Chce mi się śmiać...
Przypomniała mi się dzisiaj zabawna sytuacja i postanowiłem się nią z Wami podzielić. Każdy z pewnością spotkał się ze śmiesznymi powiedzonkami swych dzieci, wnuków, młodszego rodzeństwa. Czasem sytuacja, w której dziecko "palnęło" super tekst dodatkowo rozbawia.
Moja młodsza córka będąc w wieku przedszkolnym (nie pamiętam ile miała wtedy dokładnie lat) przejawiała niespotykany apetyt i zjadała dosłownie wszystko. Lubiła m.in. świeży chlebek, z masełkiem i pokrojoną na kromkę, lekko osoloną cebulę.
Robiłem pewnego dnia zakupy razem z moją młodszą pociechą. Przy wejściu rozpoczynał się dział owocowo-warzywny i tam rozglądałem się. Córka widząc to ściągnęła na nas wzrok wszystkich kręcących się nieopodal klientów krzycząc na cały regulator:
- Tato! Tylko nie zapomnij o cebuli, bo nie będę miała co na chleb położyć! .... Zmieszany
Odpowiedz
Moja (trzyletnia wtedy) córka w czasach FWP widząc na stołówce plastry kaszanki wołała z radością: " O! Szyneczka! ". Wtedy zawstydziłem się - sytuacja sugerowała okłamywanie dziecka w domu dla zatuszowania niedostatku. Rzeczywistość była inna: domowa kaszanka często była lepsza od "fabrycznych" szynek i córka doskonale o tym wiedziała.
Teraz się z tego śmieję Uśmiech
Odpowiedz
Mam nadzieję, że nie przekroczę granic dobrego smaku, ale kto chce niech przeczyta wersję -nie do końca- dla dorosłych o Jasiu i Małgosi:

Dawno temu, siostra z bratem gdzieś na skraju wsi mieszkają.
Ją Małgosią, jego Jasiem ludzie we wsi nazywają.
Ich rodzina tradycyjna: matka domem się zajmuje,
Ojciec cięgiem w karczmie siedzi, kiedy tylko nie pracuje..

Raz, gdy dzieci się bawiły na podwórzu, grzecznie razem
Ojciec woła je do domu choć już mocno jest „pod gazem”.
Drogie dzieci! - do nich rzecze -kac straszliwy tatę suszy..
Chciałbym byście po lekarstwo zechciały dla mnie wyruszyć.
Doszły do mnie wieści takie (słyszałem je od sąsiada),
Że ktoś w lesie pędzi bimber – małą fabryczkę posiada!
Karczmarz nic mi już nie sprzeda – bom u niego zadłużony..
Załatwcie mi trochę bimbru, jestem dziś bardzo spragniony.”


Tak więc dzieci wyruszyły..... Wiele godzin są już w drodze,
Gdy ujrzały na polanie chatkę na włochatej nodze!
Chatka jakby z lukru była, tu pierniki, tam racuchy,
Lecz dokoła się unosił mocny zapach berbeluchy.
Z domku wyszła żwawa babcia, dzieci gestem zaprosila,
Gosię w schowku wnet zamknęła, Jasia za stół posadziła.
W ręku już kieliszki trzyma, wzrokiem go otaksowała,
A, że Jaś piękny i młody – zaraz ochoty nabrała...
Wcale nie chce chłopca schrupać, jak dla dzieci bajka głosi,
Lecz w pozycji sześć na dziewięć trochę Jasia potarmosić.
Ale jak zachęcić Jasia, by się dobrał do staruchy ?
Baba sądzi, że zna sposób i polewa mu siwuchy!
Chłopak – jak się okazało – głowę mocną miał do trunków,
Lecz gdy wypił prawie litra zabrał się do pocałunków!
I tu babie się „film urwał”... A gdy rano się zbudziła...
Dzieci (razem z całym bimbrem!) w chatce już nie zobaczyła.

Jaś z Małgosią już są w domu. Ile tam radości, krzyku!
Tylko bimber się zmarnuje, bowiem ojciec na odwyku..
Może oddać go z powrotem? – Będzie baba znów handlować..
Lepiej nie! Niech będzie stratna jeśli chciała pobalować!

Jak tu podejść do tematu? Czy alkohol jest dla ludzi?
Czy w tej bajce też jest morał? Coś mądrego z niej wynika?
Myślę, że to oczywiste! Nie chcesz „golcem” się obudzić?
Nie pij wódki jak stół pusty (bez ogórka i śledzika)...
Odpowiedz
Jako, że jestem świeżo po rocznicy ślubu, to coś takiego...

Żona odzywa się z pretensją do męża, siedzącego przed telewizorem i oglądającego transmisję sportową:
- Ty już nic innego nie robisz, niczym się nie interesujesz! Ja już dla ciebie nie istnieję! Tylko ten sport i sport !! Jestem pewna, że już nie pamiętasz nawet daty naszego ślubu !
Mąż z oburzeniem:
- Jak to nie pamiętam!? Jak to nie pamiętam?! To było wtedy jak Górnik wygrał Legią 2:1 ....
Język
Odpowiedz
Mam nadzieję, że nie było:
Straszny smok (sarkany) pustoszy kraj: porywa bydło z pastwisk i dziewice z wiosek, oddechem podpala strzechy i zatruwa powietrze. Chłopi z okolicy zebrali sakiewkę złota i proszą sławnego rycerza, aby zmierzył się z bestią. Ten prosi o czas na zastanowienie, ale na drugi dzień odmawia. Włościanie udają się do kolejnego, jeszcze słynniejszego, ale po namyśle on także nie podejmuje się zadania. Kmiecie przedstawiają swoją prośbę następnemu rycerzowi - zanim jeszcze skończyli, on woła giermka, każe siodłać konia, ubiera zbroję... Chłopi zaskoczeni pytają: Ty, Panie, nie zastanawiałeś się ani chwili? Na to rycerz: Tu nie ma się co zastanawiać, trzeba wiać!!!
Szeroki uśmiechOczkoUśmiechOczkoOczko
Odpowiedz
Jeden z moich ulubionych sucharów:
-Co to jest: niebieskie i śmierdzi jak czerwona farba?
-Niebieska farba

Ok, chyba już wiemy kto jest odpowiedzialny za suszę w Kapsztadzie :p
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Nowy/nowa na forum? Przedstaw się! italodisco 818 410,981 04-06-2018, 13:59
Ostatni post: Syltutu



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości