[Obrazek: P1120752.jpg]](https://i.postimg.cc/vTQYrgzH/P1120752.jpg)
