Wina węgierskie
#11
Uwielbiam "buszować" po węgierskich sklepach - szczególnie po działach alkoholowych, a zwłaszcza z winem. To klasa sama w sobie, ale wydaje się, że mimo wszystko minimalnie się pogorszyło (od 2010). Symbolem pogorszenia jest wzrost cen (to zrozumiałe, kryzys widać na wielu polach) oraz to, że wina w plastikowych butelkach w dużych sklepach to mieszanka win z różnych krajów Unii E. - za takie "cuvee" to ja dziękujęSmutek - nie dotyczy Tokaju i okolic - tam nawet plastiki trzymają poziom - właśnie piję bardzo dobre wytrawne Harslevelu. Jeszcze raz okazuje się, że nie cena wina, nie region, nie szczep czy rodzaj opakowania jest decydujący - rozczarował mnie np. Merlot z Villany (widać, że win z tego regionu, na szczęście, jest coraz więcej).
Wybraliśmy się na Karnawał Winny do Debrecena (dzielnica wypoczynkowa Nagyerdo, trwał od 2 do 5.08). To był piątek, należało się tam pojawić najwcześniej o 16.00 - byliśmy przed 11.00, a wszystko ruszyło niespiesznie po południu. Jako kierowca byłem tylko widzemSmutek - było 30 stoisk - wszystkie najważniejsze regiony miały solidną reprezentację - i wszystko było przejrzyście rozpisane, czego, jak dotąd, nie można powiedzieć o Dniach Wina w Jaśle. Fantastyczna impreza, ale trzeba by nocować w pobliskim parku, samochodzie lub jakimś pensjonacieUśmiech. Cena 100ml wina kształtowała się od 200 do 400 HUF (3-6zł). Butelki, rzecz jasna, były droższe niż w sklepach, ale dość sporo trunków było za kilkanaście zł. Z ciekawostek - było wino lodowe (bardzo drogie) oraz sporo możliwości napicia się froccsa (wina z wodą sodową w wybranych proporcjach).
Odpowiedz
#12
W piątek, czyli już jutro rozpoczyna się Festiwal w Erdőbénye, miejscowości polozonej niedaleko Tokaju. W lipcowych planach byl wyjazd na to wydarzenia - podobne urocze - o ktorym przeczytalem na jednym z blogów poswieconych winom tokajskim, ale nie wypaliło Smutek Jednak dla zainteresowanych wklejam program z oficjalnej strony organizatora: http://bormamorbenye.hu/?lang=hu
Może ktoś zdąży, skusi sie i opisze ???

Pozdrawiam !
Odpowiedz
#13
Byłem w sobotę na Międzynarodowych Dniach Wina w Jaśle. Nazwa szumna, ale faktycznie, było kilka narodów - odbyło się to w ramach Dni Kultury Wyszehradzkiej. Liczyłem naiwnie, że organizatorzy zrezygnują z durnego pomysłu pobierania opłaty za wstęp do namiotu ( albo w ogóle ustawiania namiotu) - tak się nie stało. Cena - 15zł za wstęp jednorazowy, 25zł - za możliwość powrotu danego dnia, 5zł za kieliszek (ładny), 5 zł za wstęp dziecka (!!!!!). W środku dość duszno, nie było gdzie usiąść. Dobrze, że chociaż przed wejściem napisano, jacy winiarze są w środku. Stwierdziłem, że: 1) raz warto spróbować, by mieć porównanie; 2) w środku byli winiarze z Węgier Uśmiech .
Wrażenia? Nie uwierzycie - wina zagraniczne generalnie zdeklasowały polskie Język . Poza tym - Polacy dawkowali swoje trunki, jak aptekarze odmierzający lekarstwo - parę kropli, byle nie przesadzić, a Słowacy czy Węgrzy - mieli gest czy może raczej przekonanie o wartości swojego produktu. W dodatku polskie wina były - generalnie - znacznie droższe Zmieszany (30, 40 a nawet ponad 100 zł).
Wśród wystawiających - Götz Pincészet, ale, niestety, bez Ildikó Götz - miss węgierskiego winiarstwa Smutek .
Wśród wystawiających - polska firma specjalizująca się w produkcji - nie bójmy się tego słowa - jaboli (nie wymieniono jej na dniwina.pl!!!), która zaproponowała wina z różnych krajów, które sprzedaje w Polsce - zapewne niezłej jakości (ale gdy widzę napis: "butelkowane w Polsce" - odstawiam na półkę).
Nabyłem tam najlepsze wytrawne Tokaj Szamorodni Wino , jakie dotąd piłem (z Sárospatak) oraz wino półwytrawne czerwone wino Węgrzyn Wino firmy z Sanoka (ale wino z winnicy węgierskiej).
Mam porównanie z Debrecenem, gdzie kilkanaście dni temu odbył się Borkárneval.
Tam trzeba było zapłacić - rozsądne pieniądze - za każde wino z osobna. Tam impreza odbyła się w pięknym parku, a nie w dusznym namiocie! Tam też były koncerty - można było ich posłuchać na ławce, sącząc wino - w jasielskim namiocie kiepsko było słychać to, co działo się na scenie.
Być może moje oczekiwania były zbyt wysokie - spodziewałem się większej ilości winiarzy, dużo lepszej jakości polskich win, których zapewne nie zobaczę w sklepie przez najbliższe 10 lat. Impreza pokazała, że Polacy są niesamowicie chciwi (opłata za namiot to coś w stylu opłaty za bramkę na autostradzie).
Jeśli tak ma wyglądać święto wina w tym kraju - nie róbcie tego po raz ósmy!
Odpowiedz
#14
Mimo wszystko, warto chyba poinformować, że w dniach 31.08. - 2.09. 2012 odbędzie się w Krośnie X Festiwal Win Węgierskich (http://www.portius.pl).
Tu na degustację do każdego winiarza z osobna trzeba wykupić bilet - w cenie 30-35 zł.
Odpowiedz
#15
(20-08-2012, 21:21)krzysztof73 napisał(a): Mimo wszystko, warto chyba poinformować, że w dniach 31.08. - 2.09. 2012 odbędzie się w Krośnie X Festiwal Win Węgierskich (http://www.portius.pl).
Tu na degustację do każdego winiarza z osobna trzeba wykupić bilet - w cenie 30-35 zł.

Rok temu byłem w Jaśle. Poznałem Ildiko ale zapamiętałem też ten duszny namiot. Bilety dzienne wprowadzone teraz to już postęp. Ciekawe tylko, czy można wyjść z namiotu z pełnym kieliszkiem, żeby posłuchac muzyki ze sceny, bez ryzyka zapłacenia mandatu? Może napisałbyś jeszcze dwa słowa o tym wytrawnym samorodnym (producent)?

Z Erdőbénye właśnie wróciłem. Bawiłem się na tyle dobrze, że musiałem przełożyć swój powrót do kraju z soboty na niedzielę. Dużo frajdy dały mi spotkania z polskimi i nie-polskimi miłośnikami win, osobami, które spotkałem w Bénye rok temu albo znałem dotąd tylko z sieci. Co do samego festiwalu to był chyba mniej intensywny niż poprzedni - a może tylko sprawił takie wrażenie ponieważ atrakcje rozłożono na cały weekend a wtedy skumulowały się w sobotę. W każdym razie, wybiorę się tam ponownie.

Rok temu byłem też w Krośnie. Podobało mi się.
Odpowiedz
#16
Producent, którego wino Szamorodni kupiłem, nazywa się Ladomerszky László - jego wina były, zapewne nie po raz pierwszy, na wspólnym stoisku z rodziną Götz. Raczej nie ma swojej strony internetowej (ale może informatycy znajdą Uśmiech , czego im życzę). Wymienię jeszcze jedno nazwisko, warte zapamiętania: Szedmák Sándor z Tarcal (Keresztúri út 55) - też miał wyśmienite wina. Wino
Odpowiedz
#17
(21-08-2012, 20:27)krzysztof73 napisał(a): Producent, którego wino Szamorodni kupiłem, nazywa się Ladomerszky László - jego wina były, zapewne nie po raz pierwszy, na wspólnym stoisku z rodziną Götz. Raczej nie ma swojej strony internetowej (ale może informatycy znajdą Uśmiech , czego im życzę). Wymienię jeszcze jedno nazwisko, warte zapamiętania: Szedmák Sándor z Tarcal (Keresztúri út 55) - też miał wyśmienite wina. Wino

Dzięki za informację. Cieszę się, że smakowały Ci wina Sandora Szedmaka, który świetnie mówi po polsku i chętnie widzi w swoim domu polskich gości.
Odpowiedz
#18
Cytat: Od paru dni jest w sklepach (np. Empikach) najnowszy numer Magazynu Wino. Jego przewodnim tematem są wina znad Balatonu. Pismo kosztuje 9,90 zł. Może komuś się przyda przed wakacyjnym wyjazdem?
Blisko Tokaju polecił - ja kupiłem po uprzednim przejrzeniu. Faktycznie, naprawdę dużo jest o winach i winiarzach znad Balatonu, więc mimo wysokiej ceny zdecydowałem się. Wysokiej? - to była promocyjna, wakacyjna cena! Zazwyczaj magazyn kosztuje dwa razy tyle. Plusy wydawnictwa? - naprawdę chce się wsiąść w samochód i jechać w odwiedziny do każdego z winiarzy. Złapałem się na tym, że za jakiś czas będę mieć lepsze rozeznanie wśród producentów wina niż wśród szczepów czy różnych fachowych, dość zabawnych dla laika określeń, stosowanych w recenzjach win. Pismo nabyłem przed wyjazdem do Flaga węgierska , i liczyłem naiwnie, że coś z opisywanych produktów będzie w sklepach. Nie było; podobnie sytuacja wygląda w regionie tokajskim.
Ogólniejsze refleksje o magazynie "Wino" - wystarczy spojrzeć na reklamy - apartamenty, limuzyny, rejsy jachtem itp. A zatem adresowany jest do ludzi bardzo zamożnych. I takie od dawna mam wrażenie - w Polsce wino piją bogacze, a dla ludzi "zwykłych" jest np. piwo. Bardzo rzadko kupuję wino w sklepie specjalistycznym, częściej je odwiedzam i mam wrażenie, że sprzedawca osobie pytającej o cenę wina powie: "daj pan spokój, tu nie o cenę chodzi, tylko o nos, usta, budowę, bukiet; na co pan czeka? na resztę? panie, z choinki się pan urwał? wydaje się panu, że jest nad Adriatykiem?" I drugi symbol moich wyobrażeń o Polsce w kontekście wina: w jednym z filmów Tomasz Kot proponuje wypicie wina, na to Krzysztof Stelmaszyk odpowiada mniej więcej tak: "to jest prawdziwa męska impreza, a nie pedalska potańcówka!"
A zatem pozostaje nabywać Egri Bikavér lub Tokaji Szamorodni w jednym z dyskontów, który zawsze ma je na składzie w rozsądnych cenach i odkładać fundusze na podróże do Flaga węgierska . Od czasu do czasu - o ile jest możliwość - można napić się wina w winiarni. Ja mam to szczęście, że od niedawna do istniejącego od kilku lat sklepu dobudowano bardzo przyjemną restauracjo - winiarnię, ceny za kieliszek 150 ml w granicach 5-9zł - kilkanaście propozycji - ale można też kupić butelkę w sklepie i za dopłatą 10 zł wypić na miejscu. Tego, kto za tym stoi, polskiego "winiarza", znają wszyscy.
Odpowiedz
#19
"liczyłem naiwnie, że coś z opisywanych produktów będzie w sklepach"

Magazyn Wino raczej zachęca do odwiedzin w piwnicach i spotkań z winiarzami.
Nie przesadzajmy z tym luksusowym charakterem MW. Oczko Niektórzy polecani w numerze winiarze sprzedają niedrogie wina. Np. Szászi ma wina po 5000 i 9000 ft za butelkę ale kilka win kosztuje u niego sporo poniżej 2000 ft. Nyári ma wiele tanich win butelkowanych. Sprzedaje też wino na litry po 650 ft/l.

Tomasz Prange-Barczyński poleca też wycieczkę "...do miejsc takich jak lessowe wąwozy z wykutymi w ścianach piwniczkami małych, domowych producentów. Jeden z bardziej malowniczych znaleźć można na południowym brzegu Balatonu, niedaleko Balatonszemes, w Szólád. Z kolei w Rezi, tuż za Keszthely znajdziemy garść małych, domowych winiarni, gdzie cserszegi fűszeres pija się ze szklanek i gdzie magiczna przemiana wina w palinkę następuje w sposób niezauważony." (Wokół węgierskiego morza, str. 47-48)
Odpowiedz
#20
To prawda, że wizyty na miejscu u winiarzy to niezapomniane wrażenia, również te organoleptyczne: bukiet i smak wina z kadzi nie sposób porównać z butelkowanym, a przy tym najlepiej smakuje w piwnicy! Zwiedziłem w ten sposób Tokaj i Eger, czekam na wizytę w Villány. Staram się interesować tym, czego próbuję i z perspektywy kilku lat interesowania się węgierskim dorobkiem winiarskim odnoszę wrażenie, że w sklepach, nawet tych na pozór "specjalistycznych", niewiele można się dowiedzieć. Lepiej wizytę w sklepie poprzedzić lekturą, a ostatecznie decyduje metoda prób i błędów: spróbować i przekonać się, czy dane wino człowiekowi smakuje. A to również najlepiej w piwnicach, bo można próbować po kieliszku i porównywać. Mam pytanie z innej - nomen omen - beczki, które kieruję do osób lepiej ode mnie znających węgierski: czy słowo "borravaló" słusznie kojarzy mi się z winem? Czy nie należałoby tłumaczyć je jako "nawinek" zamiast "napiwku"? Oczko
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Restauracje węgierskie w Polsce fvg 69 41,566 27-02-2018, 23:16
Ostatni post: Waldek
  Potrawy węgierskie - godne polecenia Dora_hu 91 80,378 30-01-2017, 7:19
Ostatni post: Sztasek
  Węgry - kraj winogron i wina Klimaty Węgierskie 16 10,511 19-10-2016, 21:47
Ostatni post: Sztasek
  Węgierskie wody mineralne Kamjon 11 9,142 28-09-2016, 22:23
Ostatni post: wojti76
  Węgierscy producenci wina shagrat 3 3,473 15-08-2016, 16:22
Ostatni post: hanek



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości