Jak zaczęła się Wasza przygoda z Węgrami?
#11
Dziękuję za przywitanie fvg Uśmiech

Baseny termalne które odwiedziłam to kąpielisko w Tamási, które od mojego pierwszego pobytu bardzo się zmieniło i rozbudowało. Została dobudowana część przykryta, którą urozmaica i nadaje miejscu nowoczesności. Miejsce jest dość duże dlatego z pewnością można spędzić tam cały dzień. Cena jest przystępna i są miejsca z jedzonkiem Oczko
Drugim miejscem, które mogę polecić to kąpielisko w Tokaju (Miszkolc – Topolca). Cały basen przypomina ogromną grotę, która wabi swoją tajemniczością i sprawia wrażenie naturalności. Byłam oczarowana podziemnym basenem, który wystylizowany jest na mroczne miejsce nad którym świecą gwiazdy i krążą planety w dźwięk mistycznej muzyki. Jest kilka jacuzzi, potok górski (tzw. sztuczna rzeka)oraz wodospady. Czas można spędzić wewnątrz, ale i na zewnątrz. Mimo iż kąpielisko jest dość drogie warto choć raz je odwiedzić i zarezerwować sobie na nie calutki dzień, bo atrakcji jest sporo. Ciekawostką jest to, że kazali nam zapłacić w euro a nie forintach. Domyślam się że po to, aby był zysk dla "konika" który krąży tam w pełnej gotowości.
Więcej miejsc opiszę przy mojej następnej wyprawie, którą planuję na wrzesień Oczko
Odpowiedz
#12
(12-07-2012, 18:25)pani strażak napisał(a): (...) Drugim miejscem, które mogę polecić to kąpielisko w Tokaju (Miszkolc – Topolca). Cały basen przypomina ogromną grotę, która wabi swoją tajemniczością i sprawia wrażenie naturalności. (...)

Przypuszczam, że chyba to jest przejęzyczenie z tym Tokajem?
Odpowiedz
#13
Tokaj to też region, ale chyba rzeczywiście aż tam nie sięga, chociaż w sumie to nie wiem...
: Ɔ(X)И4M :
Odpowiedz
#14
Nie, nie przejęzyczenie. To są okolice i napisałam tak, ponieważ wszyscy którzy mnie tam kierowali kazali jechać na Tokaj i mówili że to kąpielisko jest właśnie z Tokajem kojarzone.
Odpowiedz
#15
(13-07-2012, 11:49)pani strażak napisał(a): Nie, nie przejęzyczenie. To są okolice i napisałam tak, ponieważ wszyscy którzy mnie tam kierowali kazali jechać na Tokaj i mówili że to kąpielisko jest właśnie z Tokajem kojarzone.

Powiem szczerze, że nie bardzo rozumiem, co to znaczy "jest właśnie z Tokajem kojarzone". Tokaj to Tokaj, a Miszkolc to Miszkolc (po węgiersku oczywiście Miskolc). Oba miasta dzieli ok. 55 km.
Czytając Twój opis:
"(...) Drugim miejscem, które mogę polecić to kąpielisko w Tokaju (Miszkolc – Topolca). Cały basen przypomina ogromną grotę, która wabi swoją tajemniczością i sprawia wrażenie naturalności. Byłam oczarowana podziemnym basenem, który wystylizowany jest na mroczne miejsce nad którym świecą gwiazdy i krążą planety w dźwięk mistycznej muzyki. Jest kilka jacuzzi, potok górski (tzw. sztuczna rzeka)oraz wodospady. Czas można spędzić wewnątrz, ale i na zewnątrz. Mimo iż kąpielisko jest dość drogie warto choć raz je odwiedzić i zarezerwować sobie na nie calutki dzień, bo atrakcji jest sporo. Ciekawostką jest to, że kazali nam zapłacić w euro a nie forintach. Domyślam się że po to, aby był zysk dla "konika" który krąży tam w pełnej gotowości. (...)"

wszystko jednoznacznie kojarzy się z Miskolc Tapolca. Dziwi mnie jedynie płatność w euro. Ale ponieważ na żadnym węgierskim basenie nie spotkałem się z płatnością w euro (a tym bardziej odmowy przyjęcia forintów), to przypuszczam, że to może były jakieś ustalenia (raczej dziwne i podejrzane) z kierownikiem grupy zorganizowanej, z którą wchodziliście. Oczywiście nie jestem pewien na 100%, ale nawet z przeglądu w necie, nie wynika, aby w Tokaju były jakieś baseny jaskiniowe.
Proszę nie traktuj tego wpisu jak jakiejś krytycznej uwagi, po prostu dobrze jest wyjaśnić, tak aby następni tam jadący wiedzieli "co i gdzie?" Uśmiech
Odpowiedz
#16
Dziękuję, że mnie korygujesz i absolutnie nie traktuję tego, jako atak Uśmiech
Mój błąd, nie powinnam kojarzyć z Tokajem, ale usprawiedliwiam się faktem, że próbowałam nakreślić miejsce tak jak zostało mi ono nakreślone przez kierujących mnie tam Węgrów.
Co do płatności, to wchodziliśmy prywatnie bez grupy zorganizowanej a płacił mój tata, który (podejrzewam) został naciągnięty na dodatkowy koszt poprzez płatność w euro. Kasjerka oraz konik twierdzili, że nie rozumieją, o co nam chodzi z płatnością, dlatego dla świętego spokoju postanowiliśmy zapłacić tak jak od nas wymagano.
Odpowiedz
#17
(13-07-2012, 13:38)pani strażak napisał(a): Dziękuję, że mnie korygujesz i absolutnie nie traktuję tego, jako atak Uśmiech
Mój błąd, nie powinnam kojarzyć z Tokajem, ale usprawiedliwiam się faktem, że próbowałam nakreślić miejsce tak jak zostało mi ono nakreślone przez kierujących mnie tam Węgrów.
Co do płatności, to wchodziliśmy prywatnie bez grupy zorganizowanej a płacił mój tata, który (podejrzewam) został naciągnięty na dodatkowy koszt poprzez płatność w euro. Kasjerka oraz konik twierdzili, że nie rozumieją, o co nam chodzi z płatnością, dlatego dla świętego spokoju postanowiliśmy zapłacić tak jak od nas wymagano.

Dzięki za życzliwą odpowiedź. A baseny jaskiniowe w Miskolc Tapolca faktycznie są niesamowite i na pewno warto je odwiedzić.
Co do płatności w euro, to wydaje się, że na Węgrzech jest mniejszy procent naciągaczy w stosunku do innych krajów, ale na pewno także tacy istnieją. W wątku poświęconym basenom jaskiniowym sam pisałem o naganiaczu parkingowym, który kieruje na prywatny parking oddalony od basenów, sugerując, że jest to najlepsze miejsce do parkowania. W Twoim przypadku sądzę, że wymuszono płatność euro i zapewne po niekorzystnym kursie, widząc grupę obcokrajowców. No cóż, pewnych zdarzeń nie da się uniknąć. Po prostu trzeba uważać i lepiej dopytać się, nawet nie znając języka, to używając kartki i długopisu napisać ceny. Nie wiem, kiedy było to zdarzenie, ale wydaje mi się, że teraz przy wejściu (przed kasą) są na ogrodzeniu napisane informacje o cenach także po polsku.
Jeszcze a propos naciągania, to gdzieś na innym forum przeczytałem, że szczególnie wokół basenów w Haj-lo w wielu knajpkach zawyżają rachunki, celowo wydają na przykład z 1000 zamiast 10 000 ft (na początku wszystkim mylą się węgierskie nominały Uśmiech), czy podają cenę coli za 100 ml, a nie szklankę, czy butelkę. Chyba dlatego omijam baseny w Haj-lo i wolę mniejsze ośrodki.
Odpowiedz
#18
(13-07-2012, 14:31)andrasz napisał(a): czy podają cenę coli za 100 ml, a nie szklankę, czy butelkę. Chyba dlatego omijam baseny w Haj-lo i wolę mniejsze ośrodki.

To jest akuart ogólnie przyjęty na Węgrzech system miar Oczko Jest tak w zasadzie wszędzie. Na początku faktycznie może być uciążliwy, ale po przyzwyczajeniu się uważam go za nawet lepszy, niż nasz. Sam możesz zadecydować, ile ml wina/soku/wody sobie zażyczyć. W żadnym wypadku nie należy traktować tego jako próbę oszustwa. Po prostu inny system Oczko




pani strażak, nie jest źle. Mogli pokazać cenę w forintach i kazać płacić w euro Szeroki uśmiech
Masz własną stronę internetową? Pomóż promować Forum Węgierskie!
Odpowiedz
#19
To zdarzenie miało miejsce dwa lata temu jak byłam na Węgrzech po raz pierwszy. Niestety oszuści są wszędzie i trzeba być zawsze czujnym. Dobrze, że możemy wymieniać się swoimi przeżyciami i doświadczeniami, bo dzięki temu możemy unikać tego typu naciągnięć.
O płatności w ml jeszcze nie wiedziałam, dlatego dziękuję za ważną informację Uśmiech
Odpowiedz
#20
Gwoli ścisłości: płatność była chyba w forintach, a nie w mililitrach; dokładniej - pewnie forinty za mililitry.

Z drugiej strony - mierzenie napojów w setkach, to nie jest chyba węgierski wynalazek. Polskie knajpy też taką miarę stosują! No, może napoje są ciut inne niż cola.
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Moja mała przygoda z Węgrami claudiene 15 7,008 07-09-2017, 21:32
Ostatni post: piablo75
  Moja przygoda z Węgrami. grzesiuu 5 4,602 21-05-2015, 13:21
Ostatni post: Katia
  Jak się zaczęła moja przygoda z Węgrami SKORPIONFH 8 4,266 09-08-2014, 21:51
Ostatni post: Simon



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości