"Lechowe Pole 955"
#1
Witam,
interesuję się średniowieczną historią Węgier, a zwłaszcza wyprawami, i w związku z tym przeczytałem niedawno wydaną "Lechowe Pole 955" Roberta F. Barkowskiego.
- opis "najazdów" w tej książce wygląda jak relacja z napadów orków i stoi w sprzeczności z tym, co opisuje Panic w "Początkach Węgier" czy Dąbrowska w "Węgrzy" (w "Awarzy, Węgrzy"). Nie ma nic o tym, że zawsze były to posiłki dla jednej z walczących stron, w tym papieża, autor opisuje tylko tylko pożogi i okrucieństwa, mimo iż tych właśnie nie było(jak pisze choćby Panic). Autor podaje też dawno obalone bzdury, że Węgrzy zabili jakiegoś ważniaka gdy siedział w latrynie zamkowej(W przypisach do Gesta Hungarorum czytałem że to swoi go zabili)
- Barkowski twierdzi, że Niemcy nigdy(!!!!) nie najechali w średniowieczu Węgier, w odwecie za kalandozasok bo byli szlachetni... bez komentarza.
Moje spostrzeżenia zawarłem tu:
http://czashistorii.pl/index.php/2017/04...gierskich/
Czy ze strony Węgier nie powinna wyjść interwencja w sprawie "Lechowego Pola"?
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 3 gości