Czy Węgry lubią Polaków ?
#1
Czy to ściema?

Jest sens zamawiać sobie koszulkę z napisem "Polak, Węgier 2 bratanki..." , autko okleić flagami polski i węgier i każdemu przedstawiać się, żem Lengyel ?
Odpowiedz
#2
Przesada będzie wskazywać na to, że żerujesz na życzliwości Węgrów. Ale jeśli wezmą cię za Rosjanina, to stanowczo musisz sprostować.
Odpowiedz
#3
(05-05-2016, 13:13)ludzik napisał(a): Jest sens zamawiać sobie koszulkę z napisem "Polak, Węgier 2 bratanki..." , autko okleić flagami polski i węgier i każdemu przedstawiać się, żem Lengyel ?

- Zadajesz pytanie: "Czy Węgry lubią Polaków ?" ... trudno o odpowiedź na żle sprecyzowane pytanie.
- Koszulkę możesz zamówić, to nic złego jeśli cytuje się przysłowie lubiane przez oba Narody... ale z tym "przedstawianiem się żem Lengyel" to już przesadzasz Uśmiech .
Odpowiedz
#4
(05-05-2016, 13:13)ludzik napisał(a): Jest sens zamawiać sobie koszulkę z napisem "Polak, Węgier 2 bratanki..." , autko okleić flagami polski i węgier i każdemu przedstawiać się, żem Lengyel ?

a propos oklejania auta flagami i ciaglego mowienia, ze jestes Polakiem - moim zdaniem bez przesady (tym bardziej, ze zakladam, ze jedziesz na PL blachach). "Polak, Wegier dwa bratanki...", albo "Lengyel, magyar ket jo barat..." w zupelnosci wystarcza, ale tez nie trzeba tym epatowac na prawo i lewo
Odpowiedz
#5
a ja uważam, że to zależy indywidualnie od każdego z nas, jedni się tym nie interesują i dla nich to przesada dla innych historia, patriotyzm, przyjaźń między Polakami a Węgrami...w tamtym roku mój partner nosił koszulkę jednego z naszych Polskich klubów piłkarskich ( bez szczegółów) i byliśmy zdziwieni kiedy na basenie jeden z pracowników (Węgier) wyszedł aż z tej swojej budki żeby się z nim przywitać, oczywiście mieliśmy trochę przywilejów od niego.. pewne opłaty na basenach zostały nam odpuszczone, nawet jak chcieliśmy zapłacić to nie było mowy bo przecież to nasz "przyjaciel" i nie weźmie nic od nas,, opowiadał nam jak to w Polsce jest fajnie, że jeździ do nas z kolegami na mecze, przynosił jakieś vlepki swojego klubu, smycze itp... do dziś pamiętam jak zaczął śpiewać różnego rodzaju przyśpiewki w naszym języku, nie koniecznie cenzuralne Szeroki uśmiech inna sytuacja poszliśmy na deptak tak się przytrafiło, że mój znowu miał klubową koszulkę.. barman jak się dowiedzieliśmy również odwiedzał nasz piękny Kraj, przebywając wtedy w naszym mieście... jak się okazało mieliśmy wspólnych znajomych tutaj, byliśmy zdziwieni kiedy zasypywał nas "ksywami" naszych Polskich znajomych - zakończyło się podobnie jak w pierwszej sytuacji- impreza w większości na koszt baru, bo czasami przyjeżdza do naszego miasta, mamy wspólnych znajomych więc mówił, że spory rabat musi być i nie ma dyskusji Uśmiech i każdy z nich użył właśnie tego słowa "Polak, Węgier dwa bratanki.." dla jednych to tylko zwykłe słowa, dla innych mają większe znaczenie... i to fajne uczucie kiedy jedziesz tam i widzisz daną osobę.. a chwilę później spotykasz ją u siebie w mieście w gronie znajomych Uśmiech. Ja Węgry uwielbiam, ich mieszkańców również, miło jest kiedy jedziesz kolejny raz w to samo miejsce i niektórzy już Cię kojarzą, tak samo jak co roku na święta dostajemy zdjęcie całej rodziny i życzenia od jednego obywatela Węgier.. i to jest właśnie fajne i rodzi wspomnienia Uśmiech Dla kogoś to może być zwykły napis.. dla innego to symbol narodowy.
Odpowiedz
#6
a no to bardziej sie oplaca jakas koszulke klubu pilkasrskiego...
Odpowiedz
#7
Węgier i tak - jeśli będzie chciał i jest nawet przeciętnie asertywnie i społecznie rozwinięty - sam wyhaczy Polaka. Ja się specjalnie nie afiszuję z polskością na Węgrzech. Zazwyczaj sami wychodzą z inicjatywą i pytają, najczęściej podczas zakupów lub w restauracjach, jeśli czas i okoliczności pozwalają, "skąd jesteś" (mam na to swoją teorię: ponieważ słowiańskie języki brzmią dla nich podobnie, to najpierw chcą sprawdzić, czy aby nie jesteś Słowakiem). No i wtedy zaczyna się najczęściej owa opisywana wylewność, czyli powtarzanie sobie nawzajem "ket jo barat..." i "... i do szklanki". Ostatnio nawet mieliśmy związaną z tym miłą sytuację, gdyż trafiliśmy w hali targowej na pewne vendeglo, które prowadzą dwaj bracia - kibice Ferencvaroszu, a dodatkowo (co było chyba kluczowe) sympatyzują z klubem piłkarskim z naszego grodu. Stołowaliśmy się tam przez 3 dni, codziennie płaciliśmy mniej forintów za więcej na talerzach i dostawaliśmy ciągle jakieś gratisy od firmy. O mało co nie doszło nawet do wymiany koszulek. Bardzo żałowali, że tacy fajni Polacy muszą już wracać do swojego kraju, ale serdecznie nas zapraszali na zaś.
Odpowiedz
#8
to dziwne... w Polsce ngdy nie spotkalem Węgrów...
Odpowiedz
#9
Ja spotkałem cały autobus Węgrów na wyciągu narciarskim długości 300 metrów w miejscowości niedaleko Rzeszowa, bez żadnej narciarskiej renomy, ot taka górka zagospodarowana przez gminny ośrodek sportu na użytek miejscowego LKSu.
Odpowiedz
#10
Ja też spotkałem autobus Węgrów, choć pewnie nie tych samych. Oraz kilka par Węgrów. Przyjeżdżają, choć nasz kierunek nie jest aż tak popularny jak południowy.
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Czy jest ktoś chętny? grzesiuu 5 3,909 08-02-2017, 12:06
Ostatni post: hanek



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości