Uwaga na kramarzy!
#1
Parę lat temu z bratem i młodszym kuzynem poszliśmy na skróty z Balatonfüred do Tihany. Kuzyn poprowadził nas przez jakąś górkę. Droga, choć krótka nie należała do najłatwiejszych, tym bardziej, że dzień był upalny. Kiedy dotarliśmy na miejsce byliśmy bardzo zmęczeni. Usiedliśmy pod drzewem niedaleko straganów. Mojemu bratu zachciało się pić, więc postanowił sobie kupić 7UP. Kiedy wrócił tak zrelacjonował rozmowę ze sprzedającym:
- Łamaną angielszczyzną spytałem ile to kosztuje, a sprzedawca na to: "400 Ft." Nie miałem drobniejszych więc dałem mu banknot 500-forintowy, a on mi nie wydał. Kiedy mój kuzyn to usłyszał, puknął się w głowę i skomentował: "Głupi jesteś.", po czym wstał i przeszedł się do tego kramarza. Kiedy go spytał o cenę ten odparł: "250 Ft."
Towar na tym straganie nie miał podanych cen, więc sprzedawca mógł podawać ceny w cały świat, tym bardziej, że zobaczył, że ma do czynienia z kimś, kto nie zna węgierskiego.
Odpowiedz
#2
Ja z kolei przestrzegam przed naciągaczami na Wzgórzu Gellerta. Tym razem jednak nie chodzi o właścicieli kramików (nigdy tam nic nie kupowałem), lecz naciągaczy, którzy próbują wciągnąć turystów w tzw. grę w trzy kubeczki (ew. trzy karty). Naiwni szybko mogą stracić sporo gotówki.
Masz własną stronę internetową? Pomóż promować Forum Węgierskie!
Odpowiedz
#3
No to ja się przyłączę do "sygnałów ostrzegawczych".
W autobusie nr 16 jeżdżącym z Moszkva ter m.in. w okolice kościoła św. Macieja (myślę, że ewidentnie na tej linii proporcje turystów do mieszkańców są dużo wyższe, niż na większości innych, no może jeszcze tramwaj nr 2), trzyosobowa grupa kieszonkowców chciała mi przeszukać kieszeń. Dość szybko się zorientowałem i złapałem się za tę kieszeń, to była taka na nogawce letnich spodni do kolan.
Widać, że byli dobrze zorganizowani. Ja stałem pośrodku autobusu. Dwaj byli obok mnie (w czarnych okularach), jeden chciał wyciągnąć z kieszeni, drugi wyraźnie osłaniał mając na ręku zarzuconą kurtkę. A trzeci siedział tuż za kierowcą, ale tyłem do jazdy, przodem do wnętrza autobusu, też w ciemnych okularach.
Czyli, jak widać, uważać trzeba. Ja jestem trochę, jak to "zsebtolvaje" mówią elektryczny, czyli reaguję na dotknięcie, ale inni mogą nawet w tłoku nie poczuć przeszukania kieszeni, czy torebki.

A co do opisywanej przez fvg gry w "trzy karty". To przez prawie 3 lata na studiach mieszkałem przy bazarze Różyckiego i często szedłem do tramwaju na ul. Targowej na skróty właśnie przez bazar. Była tam stała ekipa (chyba z 10 osób, łącznie z naganiaczami) organizatorów tego "hazardu". Przechodząc widziałem takie sytuacje, które potem opowiadałem na wszelkich spotkaniach jako ciekawostki. Jeśli dojdzie kiedyś w realu do spotkania forumowiczów (taki mi teraz pomysł przyszedł do głowy - moze przy okazji jakiejś "węgierskiej" imprezy w W-wie), to opowiem.
Odpowiedz
#4
Innym razem będąc w Budapeszcie, po zwiedzeniu Góry Gellerta, chciałam się dostać do kuzyna na Bosnyak Ter. Kiedy dowiedziałam się, że u kierowcy raczej nie kupię biletu, dwie dziewczyny 20-toparoletnie, siedzące niedaleko mnie zaoferowały mi bilety po 400 Ft. Podziękowałam im, bo doskonale wiedziałam, że bilet po mieście kosztuje 300 Ft. Wróciłam się pod Hotel Gellerta, skąd zaczęłam swoją wycieczkę. Po drodze spotkałam 2 biletomaty - oba nieczynne. Ostatecznie odkupiłam bilet od jednej z pasażerek oczekujących na autobus na przystanku.
Odpowiedz
#5
Nie tylko na kramarzy trzeba uważać. Byłem w 2011 z kolegą w Tesco w Szerencs, płaciliśmy gotówką. W jakimś wiejskim sklepie, w drodze powrotnej, też robiliśmy małe zakupy żeby pozbyć się reszty gotówki i tam kasjerka odmówiła przyjęcia części pieniędzy kolegi. Okazało się, ze w Tesco wydano mu część reszty w 200-forintowych banknotach wycofanych z obiegu w 2009!
Odpowiedz
#6
A właśnie, na Wikipedii znalazłem wygląd obecnych, jak sądzę, banknotów - forintów
Czy możecie potwierdzić ich aktualność ?
Odpowiedz
#7
Wszystko się zgadza poza banknotem 200 Ft, który jakiś czas temu został zastąpiony monetą:

[Obrazek: 3683085219_3cc22f1139_z.jpg]
Masz własną stronę internetową? Pomóż promować Forum Węgierskie!
Odpowiedz
#8
No i brakuje jeszcze 10.000 i 20.000 Ft Oczko
Masz własną stronę internetową? Pomóż promować Forum Węgierskie!
Odpowiedz
#9
To ja napiszę swoją historię ostrzegawczą Oczko
Byłam w mieścinie Tab na zakupach, ponieważ dwa razy w tygodniu jest coś w rodzaju bazaru, gdzie każdy może sprzedawać wyhodowane przez siebie warzywa i owoce. Chciałam zakupić cukinie, której cena wynosiła 500 ft za kilogram (ceny były przyklejone na skrzynki z warzywami), więc odmierzyłam sobie dwa kilogramy i powędrowałam do "kasy". Bardzo miła pani poinformowałam mnie po zważeniu mojego zakupu, że obowiązująca cena to 5000 ft, a tamta cena jest nie aktualna. Później znajomy wyjaśnił mi, że to jest stary numer na obcokrajowców, a podana cena obowiązuje tylko miejscowych.
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Z Balatonu na wycieczkę jednodniową...? Kiki28 20 1,458 22-02-2018, 11:35
Ostatni post: HelkaTours
  Autostrady na Węgrzech (mapa, ceny, winiety) fvg 315 279,029 31-12-2017, 8:10
Ostatni post: eplus
  Brak winiety na videocontrol Piffq 134 65,915 28-12-2017, 18:26
Ostatni post: andriu50
  Święto na Węgrzech i sklepy Pudelek 3 1,415 25-09-2017, 20:46
Ostatni post: Marmur
  Bogács i okolice na majowy weekend piablo75 42 6,070 20-08-2017, 22:19
Ostatni post: ember



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości