Balatonfüred
#61
(07-06-2019, 21:56)Helka Travel napisał(a): Ja bym nie powiedziała, że Polaków jest mało nad Balatonem. Według mnie zatrzęsienie. Na co oczywiście sama dzielnie pracuję  Szeroki uśmiech ..

Różnica jest jednak taka że nad Balatonem Polaków trzeba "szukać", a dla przykładu na Tatralandii czy jaskiniach słowackich trzeba "szukać" inne narodowości Szeroki uśmiech . Kiedy pierwszy raz tam pojechałem (2005r), padło hasło, Polacy za jednym przewodnikiem, a reszta za drugim. Stanęliśmy przy przewodniku który miał kilka osób, i szok, to "obcokrajowcy". Główny tłum który "wtoczył" się do jaskini, okazał się polskimi turystami Szeroki uśmiech . Na Tatralandii nawet radio, to polskie RMF FM, a "długie weekendy" w Polsce oznaczają "wejścia świąteczne" nawet dla Słowaków z Liptova.
Odpowiedz
#62
Każde z nas ma rację i wypowiadając się, nie neguję opinii, że są miejsca, gdzie Polacy są w miażdżącej większości. 

Jak 11 lat temu przyjechałam pierwszy raz nad Balaton, to przez 2 tygodnie nie spotkałam żadnych Polaków w Siófok. W sierpniu, w szczycie sezonu. Z roku na rok obserwuję, jak to się zmienia. Teraz w sezonie nie ma dnia, żebym się nie natknęła na rodaków - na każdym kroku, na plaży, w sklepach, na festiwalach. 

Majówkę "przepracowałam" u znajomego winiarza na festynie w siófockim porcie. Tylu było Polaków, że jak przyszłam, to mnie po prostu nie wypuścił. A jak ktoś usłyszał, że tłumaczę po polsku, czego można się napić, to zgarnęliśmy połowę klienteli.

Żałuję, bo mimo moich prób miasto nie jest zainteresowane turystami z Polski. Mamy niestety nie najlepszego burmistrza, mam nadzieję, że jesienią się to zmieni. Inicjatywy wychodzą raczej oddolnie, od prywatnych właścicieli, którzy szukają tłumacza, chcą mieć ofertę po polsku, a nawet sponsorują lekcje polskiego dla personelu. 

Także idziemy chyba w dobrym kierunku  Oczko
Odpowiedz
#63
To dobrze, że turystycznie to miejsce zaczyna być coraz częściej odwiedzane przez Polaków. Znacznie pewniej człowiek się czuje jak na miejscu są rodacy, choć nie w każdej sytuacji Szeroki uśmiech Ja sam (jak do tej pory) i większość polaków, widziałem Balaton jedynie zza okna samochodu w drodze na Chorwację. Słyszałem sporo opinii, że nad Balaton nie ma sensu jechać, skoro w perspektywie kilku godzin ma się adriatyckie wybrzeże. Potwierdzić tej opinii nie mogę, bo nad Balatonem nie byłem, ale Chorwacja jest faktycznie przepiękna
Odpowiedz
#64
Ja dokładnie odwrotnie – nie mogę dotrzeć do Chorwacji. Z Warszawy było mi za daleko. Co jest oczywiście bzdurą, bo jeździłam na wakacje do Francji. Fakt, że lepszymi wówczas drogami, bo byle do granicy z Niemcami i same autostrady. Myślałam, że jak się przeprowadzę do Siófok, to będzie bliżej i w końcu poznam Bałkany. 

Prawda jest taka, że fascynują mnie Węgry. I choć to stosunkowo niewielki kraj, to tak usiany atrakcjami, że wciąż nie mogę powiedzieć, że go znam. Nadrabiam, jak mogę, dużą mobilizację miałam przy pisaniu przewodnika dla Pascala, ale wciąż mam długą listę przed sobą.

Włochy mi się słabo podobają. Szczególnie ich wybrzeże (śródziemnomorskie, adriatycki i sycylijskie ze wszystkich stron). Myślę, że Chorwacja może być ładniejsza, ale obawiam się, że nie aż tak, żebym uznała, że warto było wydać te pieniądze. Czekam. Może los jakoś mnie tam pchnie.
Odpowiedz
#65
Ja z czystym sumieniem polecam Chorwację. Zwiedziłem Pule, Dubrovnik, Split, wyspę Krk'a i Rab, miejsca które na prawdę warto zwiedzić. A wybrzeże co prawda w większości kamieniste, ale ten kolor wody, jej czystość po prostu sprawia, że czuć prawdziwą wakacyjną przygodę. Nie mówię, że na Węgrzech nie można tego poczuć, choć z grubsza to zupełnie dwa inne światy. To oczywiście moja subiektywna opinia, pewnie po części związana z tym, że na Chorwację mogę pojechać maksymalnie raz do roku, a na Węgry - kiedy chcę, bo przykładowo do Tokaju mam 200 km a do granicy jeszcze bliżej. Podsumowując, polecam oba te miejsca. A Włochy to przede wszystkim Rzym, Wenecja i Florencja, wybrzeże faktycznie średnie, chodź i tam są "perełki" . Pozdrawiam
Odpowiedz
#66
A ja poleciłbym Czarnogórę;
1. Velika Plaża; 12km "polskiego" piasku Uśmiech
2. do wyboru: chrześcijańska/europejska północ, lub muzułmańskie/azjatyckie południe
3. do wszystkich atrakcji turystycznych całej Czarnogóry dojazd w kilka godzin.
4. na południu, szczególnie wokół Ulcinja na Polaków "czekają" jak w Hajduszoboszlo.
5. zdecydowanie tańszy pobyt, z pięć lat temu za 6 dni pobytu w pobliżu Budvy w apartamencie z klimą i kuchnią, płaciłem tyle co za 4 dni w Tripanj (Chorwacja) bez klimy i kuchni, czy dwa dni na kampingu w Umag (bez niczego Szeroki uśmiech ).
6. mniej komercyjne podejście do turystów.
A jeżeli chodzi o Węgry, to dla mnie podstawową zaletą jest odległość (350-450km względem 1000 do Chorwacji, czy 1400 km do Czarnogóry), wyższa i pewniejsza temperatura niż nad polskim morzem, szczególnie w przy małych dzieciach, oraz baseny termalne. Właśnie jestem po "rezerwacji" 12 dni w Balatonszemes, i trzech dni w Lipot, do tego jeszcze Tatabanya i być może Senec na Słowacji Szeroki uśmiech
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Wino - Siófok, Balatonfüred SickBoy 1 651 06-08-2018, 15:27
Ostatni post: eplus
  Kemping w Balatonfured, parkowanie i restauracje adam83 17 4,102 01-03-2018, 12:35
Ostatni post: Aattaa
  Komunikacja miejska Tihany Balatonfured Grzybek 4 1,801 03-07-2017, 20:59
Ostatni post: Sztasek
  Polecany nocleg w okolicy Balatonfured pietja 1 3,279 15-06-2014, 14:37
Ostatni post: Sztasek
  O pomnikach: Rybaka i Przewoźnika w Balatonfüred Klimaty Węgierskie 8 4,154 02-07-2013, 21:02
Ostatni post: malika_12



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości