Kolejowa włóczęga
#1
Tutaj pan opisuje, jak sobie zrobili pętelkę z Wrocławia przez Czechy, Słowację i Ukrainę, wstępując też do S-ujhely. Nawiązuje do historii i licznych przesunięć granic pomiędzy państwami, które też na przestrzeni lat pojawiały się, zmieniały nazwy i rozpadały.

https://chasingunesco.com/czeskoslovensk...4URNr4bmAE

[Obrazek: 3-13-20180730_194346.jpg]
Odpowiedz
#2
@eplus
Ten pan opisuje wino Tokajskie
<quote>
Sátoraljaújhely – nocleg

I znowu ten moment: czas wracać, czas ruszać w dalszą drogę. Teraz dalej na wschód, dalej od cywilizacji. Około dwunastej mamy pociąg do granicznego Slovenskiego Nowego Mesta/Ujhely. Wbrew nazwie ta miejscowość nie jest miastem. To wieś na pograniczu węgierskim, relikt traktatu z Trianon przyznający ten węzeł kolejowy Słowacji. To jedno z tzw. wielu podzielonych miast. Dodatkowy paradoks to fakt, że miejscowość posiada prawo wyrobu Tokaju, który to przecież jest iście węgierskim trunkiem. To z kolei pozostałość po czasach habsburskich. Dziś, w dobie Unii to wszystko jest przeszłością, a granice na rzece Ronava można przekraczać do woli co też uczyniliśmy. Nocleg mamy w węgierskim Sátoraljaújhely!
</quote>

tak dziwnie kolejarz to opisał, bo przecież wiadomo ze kilka procent Słowacji leży w krainie tokajskiej.
Odpowiedz
#3
Pewnie nie wiedział, ale coś tam wydedukował o Triannon i czasach Habsburgów. Uśmiech
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości