Tydzień na Sycylii
#21
Na szybko pozdrawiam z Castellamare del Golfo.

[Obrazek: 2c18ae60ad09c279.jpg]

Mieszkamy w apartamencie Deliamare, to nasz samochodzik, a nad nim nasz balkon, ten z mopami:

[Obrazek: e05f13311a8311f1med.jpg]
Odpowiedz
#22
Cudnie, ja zamierzam wybrać się na Cypr. I ogólnie rozważam zakup mieszkania na Cyprze
Odpowiedz
#23
Pani Cloe, o Cyprze mamy tu osobny wątek!  Uśmiech

Przypominajka z wypożyczalni samochodów zachęciła mnie do rzucenia losu na wyszukiwarce tanich lotów. Kierunek był oczywisty - Sycylia, która nie dawała mi spokoju, odkąd trzy lata temu ją pożegnałem. Bardzo atrakcyjne połączenie znalazło się akurat w ferie. Lot, samochód i nocleg - i miesiąc oczekiwania. Pogoda miała być piękna, jak zwykle na tej wyspie, jednak na tydzień przed wyjazdem okazało się, że będzie padać. Meteorolodzy dwoili się i troili, co kwadrans tę prognozę zmieniali, a wyszło i tak inaczej.
Lot Ryanem udał się tym razem prawie punktualny, na lotnisku wsiadamy w Pandę i turlamy się autostradą do Castellamare del Golfo. To jest nasza baza, byliśmy już tu przejazdem na poprzedniej wycieczce. Małe i spokojne miasteczko w pobliżu Segesty. W niedzielny wieczór meldujemy się na kwaterze. Nasz apartament nazywa się Deliamare - pokój w starej kamienicy z sypialnią na antresoli. Jest dobrze wyposażona kuchnia - co ciekawe, nie ma jednak mikrofalówki. Widocznie dla Włochów jest to sprzęt zbędny lub nawet niepożądany. Nowoczesna i starannie wykończona łazienka oraz niezwykle przyjemna woda zachęcają do kąpieli, my jednak planujemy kąpać się gdzie indziej.

[Obrazek: 43e600556c321a0f.jpg]

[Obrazek: 72df4241180f1412.jpg]

[Obrazek: ef2368178ce9dd30med.jpg]

Poniedziałek zaczynamy od spaceru po mieście. Mżawka szybko zmienia się w tropikalną ulewę. Mamy parasol, ale i tak mokniemy, woda gwałtownie spływa z położonego na pochyłości miasta w stronę morza.

[Obrazek: aa3ab0940001accb.jpg]

[Obrazek: 608d65777b69912a.jpg]

[Obrazek: cb957f577245fb54.jpg]
Odpowiedz
#24
Po południu jedziemy na dzikie termy segestańskie, które poprzednio bardzo przypadły nam do gustu. Niestety potok, który odgradza naturalne kąpielisko od szosy, zmienił się w rwącą i mętną górską rzekę. Wiemy, że jest dojście do sadzawki od drugiej strony, jednak brak tam bezpiecznego parkingu, a do tego trzeba iść prawie kilometr po błocie i kałużach. Termy komercyjne mieszczące się przy szosie akurat celebrują sjestę. Podjeżdżamy jeszcze w okolice stacji kolejowej, aby rzucić okiem na Terme Gorga, jednak nie decydujemy się na wejście - woda ma temperaturę 40C. Goście obiektu mogą też korzystać z sauny, masaży i kąpieli błotnych. Jest tu hotel i restauracja. Wracamy i resztę dnia poświęcamy na suszenie.

[Obrazek: 4b1e1f15cf8c5d69.jpg]

[Obrazek: 8a08da1cbb8ff920.jpg]

[Obrazek: bce46e3e0475a6e2.jpg]

W kolejny dzień w Segeście mamy więcej szczęścia - woda opada, widać dno i można bezpiecznie przedostać się do termalnego jeziorka. Zastajemy parę osób, są Polacy i Czech, który wyjechał z żoną na pierwszy od lat długi urlop. Tak samo jak my jest fanatykiem kąpieli. Opowiada nam o innych naturalnych kąpieliskach we Włoszech, przestrzega, że czasem takie miejsce okazuje się błotną albo po prostu zimną sadzawką, choć z pewnością o niekwestionowanych walorach zdrowotnych.

[Obrazek: 09eb7e20761448b2.jpg]

Zrelaksowani wybieramy się wieczorem do polecanej przez gospodarzy pizzerii Mon Amour w centrum Castellammare. Cztery dwuosobowe stoliki, jesteśmy chyba pierwszymi gośćmi tego wieczoru, ale wkrótce dołączają kolejni. Pizza oczywiście doskonała.

[Obrazek: 2b0212dfe3937632.jpg]

[Obrazek: 907640bd54f3a824.jpg]

[Obrazek: 8aa02621c6a82c5f.jpg]

Środę przeznaczamy na zwiedzanie. Do Trapani jedziemy kilkadziesiąt kilometrów lokalną drogą, co kawałek remonty i ograniczenia. Zostawiamy samochód na bezpłatnym parkingu i błądzimy bez planu wąskimi uliczkami.

[Obrazek: 80e171ac3cc453f0.jpg]

[Obrazek: 79e7250a4e23e130.jpg]

[Obrazek: 4cf23a75c87a1d96.jpg]
Odpowiedz
#25
Kolejny nasz cel to Marsala. Jadąc wybrzeżem widzimy słynne solniska - sadzawki, w których wytrącana jest naturalnym sposobem morska sól. W tym mieście jest park archeologiczny, gdzie można zobaczyć pozostałości starożytnej twierdzy, przekształconej z biegiem czasu w miasteczko, w końcu ruiny doczekały naszych czasów na terenie folwarku winnego czy też oliwnego. Jedną z atrakcji są szczątki starożytnej łodzi.

[Obrazek: 78b98a9954b82224.jpg]

[Obrazek: 9c87e840a3f4b784.jpg]

[Obrazek: 1dd7198b77d6ad5d.jpg]

[Obrazek: 562b59d8a4c0394e.jpg]

[Obrazek: dd3adbdbbeec3a0e.jpg]

Z drogą powrotną celujemy tak, aby skorzystać jeszcze z term komercyjnych w Segeście. Jest basen pływacki i dwa mniejsze z hydromasażami, we wszystich podobna temperatura - dla nas nieco za ciepłe. Obowiązują czepki, są indywidualnie przydzielane małe szatnie, nie wolno skakać do wody ani siać zamętu. Obiekt jest czysty i zadbany, wychodzimy po regulaminowych trzech godzinach.

[Obrazek: b40f7544abccc23c.jpg]

[Obrazek: 76ba505903363d07.jpg]

[Obrazek: d4a45fbe9581a704.jpg]

[Obrazek: 3d2f1de264076c8d.jpg]

[Obrazek: 48a4df0552d70d9d.jpg]
Odpowiedz
#26
Następnego ranka kontynuujemy zwiedzanie. Znowu oglądamy skałki w Scopello - wydaje się, że tkwią dokładnie w tych samych miejscach, co kiedyś. Zachęceni słoneczną pogodą postanawiamy zaliczyć Zingaro - parukilometrową ścieżkę przyrodniczą wzdłuż brzegu morza. Niestety pogoda się psuje i końcówkę szlaku pokonujemy w deszczu, a trzeba jeszcze wrócić na parking. Jest wprawdze do dyspozycji przestronna jakinia, w której mogliśmy przeczekać te pół godziny, tak, jak dawno temu robił to już człowiek pierwotny.  Ale mamy bogate plany i ograniczony czas - nie chcemy go tracić w kamiennej norze z widokiem na pluchę. Na pocieszenie na koniec pokazuje się tęcza.

[Obrazek: 93dd7bec36ca9b03.jpg]

[Obrazek: 0b13dc8dddc83e9d.jpg]

[Obrazek: 8f316edbc00256ff.jpg]

[Obrazek: 3c3e2384e60f09d0.jpg]

[Obrazek: 784c45571f5cdcf9.jpg]

[Obrazek: ebf6ce39aaaafff5.jpg]

[Obrazek: f8815985a6493d04.jpg]

[Obrazek: 9878a46fbccb63a3med.jpg]

[Obrazek: d7ecd9348c9409fc.jpg]

[Obrazek: 15de015f49b48399.jpg]

Po powrocie przebieramy się w suche rzeczy i jedziemy do Palermo do Belli Sazi na pizzę. Przed kolacją odwiedzamy jeszcze stare śmiecie - spacerujemy Via Messina Marine, mijamy hotel Villa d'Amato, w którym kiedyś mieszkaliśmy, i parę innych znanych nam już miejsc. W końcu zachodzimy do pizzerii. Wrażenia smakowe na najwyższym poziomie, ale zarezerwowany wcześniej stolik jest na środku pełnej sali, jest głośno i gwarno, długo czekamy na nasze zamówienie. W każdym razie kolejny punkt planu został odhaczony.
Odpowiedz
#27
Nadszedł piątek - pogoda nadal jest niepewna. Z rana wybieramy się ponownie do darmowych term segestańskich. Na polnej dróżce stoi już jeden samochód. Schodzimy na dół i zastajemy młodego człowieka z psem - Buon giorno! Słysząc naszą rozmowę pyta, czy jesteśmy z Polski, po polsku, ale z wyraźnym obcym akcentem. - Tak, a Pan gdzie się nauczył polskiego? - Ja urodziłem się w Polsce, gdy miałem siedem lat rodzina wyjechała do Kanady, potem do Palermo, teraz mieszkam w Trapani. A Wy z jakiego miasta jesteście? Słysząc odpowiedź śmieje się. - Ba-sian-ciarnia? Taki las w mieście. W tym lesie kończy się ulica, przy której mieszkają moi krewni. Byłem tam wiele razy. A moja rodzina mieszkała kiedyś z drugiej strony Rzeszowa. Świat jest mały... Jeszcze chwilę rozmawiamy i na koniec zapraszamy do odwiedzin. Nas to spotkanie dziwi tylko trochę - trzy lata temu znaleźliśmy w tej samej sadzawce Azjatę gadającego po polsku. Siedzimy sobie w ciepłej wodzie, raz po raz przechodzi fala deszczu, ja nasłuchuję przepływającej w pobliżu rzeki. Po kilku godzinach nadeszła pora powrotu, który ze względu na kolejny przybór wód miał częściowo charakter ewakuacji. Dzień kończymy wyjściem do pizzerii Mon Amour.
W sobotę rano pokazuje się słońce, spacerujemy po plaży w Castellammare. Zupełna pustka, tylko jedna babka kąpie się w morzu.

[Obrazek: b53f7edbe2d163c7.jpg]

W planach mamy kolejne zabytki. Jedziemy do Erice, położonego na wysokiej górze historycznego miasteczka, znanego również z produkcji wina. Trafiamy na deszcz. Poza sezonem miejscowość wygląda na opustoszałą, szare kamienne budowle robią surowe wrażenie.

[Obrazek: d04ff3dbb990a604.jpg]

[Obrazek: 7781ab15d4503262med.jpg]

[Obrazek: 486eb2ee1fef64c2.jpg]

[Obrazek: 23d0f75d177ade3d.jpg]

[Obrazek: a2ba70fcc0593ff1med.jpg]

[Obrazek: 52994231f3457dc0med.jpg]

Następnym naszym celem jest park archeologiczny Segesta. Wspinamy się na wzgórze, gdzie zachował się starożytny amfiteatr, mijamy kilka mniejszych budowli w stanie ruiny. Na koniec zostawiamy sobie pięknie zachowaną, prawie całkowicie ukończoną grecką świątynię.

[Obrazek: 4be1974bf8bf2d85.jpg]

[Obrazek: c4e35cf1ab06dd1a.jpg]

[Obrazek: 7a38f8399feeecb7.jpg]

Z archeoparku do term mamy jeszcze kilka kilometrów. Woda w strumieniu znów jest wysoka. Przymierzamy się do przeprawy, gdy pojawiają się dwaj ubrani na czarno faceci, jeden w słonecznych okularach, drugi pali jakieś dziwne zioło. Odradzają nam przechodzenie w tym miejscu - jest zbyt niebezpiecznie. Pomimo ciemnych strojów uznajemy ich za naszych aniołów stróżów i odpuszczamy. Głupio byłoby mieć kontuzję albo utopić się na dzień przed powrotem. Obiadokolację jemy u siebie w Deliamare, pakując nasz dobytek w walizki.
Odpowiedz
#28
W niedzielny ranek sprzątamy pokój, zamykamy klucze w środku i spacerujemy w kierunku portu. Jest nareszcie piękna pogoda, niebo bez jednej chmurki. Na widok kosza na śmieci przychodzi mi myśl, aby wyrzucić bilety i pozostać tu na czas nieokreślony. Marzenie... Po mszy w pobliskim kościele św. Józefa ruszamy z ociąganiem w stronę Palermo. Wstępujemy do miasteczka Balestrate i odwiedzamy tutejszą plażę, polecaną w przewodnikach. Kolejny przystanek to Trappeto. Spokój niedzielnego popołudnia, dzieci grają w piłkę na ulicy.

[Obrazek: 38aa023805c7033c.jpg]

[Obrazek: 890d0be235912a1e.jpg]

[Obrazek: 24b786f304484d61.jpg]

[Obrazek: 452c0d57c43dcd70.jpg]

Niestety dalszy odcinek naszej trasy to już autostrada. Na lotnisku idę do biura wypożyczalni - zwrot samochodu przebiega bardzo sprawnie. Zostaje nam trochę czasu na zjedzenie kanapek, w lotniskowym barze kupujemy kawę i rogaliki pistacjowe. Sklep "wolnocłowy" i znowu Ryanair - w Krakowie lądujemy po dziesiątej wieczorem, jest przymrozek, odbieramy samochód na polskich tablicach i o północy jesteśmy w domu. Cztery kilometry od lasu Bażantarnia. 
Uśmiech
Odpowiedz


Podobne wątki&hellip
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Filmy na czas izolacji eplus 1 2,784 01-12-2020, 12:58
Ostatni post: latArek
  Trasy rowerowe na Litwie jacekgk 0 1,161 16-08-2018, 9:48
Ostatni post: jacekgk
  Przystanek z dziećmi na trasie Balaton - Polska [może Zoo Bratysława?] adam83 3 2,197 03-02-2018, 9:47
Ostatni post: tkoko
  Rezerwacja noclegu na Ukrainie dobalv 7 5,938 25-11-2014, 18:22
Ostatni post: eplus



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości