Rumunia
#21
(08-08-2014, 14:33)Heszker napisał(a): Zamek Draculi najbardziej mnie zainteresował Szeroki uśmiech

A w jakiej miejscowości był ten zamek? Jeśli w Branie, to to nie był zamek Draculi. Natomiast Poienari przy Szosie Transfogaraskiej to tak Oczko
Odpowiedz
#22
Jechałem Transfogaraską, widziałem zamek z daleka, ale podobno włazi się tam stromo i długo, a do zwiedzania nic nie ma i trzeba wracać na dół.
Odpowiedz
#23
Zamek Drakuli... ,.. ja znam ten w Törcsvár (Castelul Bran) Uśmiech
Odpowiedz
#24
(09-08-2014, 18:16)Sztasek napisał(a): Zamek Drakuli... ,.. ja znam ten w Törcsvár (Castelul Bran) Uśmiech

Sztasek, to jest reklamowane przez Rumunów jako zamek Draculi. A w rzeczywistości Dracula spał tam (w Branie) jedną noc i to przypadkowo Oczko
Co do zamku Poienari (tego przy Transfogaraskiej) to wchodzi się 1480 stopni (czyli ok. godzinę-półtorej). Zastanawiałem się nawet nad zanocowaniem tam Szeroki uśmiech
Odpowiedz
#25
(09-08-2014, 18:13)eplus napisał(a): Jechałem Transfogaraską, widziałem zamek z daleka, ale podobno włazi się tam stromo i długo, a do zwiedzania nic nie ma i trzeba wracać na dół.

Byłem na zamku Draculi w Poienari Uśmiech. Wchodzi się koło 40 minut, ale każą sobie płacić dużo! 60RON za fotki i 100RON za filmowanie = 160RON (koło 160 zł/godzinę). Ja i tak to ominąłem i robiłem zdjęcia bez żadnych opłat Szeroki uśmiech. Na górze 2 manekiny nabite na pal i fajne ruinki Oczko. IMHO warto jechać!
Odpowiedz
#26
(27-01-2013, 10:04)eplus napisał(a): Atrakcją jest kolejka leśna w Viseu de Sus - lokomotywy to nie traktory postawione na szynach, ale oryginały - jedna ma ponad 100 lat. Impreza się w ostatnich latach bardzo skomercjalizowała - zaczynało się podobno od przejazdów "na łebka", gdy nikt z dozoru nie widział (albo przymykał oko). Do ostatka wydaje się, że wyjazd jest niepewny, coś tam stukają przy parowozach, smarują - ale bez obaw, gdyby trzeba było oddać takie pieniądze (za rodzinę około 100 zł), to skład pociągnęłaby choćby Cyganka z dziećmi.

Ma ktoś info w jakim okresie ta kolejka kursuje?
Jest jakaś strona z rozkładem?
Jak długo toto jedzie?
Czy to prawda że tam i powrót to cały dzień?
Jeśli tak to może warto gdzieś wsiąść i w oczekiwaniu na kurs powrotny się gdzieś przespacerować?
Szczególnie mnie interesuje przełom kwietnia i maja
Odpowiedz
#27
Jest oczywiście strona oficjalna, to jest teraz biznesowe przedsięwzięcie, a nie jakaś działalność charytatywna.
Ta ciuchcia nazywa się Mocanita - nie wiem, co to znaczy, ale tak miejscowi na nią mówią i pod tym hasłem znajduje ją Google.
Strona oficjalna Mocanity
Wyjeżdża się z rana, o 8-mej czy nawet 7-mej. Trasa ma jakieś 30 km, jedzie się w ślimaczym tempie, po trzech godzinach jazdy godzinka postoju. Można skorzystać z improwizowanego bufetu, a obsługa w tym czasie przetacza lokomotywy. Powrót do Viseu około 15-tej. Przerwa w podróży czy wycieczka piesza raczej nie wchodzi w grę, bo po drodze nie ma regularnych stacji kolejowych, choć ciuchcia wraca tą samą trasą, którą najpierw jedzie w górę rzeczki.
Poszukam może jakichś zdjęć.
Odpowiedz
#28
Po drodze do Visea warto zwiedzić jeszcze Wesoły Cmentarz (Sapanta, jakieś 50-60 km w stronę Flaga węgierska, na granicy z Ukrainą). Dojazd lepszy przez Węgry, na Ukrainie drogi są słabe.
Odpowiedz
#29
Trasa kolejki prowadzi doliną rzeki Viseu (po naszemu Wisła Szeroki uśmiech ):

[Obrazek: a913eae0e5b96c8c.jpg]
Sielskie widoki, wóz "niestety" ogumiony (ja jeździłem dawno temu wozem mojego dziadka na drewnianych kołach szprychowych ze stalowymi obręczami):

[Obrazek: 59d8ea00d3ef1cab.jpg]
Krajobrazy jakby znajome:

[Obrazek: fb700fbfd7474237.jpg]
Na postoju można pokosztować palinki i jakichś serków (oczywiście odpłatnie):

[Obrazek: dfa8fe154237ead4.jpg]
Kolejna atrakcja dla meszczuchów, i to chyba nawet nie wyreżyserowana - spontaniczny zwierzak:

[Obrazek: bb78b7dd9d8dbd5d.jpg]
"Viteza de circulata 15km per ora" Szeroki uśmiech - chyba właśnie ta maszyna ma ponad 100 lat, chociaż dla mnie równie zaskakująca była data produkcji lokomotywy z innej fotografii - 1985 ! Gdy na PKP likwidowano ostatnie parowozy, Ceaușescu w najlepsze produkował zabytki techniki, pomimo tego, że Rumunia dysponowała jakimiś tam złożami ropy i napęd spalinowy wydawałby się optymalnym rozwiązaniem.

[Obrazek: 0c583f02032ad386.jpg]
Odpowiedz
#30
(03-01-2015, 22:57)eplus napisał(a): Sielskie widoki, wóz "niestety" ogumiony (ja jeździłem dawno temu wozem mojego dziadka na drewnianych kołach szprychowych ze stalowymi obręczami):

[Obrazek: 59d8ea00d3ef1cab.jpg]
Nie za dobrze to widać na fotce, ale wóz wygląda na przerobiony ze starszego - koła ma typowo szprychowe, tylko obręcze założone ogumione.
No i tylne koła większe od przednich - też cecha głównie starych "szprychowców" (choć nie wyłącznie)
Cytat:"Viteza de circulata 15km per ora" Szeroki uśmiech - chyba właśnie ta maszyna ma ponad 100 lat, chociaż dla mnie równie zaskakująca była data produkcji lokomotywy z innej fotografii - 1985 ! Gdy na PKP likwidowano ostatnie parowozy, Ceaușescu w najlepsze produkował zabytki techniki, pomimo tego, że Rumunia dysponowała jakimiś tam złożami ropy i napęd spalinowy wydawałby się optymalnym rozwiązaniem.

[Obrazek: 0c583f02032ad386.jpg]
Nie pamiętam, czy czasem Rumunia nie miała specjalizacji w ramach RWPG - tabor wąskotorowy.
Może lokomotywę parową jakiś hobbysta zrobił Oczko

Dzięki za info - w życiu bym nie zgadł że to się Mocanita nazywa.
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Rumunia Transalpina Transforgarska res 9 296 02-09-2018, 1:09
Ostatni post: res
  Rumunia - byliście tam kiedyś? grzesiuu 11 5,627 06-01-2015, 1:39
Ostatni post: Simon



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości