Dokąd jechać na Węgrzech?
#1
Witam wszystkich Oczko Jeżeli Watek dodałam nie do tego tematu co trzeba to bardzo przepraszam..UśmiechW Tegoroczne wakacje chwielibyśmy pojechać na Węgry. Jesteśmy młodzi i nie wiem jakie miasto wybrać (nie koniecznie musza być dyskoteki chodzi o to aby coś zwiedzić i było fajnie.. prosiłabym o jakieś wskazówki..oraz zakwaterowanie (pokój 2 osobowy z łazienką) więcej nie trzeba ale czy wykupić jedzenie u właścicieli czy lepiej na mieście..i czy jechać w ciemno czy coś lepiej zamówić wcześniej.. Jeżeli możecie coś polecić to bardzo proszę o rade..jeszcze jedno jak najlepiej dojechać..bd wyjeżdżać z Żor (Śląsk) jaka trasa najlepiej prosiłabym dokładną (od - do ) przez co..i jakie sa ceny i jak to przeliczać jakie pieniądze wziąć ze sobą..Z Góry bardzo dziękuje za rade Oczko) wyjazd planujemy początkiem września 08.09 czy bd pogoda?? Tak żeby było miło fajnie i nie drogo Oczko Dziękuje
Odpowiedz
#2
Może ja jestem jakaś starej daty albo inna po prostu... Jeśli to, co tu piszę jest nie na miejscu, uprawniam niniejszym grono aministratorsko-moderatorsko-eksperckie do pokazowego biczowania mnie na pl. Bohaterów w Bp.

Dla mnie planowanie wyjazdu na wakacje to prawie tak samo porywająca czynność jak samo bycie na tym wyjeździe. Przekopywanie internetu w poszukiwaniu opisów miast, atrakcji turystycznych, stron przewoźników, forów, na których ludzie polecają miejsca/sposoby dojazdów. A tu, pyk: "Elo, elo, zaplanujcie mi wyjazd, dziękuję". Może jeszcze najlepiej sami się wybierzmy na te Węgry, żeby zaoszczędzić trudów?
Podejrzewam, że zakładająca temat nie wysiliła się nawet na wpisanie czegokolwiek do Googli czy do wyszukiwarki Wikipedii, nie mówiąc już o przejrzeniu innych tematów na forum, traktujących o tym i owym do zwiedzenia, o dojeździe, cenach bo po co, skoro można napisać post...
Więc tak: od planowania gotowych wczasów są biura podróży i one za to biorą kasę. Jak się chce za darmo, to trzeba się trochę wysilić niestety (chociaż, jak już wspomniałam, dla mnie np. jest to również formą rozrywki).

Na koniec dodam w prezencie dla autorki parę przecinków, mogą się przydać: ,,,,,,,,,, kilka kropek do uzupełnienia tych ułomnych wielokropków: ...... (a może się nie mogła zdecydować czy postawić kropkę, czy wielokropek i tak krakowskim targiem na dwóch kropkach stanęło?).
Poza tym całkiem prywatnie dodam, że telepie mnie, jak widzę "skróty" typu "bd", "wgl" (http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=12613).
Ludzie! Czytajcie książki! Albo gazety chociaż!

I nie, pogody nie przewidujemy Smutek
Odpowiedz
#3
Oj, oj. Spokojnie, bez nerwów. Doskonale rozumiem Twoje podekscytowanie związane z planowaniem wyjazdu - mam podobnie. Przy czym nie oznacza to, że jest to jedyna słuszna droga. Inni z przeróżnych przyczyn (np. brak czasu) niekoniecznie mogą sobie na to pozwolić. Albo po prostu ich to nie cieszy tak bardzo. I też jestem w stanie to zrozumieć.

Forum powstało m.in. po to, by służyć radą w takich właśnie kwestiach. Także pytanie jak najbardziej zasadne. Inną sprawą jest, że możliwości jest tak wiele, że ciężko coś konkretnego podpowiedzieć. Ja bym proponował następujące rozwiązanie: asia89, poprzeglądaj trochę forum, naprawdę sporo już napisano na wszelkie tematy związane z Węgrami. Podejrzewam, że znajdziesz coś, co Cię zainteresuje i wówczas, by dowiedzieć się czegoś konkretniejszego, pytaj śmiało. Doradzimy najlepiej jak potrafimy.

Jeżeli jedziecie na Węgry po raz pierwszy, na pewno warto zobaczyć Budapeszt, o którym możecie poczytać tutaj.

A biczować nikt nikogo nie ma zamiaru Uśmiech
Masz własną stronę internetową? Pomóż promować Forum Węgierskie!
Odpowiedz
#4
(11-08-2012, 14:58)Lilly Lill napisał(a): Może ja jestem jakaś starej daty albo inna po prostu... (...)
Dla mnie planowanie wyjazdu na wakacje to prawie tak samo porywająca czynność jak samo bycie na tym wyjeździe. (...) A tu, pyk: "Elo, elo, zaplanujcie mi wyjazd, dziękuję". (...) Podejrzewam, że zakładająca temat nie wysiliła się nawet na wpisanie czegokolwiek do Googli czy do wyszukiwarki Wikipedii, nie mówiąc już o przejrzeniu innych tematów na forum, traktujących o tym i owym do zwiedzenia, o dojeździe, cenach bo po co, skoro można napisać post...
(...) Ludzie! Czytajcie książki! Albo gazety chociaż!

No to jest nas już dwoje "starej daty" Uśmiech
Zgadzam się całkowicie z Lilly Lill, bo chociaż nie jest to zgodne z poprawnością polityczną, to czasem naprawdę trzeba to wprost powiedzieć. Takie pójście na łatwiznę, to nie jest przypadłość tego forum, na innym związanym z moją działalnością, jestem od 4 lat i tam także pomimo kilkukrotnego wałkowania tych samych tematów pojawia się ktoś zakładający kolejny nowy, taki sam wątek. Podstawą aktywności na jakimkolwiek forum jest najpierw jego przeczytanie, tym bardziej, że primo: nie ma naszym forum jeszcze ogromnej liczby tekstu, można spokojnie w jeden wieczór przeczytać całość, secundo: samo czytanie forum daje osobom zainteresowanym tematem (a tacy się pojawiają na tym, a nie innym forum) wiele "radochy", ale też inspiracji, o czym też Lilly Lill wspomniała.

Rozumiem doskonale taktowną i dyplomatyczną postawę fvg, bo to On jest tu gospodarzem, ale nam zwykłym uczestnikom czasem wolno więcej Oczko

Aha, jeszcze jedno. Czasem osoby, którym zdarza się forumowy falstart zostają potem cenionymi i aktywnymi uczestnikami forum, czego koleżance asia89 życzę, czasem się obrażają i piszą o niesympatycznym przyjęciu, zadzieraniu nosa, itp.
Odpowiedz
#5
Troje.
Odpowiedz
#6
Cytat:Czasem osoby, którym zdarza się forumowy falstart zostają potem cenionymi i aktywnymi uczestnikami forum, czego koleżance asia89 życzę, czasem się obrażają i piszą o niesympatycznym przyjęciu, zadzieraniu nosa, itp.
Mnie na Węgrzech zdarzył się "falstart" - za pierwszym razem pojechałem zupełnie "zielony" - wsiadłem, zawieźli mnie, wysiadłem. Był to w dużym stopniu improwizowany wyjazd - do Miskolca. Ceny kwater w pobliżu Barlangfűrdö odstraszyły nas i pojechaliśmy do Mezőkövesd. Był problem ze znalezieniem kąpieliska, więc koleżanka zapytała miejscową staruszkę (jednym słowem - "Fűrdö"). Odpowiedź była zapewne uprzejma i konkretna, bo dość długa (na szczęście poparta gestem wskazującym kierunek). Może to jest sposób na urlop? Jedźmy w ciemno i zapytajmy kogoś na Węgrzech Uśmiech .
Gdy wracaliśmy, kolega zostawił w restauracji wszystkie dokumenty i pieniądze (a granice wtedy jeszcze "działały") - zorientował się po ok. 20km. Pojawiła się wizja przymusowego przedłużenia pobytu - zrozumiałem, że wcale mnie to nie martwi. To chyba wtedy "złapałem bakcyla". Dokumenty się znalazły Zmieszany .
Od tamtej pory planowanie i szukanie różnych opcji pobytowych to esencja wiosny. Lubię "pisać scenariusz podróży" i mieć decydujący wpływ na przebieg urlopu i na wybór trasy, a pomaga mi w tym mapa papierowa, a nie gps, którego w aucie NIGDY nie zaakceptuję (to jest dla mnie maksymalne pójście na łatwiznę). Czasem pomoże przypadek - o Karnawale Winnym Wino w Debrecenie nie dowiedziałem się z internetu, ani od osób, które z nami bawiły na Węgrzech, lecz z bezpłatnej gazetki pobranej w centrum handlowym.
Odpowiedz
#7
(11-08-2012, 19:25)krzysztof73 napisał(a): (...) Od tamtej pory planowanie i szukanie różnych opcji pobytowych to esencja wiosny. Lubię "pisać scenariusz podróży" i mieć decydujący wpływ na przebieg urlopu i na wybór trasy, a pomaga mi w tym mapa papierowa, a nie gps, którego w aucie NIGDY nie zaakceptuję (to jest dla mnie maksymalne pójście na łatwiznę). (...)

Zgadzam się całkowicie z krzysztof-em73. Te rozpoczynane wiosną przygotowania do wyjazdu (pisała też o tym Lilly Lill), to TAKŻE element wyjazdu, taka wakacyjna uwertura. Oczywiście nie zawsze potem te plany się w 100% realizują, ale te zmiany "na gorąco" mają swój urok, a ponadto przygotowania i wcześniejsze doświadczenia pozwalają na łatwiejsze wybrnięcie z pojawiających się problemów. Tak było na przykład w tym roku, kiedy to nie udało się nic wynająć w Sostofurdo i w burzowy wieczór musieliśmy podjąć szybką decyzję gdzie szukać noclegu.
Podobnie też myślę o GPS. Od "zawsze", kiedy jeszcze GPS-ów i różnych "googli-map" jeszcze nie było, mam sentyment do papierowych map. Cały czas je dokupuję. Jeżdżąc samochodem, wakacyjnie i służbowo, korzystam z tradycyjnych map i atlasów.
Odpowiedz
#8
Odpoczywając w Siofok postanowiliśmy zwiedzić Budapeszt.
Trasa bezwinietkowa przez Szekesfehevar - Erd liczyła 115 km i zajęła nam około 1,5 godziny. Auto postawiliśmy w centrum Budapesztu na jednym z wielu parkingów. Stała opłata 400 Ft/h. Przez 5 godzin odwiedziliśmy kilka muzeów, Parlament oraz urokliwą stację pociągową Budapeszt Nyugati. Nie omieszkaliśmy wybrać się metrem linii 3 na stadion Ferencvaros Budapeszt. Metro kursuje co 2 minuty - cena 320 Ft/os.
Odpowiedz
#9
(11-08-2012, 14:58)Lilly Lill napisał(a): nie mówiąc już o przejrzeniu innych tematów na forum, traktujących o tym i owym do zwiedzenia, o dojeździe, cenach bo po co, skoro można napisać post...

właśnie.
przy okazji - parę razy spotkałem się z niezrozumiałym dla mnie potępieniem czegoś wręcz przeciwnego, czyli wskrzeszania starych tematów.

(11-08-2012, 14:58)Lilly Lill napisał(a): Poza tym całkiem prywatnie dodam, że telepie mnie, jak widzę "skróty" typu "bd", "wgl"

sztem, h, aszongya, nemtom... taki urok sieciowej komunikacji. Oczko

@ rem: oprócz Budapesztu polecam Pécs. tzn. jeśli chodzi o zwiedzanie, bo na dyskotekach się nie znam. ale moim zdaniem oba te miasta spełniają kryterium fajności.
: Ɔ(X)И4M :
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Mapki - atrakcje na Węgrach Kuropatwa 15 1,132 Wczoraj, 20:16
Ostatni post: eplus
  Ceny paliw na Węgrzech i w krajach tranzytowych (Czechy, Słowacja) Rafał 0 220 03-06-2018, 12:19
Ostatni post: Rafał
  Z Balatonu na wycieczkę jednodniową...? Kiki28 20 1,991 22-02-2018, 11:35
Ostatni post: HelkaTours
  Podróż koleją po Węgrzech Lilly Lill 66 39,184 25-01-2018, 11:17
Ostatni post: ekstraAriadna
  Autostrady na Węgrzech (mapa, ceny, winiety) fvg 315 284,355 31-12-2017, 8:10
Ostatni post: eplus



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości