Fatum langosza w Egerze
#1
Muszę się wyżalić - może to niekoniecznie relacja z podróży a raczej wspomnienie czy nawet trauma Oczko.

Po raz pierwszy (w dorosłym życiu) byliśmy na Węgrzech jakieś 14 lat temu i wtedy pewien "węgrofil" przedstawił nam LANGOSZA. Od tego czasu podczas każdego pobytu na Węgrzech, a było ich już chyba 7 czy 8 langosz był nieodłączym punktem programu i był prawie tak oczywisty jak wino czy papryka. Po 9 latach wróciliśmy do ulubionego Egeru i mąż zapowiedział, że codziennie (albo prawie) będzie chodził na langosza.

Pierwszego dnia po południu poszliśmy na egerski targ bo wiedzieliśmy, że był tam langosz ale niestety o tej porze wszystkie budki z jedzeniem (w zasadzie to takie węgierskie fast foody) były już pozamykane. W piątek udało nam się zjeść pierwszego od 9 lat langosza na basenie ale nadal ten "targowy" był naszym celem (ot taki kaprys po latach Oczko ). Poszliśmy więc kolejnego dnia rano i znów pech - stoisko z langoszem zamknięte. Domyśliłam się z wiszącego opisu, że w sobotę i niedzielę nieczynne a w tygodniu do 13stej. W poniedziałek specjalnie zerwaliśmy się wcześniej z basenów (faktem było, że pogoda jakaś szczególnie zachwycająca nie była bo popadywało) żeby zdążyć przed 13 na targowisko. Syn chcial żebyśmy kupili go na basenie i zostali dłużej ale my zdecydowanie chcieliśmy spełnić nasz targo-langoszowy plan! Dotarliśmy na targ jakieś 15 min. przed 13stą, widzimy - stoją ludzie i jedzą nasze wymarzone langosze Uśmiech. Przede mną przy stoisku jakaś parka młodych Węgrów kupuje langosza, ja już wyciągam pieniądze i z radością pokazuje na palcach "2" i mówię langosz a pan od langosza kręci głową, że nie ma .... mój mąż wściekły bo ile można mieć podejść... jakiś pech czy co... Zniesmaczeni poszliśmy z kwitkiem. Kolejnego dnia mieliśmy plany wyjazdowe więc spasowaliśmy w "walce o langosza" no i nastąpił dzień dzisiejszy - cel "zdobyć langosza". Ok. 10 byliśmy na targu, w końcu nam się uda, nasz wyczekany langosz zostanie skonsumowany Uśmiech. Weszliśmy na górę a tu............. żaluzja na langoszowym stoisku zaciągnięta............. podchodzę a tam wywieszona jakaś kartka i jak sądzę na niej informacja o tym, że nie czynne - zrozumiałam tylko "zarva".
Mój mąż bliski załamania ;P..... pełna frustracja langoszowa...... gdyby posiadał materiały wybuchowe (na szczęście nie miał) targowisko już by nie istniało....

Dzień wcześniej, wieczorem, przeglądając net znalazłam jakąś relację Egeru na Helkatours a tam info o tym, że langosza można zjeść na dworcu autobusowym - ostatnia deska ratunku!!! Idziemy tam! Juz z daleka widzimy budkę z napisem "langos" Uśmiech)). W końcu!!! Kilka osób siedzi przy stolikach i wcina langosze Uśmiech. Hurrrraaaaaaa.

Podchodzę, wyciągam portfel, pokazuję panu "3" a on ..............kręci głową.... nie ma, skończyły się.................................. możemy palacintę kupić..........................

I czy to nie jest jakieś FATUM....????????????

PS. Jutro planujemy iść na basen, są tam 2 miejsca gdzie sprzedają langosze. Jeśli z jakiegoś powodu będą nieczynne to znaczy, że nie można oszukać przeznaczenia .....................Dodgy
Odpowiedz
#2
Hehehehe, jutro już musi się udać. trzymam za was kciuki! Szeroki uśmiech
Odpowiedz
#3
Zróbcie im na złość - otwórzcie konkurencyjną budę z langosami. Sam chętnie przyjadę, jaak dostanę zniżkę. l)
Odpowiedz
#4
Spróbujcie przyjść jakoś rano (najwcześniej, jak możecie, zaraz po otwarciu). Pewnie będą. Trzymam kciuki! Uśmiech
Odpowiedz
#5
Dziękuję bardzo za wsparcie moralne i w ogóle .. Język
Obawiam się, że nasz piąty pobyt w Egerze naznaczony zostanie i tak bezpowrotnie traumą langosza....

Nie otworzę "langoszarni" bo w PL nie miałaby pewnie racji bytu a na Węgry póki co się nie przeprowadzę Szeroki uśmiech.

Jeśli uda mi się przez ostatnie 3 dni pobytu zjeść langosza to na pewno fakt ten zostanie bogato udokumentowany zdjęciowo, być może nawet specjalną fotoksiążkę poświęcę samemu langoszowi - ujęcia z każdej strony, w przekroju, z góry, z dołu, bez czosnku, z czosnkiem, ze śmietaną, w całości, okruchach... itp. itd.. Może nawet wydam ją nakładem jakiegoś niszowego wydawnictwa dla węgrofilów - langoszofilów (zboczenia są różne Język ).

Ale kciuki trzymajcie .... Uśmiech
Odpowiedz
#6
(30-07-2014, 21:56)alicja.jw napisał(a): Dziękuję bardzo za wsparcie moralne i w ogóle .. Język ...Nie otworzę "langoszarni" ... Ale kciuki trzymajcie .... Uśmiech

Chcesz langosza ? - oto przepis:
potrzeba > 75 dkg mąki, 3 dl kefíru, 2 jajka, 5 dkg drożdży, 2 dl mleka, sól, cukier, olej.
Do letniego, posłodzonego szczyptą cukru mleka skrusz drożdże, zamieszaj, odstaw aby "ruszyło". Pozostałe składniki, mąka, jajka, kefir, szczypta soli, wsyp do misy. Teraz pora na "drożdże", najpierw zużyj piankę, jeśli za mało dodawaj pozostałość i zagniataj tak, aby ciasto było miękke, raczej luźne. Przykryj, odstaw w ciepłe miejsce aby wyrosło. To ok. 1-1,5 godziny!
Olej potrzebny nie tylko do smażenia, posmaruj dłonie olejem, ciasto nie będzie się do nich kleić. Formuj z ciągnącego się ciasta placuszki (nie na desce, w dłoniach) i smarz na gorącym oleju ok.2-3 minuty. Gotowe "langosze" połóż na papierze w celu odsączenia pozostałości oleju.
Langosz smaczny gdy świerzy i ciepły, smarz tyle ile zje rodzinka.
Do "smaku i upiększenia" gorącego i świerzego langosza użyj własnej fantazji... czosnek, śmietana, wiórki serowe, pieprz, papryka, sól, rozdrobniona cebula,... Smacznego Uśmiech
Odpowiedz
#7
Formuła-1 langosza na Hungaroring Szeroki uśmiech
[Obrazek: 2ci8cvp.jpg]
Odpowiedz
#8
(31-07-2014, 13:04)Sztasek napisał(a): Formuła-1 langosza na Hungaroring Szeroki uśmiech
[Obrazek: 2ci8cvp.jpg]

Sztasku, ale te Twoje zdjeciowe langosze to jakoś drogoś są ... chyba, że gratis zdjecie z Alonso Oczko
Odpowiedz
#9
Myszoo - Mój 6. post to recepta Uśmiech ... czyli najtańszy, trochę pracochłonny, wymagający czasu i cierpliwości sposób na świerzego langosza. O wielkiej uciesze i zadowoleniu Serce całej ferajny już nie wspomnę.
Fotka na dole to nie fotomontaż... podczas wyścigu F1 na torze Hungaroring takie były ceny ... Zmieszany kolejek po langosza też nie było - to nie był ten kuszący zapach.
Odpowiedz
#10
(31-07-2014, 19:17)Sztasek napisał(a): Myszoo - Mój 6. post to recepta Uśmiech ... czyli najtańszy, trochę pracochłonny, wymagający czasu i cierpliwości sposób na świerzego langosza.

tak, właśnie mąż sobie już odpisał był i się przymierza Uśmiech. Dzisiaj nawet zaproponował coby w auto wsiąść i jechać na langosza do Hajdu albo bliżej.
Generalnie nie polecam Węgier ! Uzależniają człowieka, taki kraj Oczko
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości