30-12-2013, 22:00
W Nyirbator dzień jak co dzień.
Zaczynamy od szwedzkiego stołu. Niegdyś byłem dobry w angielskim, ale tego nie znałem: Google Wszechwiedzący tłumaczy na angielski (bo tak się porozumiewałem z BWH*** emailowo) "szwedzki stół" jako "smorgasbord" - ale to przecież nie jest po angielsku, to brzmi jak głos renifera. 

![[Obrazek: fddc68d89f0931a3.jpg]](http://images62.fotosik.pl/513/fddc68d89f0931a3.jpg)
Dostajemy nowe zegarki (codziennie wieczorem zwracamy stare w recepcji). Na kąpielisko docieramy o 11-tej. Ludzi mniej, niż w niedzielę, ale znacznie więcej, niż wspomniane przez Koleżankę 10. Zapewne Węgrzy też odkryli dobrodziejstwo długich weekendów. Ale nie tylko Węgrzy: słychać tu język rumuński, słowacki, niemiecki, w sobotę brzmiał również polski. Wczoraj widzieliśmy dwóch małych Afroeuropejczyków, a dzisiaj spotkaliśmy w jacuzzi członków międzynarodowej szajki przemytników, którzy zgodzili się pozować do zdjęcia, jednak pod surowym warunkiem, że ich wizerunki nie będą upublicznione.
![[Obrazek: ac8efe77bdfecae7.jpg]](http://images65.fotosik.pl/512/ac8efe77bdfecae7.jpg)
We wodzie czytam zaległe wydanie "Medycyny Praktycznej" - postaram się je omówić w stosownym wątku. Poza tym wszystko według schematu, jedynie podwieczorek spożywamy na świeżym powietrzu. W tym celu musiałem załączyć zasilanie gniazdka znajdującego się na trawniku, ale bez obaw - mam stosowne kwalifikacje.
Wychodzimy po 18-tej, zahaczamy o Tesco, a w holu BWH*** widzimy "powitalną palinkę" dla dzisiejszych gości. Może to być fajna sprawa dla większej grupy przybywającej w kilka samochodów, możliwość pogadania na neutralnym gruncie, czy nawet rodzaj obśmianego "wieczorku zapoznawczego".



![[Obrazek: fddc68d89f0931a3.jpg]](http://images62.fotosik.pl/513/fddc68d89f0931a3.jpg)
Dostajemy nowe zegarki (codziennie wieczorem zwracamy stare w recepcji). Na kąpielisko docieramy o 11-tej. Ludzi mniej, niż w niedzielę, ale znacznie więcej, niż wspomniane przez Koleżankę 10. Zapewne Węgrzy też odkryli dobrodziejstwo długich weekendów. Ale nie tylko Węgrzy: słychać tu język rumuński, słowacki, niemiecki, w sobotę brzmiał również polski. Wczoraj widzieliśmy dwóch małych Afroeuropejczyków, a dzisiaj spotkaliśmy w jacuzzi członków międzynarodowej szajki przemytników, którzy zgodzili się pozować do zdjęcia, jednak pod surowym warunkiem, że ich wizerunki nie będą upublicznione.
![[Obrazek: ac8efe77bdfecae7.jpg]](http://images65.fotosik.pl/512/ac8efe77bdfecae7.jpg)
We wodzie czytam zaległe wydanie "Medycyny Praktycznej" - postaram się je omówić w stosownym wątku. Poza tym wszystko według schematu, jedynie podwieczorek spożywamy na świeżym powietrzu. W tym celu musiałem załączyć zasilanie gniazdka znajdującego się na trawniku, ale bez obaw - mam stosowne kwalifikacje.
