To chyba działa tak, jak w śląskim kawale: trzej koledzy postanowili wyjechać do pracy do Francji. Doświadczony towarzysz instruuje ich: Ciebie, Ludwik, będziemy nazywać Lui, żeby cię tam wszyscy mieli za swojaka. Na ciebie, Gustlik, będziemy wołać Gui, a na ciebie, Henryk... A Henryk: Nie, nie, ja właśnie się rozmyśliłem, nie jadę z wami!
