Góry Bukowe - inna twarz Wegier
#1
Za namową pokazujących się na forum wątków postanowiłem zobaczyć inną twarz Węgier czyli Góry Bukowe.
Namawiając znajomych na ten wyjazd miałem problemy z wytłumaczeniem że u bratanków też są góry ?!!
Wszystkim kojarzą się równiny porośnięte kukurydzą, słonecznikami ewentualnie rozległymi łąkami.
Na początek przypomnienie , że te góry leżą w północno wschodniej części Węgier pomiędzy Miszkolcem a Egerem
.
[Obrazek: IYHaJJj.jpg]
.
My przygodę z Górami Bukowymi zaczęliśmy na północ od nich w Parku Narodowym Aggtelek, który ma malowniczy falujący krajobraz pod którym kryją się wyjątkowo piękne jaskinie.
Dla turystów udostępnione są cztery trasy : jedna z wejściem od słowackiej strony , a trzy pozostałe z węgierskiej.
Najbardziej znana jest ta zaczynająca się właśnie w Aggtelek gdzie tuż obok wejścia obok straganów z jedzeniem i pamiątkami jest też bardzo przyzwoity kamping.
My wybraliśmy najdłuższą traskę do jaskini Baradla (wpisane do Unesco) startującą z Vörös-tói
nazwa odnosi się do wejściówki przy drodze z bezpłatnym parkingiem
.
[Obrazek: rnfbPge.jpg]
.
Budynek wejścia bardzo ładnie wkomponowany w otoczenie, nie szpeci krajobrazu,
są tu też miejsca gdzie można spokojnie poczekać , a co równie ważne dostępne bezpłatne toalety (tych w jaskini nie ma)
Wejście tury odbywa się co  co 2-godziny
.
[Obrazek: 6LiglqO.jpg]
.
Ponieważ rok wcześniej miałem okazję być w jaskini Raj pod Kielcami, cały czas porównywałem
.. ale to nie ma porównania. Tu trzeba się przygotować na znacznie dłuższą wedrówkę (ok 1,5 godz) z imponującymi podziemnymi konatami.
Cała trasa jest zrobiona pod względem technicznym , więc nie potykamy się w nieoświetlonych miejscach.
Przewodniczka z pogłosem ładnie wszystko objaśnia w węgierskim języku, trudno ją zrozumieć jeszcze trudniej tłumaczyć,
ale wchodzący mogli otrzymać karteczki we własnym języku z opisem kluczowych miejsc ( po polsku też, o dziwo)
.
[Obrazek: Nugocl8.jpg]
.
Na zakończenie tury robiący wrażenie koncert połączony z grą świateł w olbrzymiej sali, to trzeba po prostu przeżyć.
Przeżyliśmy i po małej konsumpcji w przydrożnym barku ruszyliśmy do miejsca docelowego czyli szilvasvarad
Ta niewielka miejscowość jest sercem Gór Bukowych ( to coś jak Zakopane dla Tatr - oczywiście w innej wielkości)
Tu wylądowaliśmy w najmniejszym kempingu na jakim miałem okazję biwakować
.
[Obrazek: kxcTGUt.jpg]
.
Bodajże cztery stanowiska namiotowo-kamperowe i dwa małe domki do wynajęcia + budynek socjalno kuchenny.
Czyli wszystko co jest potrzebne w takim miejscu tylko na prywatnej posesji i w miniaturowych rozmiarach.
Gospodarze bardzo fajni.
Po wieczorku zapoznawczym udaliśmy się na odpoczynek, aby następnym rankiem ruszyć na tutejsze "Krupówki"
.
[Obrazek: PrUf0Qh.jpg]
.
Jak widać na zdjęciu budek jest wiele ale turystów już nie . może było zbyt rano.
Największa tutejsza atrakcja w postaci ciuchajki ruszała pierwszym kursem o 9-tej wioząc głównie młodzież kolonijną
w dolinę Szalajki wcinającą się właśnie w Góry Bukowe . Podróż nie jest zbyt długa , może 20 minut , bo to tylko 6 km
.
[Obrazek: DVrGj3z.jpg]
.
Cała zabawa dla typowego turysty polega na tym , że jedzie tych kilka kilometrów w górę , a potem może spacerkiem wrócić na Krupówki
My mieliśmy jednak zupełnie inny cel , zdobyć najwyższy szczyt Gór Bukowych czyli
Istállós-kő (958 m npm)
Odpowiedz
#2
Jak już napisałem podróż ciuchajką nie jest zbyt długa, przebiega głęboko wcinającą się doliną Szalajki w Góry Bukowe
i ma stację początkową i końcową
.
[Obrazek: 8UNNUBo.jpg]
.
na końcowej stacji wszyscy wysiadają, mając do dyspozycji zadaszenie w czasie niepogody , ale przede wszystkim parę atrakcji
.
[Obrazek: Mzb1nXL.jpg]
.
Tu tor się kończy, dalej nie pojedziemy
.
[Obrazek: ohlac4a.jpg]
.
ale możemy pójść pieszo do jeziorka (raptem może 15 minut) które zamknęło się w zieleni niczym bieszczadzkie jeziorka Dusztyńskie
.
[Obrazek: S2ctEKn.jpg]
.
Wyznaczone ścieżki pozwalają je obejść dookoła, ale jeśli ktoś jest z dzieciakami może spędzić trochę czasu na naturalnym placu zabaw
.
[Obrazek: 1hNhMFG.jpg]
.
Nie zmienia to głównego kierunku zainteresowania , gdzie wszyscy obowiązkowo  chcą złapać zjawiskowość wodospadu "welon"
Na moim zdjęciu to nie w pełni się udało, ale warto próbować złapać te kaskady, bo to rzeczywiście zjawisko jest unikalne wśród wodospadów
.
[Obrazek: 76Fragr.jpg]
.
Ogólne wrażenie miejsca  jest bardzo przychylne , że ktoś pomyślał o tym jak spokojnie spędzić czas oglądając te zjawiska przyrody,
są ławki, ścieżki, tablice informacyjne ,barierki nad potokiem, czyli wszystko wyważone dla zwykłego turysty
Odpowiedz
#3
Kawałek od górnej stacji jest duża jaskinia, warto tam też podejść.
Odpowiedz
#4
Z doliny Szalajki można wspinać się na najwyższy szczyt Gór Bukowych na wiele sposobów czyli różnymi trasamii.
My wybraliśmy wersję najłagodniejszą, która zaczynała się co prawda stromizną, aby wkrótce dać wytchnienie łagodnością
.
[Obrazek: eMA3Rq6.jpg]
.
Trasy są bardzo dobrze oznaczone , tylko system znakowania jest dziwny, czyli inny niż w Polsce
Oprócz klasycznych pasków pojawiają się krzyżyki, trójkąty i inne dziwolągi geometryczne, w różnych kolorach
Na początek trudno się połapać.
.
.[Obrazek: 3p8Bi67.jpg]
.
To nasza łagodna traska która wynosiła nas kolejne metry w górę. Ta łagodność pozornie mówi o łatwości, ale to nie jest tak.
Znowu porównam do wędrówek po Bieszczadach gdzie też jest dużo lasów bukowych.
Otóż łatwiej jest tam wyjść na najwyższy szczyt w polskich Bieszczadach bo startuje się z dużo wyższego poziomu (nad morzem)
Tu na Węgrzech przewyższenia do pokonania są większe (chociaż góry niższe)
.
[Obrazek: eUFpyux.jpg]
.
Ale w końcu udało się dotrzeć na szczyt, gdzie stoi tabliczka informacyjna (a jakże , oczywiście że drewniana)
Przez parę godzin wspinania nie spotkaliśmy na szlaku żadnych turystów, dopiero pod samym szczytem usłyszeliśmy rozmowy po polsku
.
[Obrazek: 0cRrnNO.jpg]
.
Tuż pod szczytem w lesie stały dziwne urządzenia, zostawione na pastwę losu. Coś jakby wyciągarki ?
Kto je tu wytargał i po co ? Musiał włożyć sporo wysiłku !
.
[Obrazek: rC2R1Ve.jpg]
.
Do schodzenia wybraliśmy inną trasę, najkrótszą , ale też najbardziej stromą
W niektórym miejscach trzeba było schodzić tyłem przy pełnej asekuracji. Przy takim zejściu nogi bardziej się męczą niż na wejściu
.
[Obrazek: Fo358Fg.jpg]
.
Gdzieś tam z boku można było zobaczyć przepastne kaniony z urwistymi zboczami porośnięte bukowym lasem
.
[Obrazek: l5bB07J.jpg]
.
A za chwilę przyszło się przedzierać przez "puszczę amazońską"
.
[Obrazek: yJXE5Ky.jpg]
.
aby pod koniec trasy dotrzeć do jaskini
o której wspomniał już Pudelek

Cytat:Kawałek od górnej stacji jest duża jaskinia, warto tam też podejść.

[Obrazek: ZDsYuCR.jpg]
.
cdn
Odpowiedz
#5
No właśnie Uśmiech Ja też pamiętam Bukowe jako góry stosunkowo niskie z ostrymi podejściami. Ludzie się chyba nie spodziewają często, że moze być tak stromo Szeroki uśmiech
Odpowiedz
#6
W kolejnym dniu zaplanowaliśmy dotknąć tutejszej historii zamkniętej w murach kościoła którego początki sięgają XIII wieku.
Po przejechaniu kilkunastu kilometrów zatrzymaliśmy się w centrum miejscowości Bélapátfalva, 
Po zostawieniu samochodu udaliśmy się w kierunku opactwa idąc lokalnymi uliczkami pełnymi węgierskiego klimatu
( na horyzoncie majaczyła majestatycznie "ugryziona góra")
.

[Obrazek: DRFGXdx.jpg]
.
Nie wiem dlaczego ale lubię spacerować na Węgrzech takimi zagubionymi uliczkami z tą charakterystyczną zabudową
Spacer okazał się dłuższy niż przypuszczaliśmy , bo opactwo leży z pół godziny drogi od centrum , ale jeśli ktoś się spieszy to może podjechać samochodem pod samą bramkę
Ponoć w okresie letnim odbywają się tu msze ozdobione śpiewem gregoriańskim
.
[Obrazek: ykk8M6v.jpg]
.
Z sąsiedniego budyneczku wyszła pani (opiekunka obiektu) i namawiała nas do zwiedzania wnętrze z audiobukiem w języku polskim.
Trzeba będzie następnym razem więcej czasu poświęcić na to miejsce.
Wracając do pojazdów tłumaczyłem towarzystwu co oznacza ta 18-tka w kółku, zamiast po prostu wejść do środka i zobaczyć samemu
.
[Obrazek: l7xJDOO.jpg]
.
Znów jedziemy kilkanaście kilometrów i pit-stop  się we wsi Szarvasko tym razem na kawę.
I znów moje ulubione prowincjonalne klimaty,  ,
a my siedzimy na paletowych fotelach popijając dobrą kawkę i patrząc na ruiny zamku na szczycie.
Miejscowi poruszają się nieśpiesznie , jakby na pełnym luzie. Staramy się dostosować do tego klimatu
Kolejny punkt programu wystawał już poza Góry Bukowe, ale niewiele, tuż tuż ....czyli Eger.
Na początek wizyta w Dolinie Pięknej Pani (jest jeszcze wczesna pora więc jeszcze względny spokój, wieczorem to dopiero się dzieje)
.
[Obrazek: qT1KeDR.jpg]
.
Po nabyciu kilku pamiątkowych upominków w płynie
jedziemy na wystawę fotografii przyrodniczej (młodego Węgra pracującego dla National Geografic)
która była wówczas prezentowana na rynku.
Formaty i sposób pokazania wyjątkowy.
.
[Obrazek: JRUSh70.jpg]
.
ale jak już tu jesteśmy, to nie sposób zachwycić się samym rynkiem i widokiem na zamek.
Ci co byli wiedzą, że to jedno z piękniejszych miast węgierskich
.
[Obrazek: 1ZV1tSj.jpg]
.
Kolega koniecznie chciał nam pokazać miejscową ciekawostkę, czyli spacerowanie uliczkami ponad dachami Egeru
Rzeczywiście, po wykonaniu kilku zakrętów wąskimi uliczkami i pokonaniu kolejnych partii schodów naszym oczom ukazał się taki widok
.
[Obrazek: JG1hPFa.jpg]
.
No dobrze, Eger to taki przerywnik na naszej trasie, gdzie na głównej ulicy sporo knajpek ma jest w ofercie menu po polsku, skorzystaliśmy z tego aby zjeść obiad , po czym w dobrych nastrojach ruszyliśmy w samo serce Gór Bukowych.
.
Trzeba wiedzieć , że droga przecinająca te góry po skosie prowadzi z Egeru do Miszkolca to droga 1000-ca zakrętów.
Jest wąska i uwielbiana przez motorniczych , którzy na swych maszynach kładą motory raz na lewo raz na prawo.
Wije się tak, że można oczopląsu dostać, ale w końcu lądujemy w samym sercu Gór Bukowych czyli wita nas kemping w Répáshuta .
.
[Obrazek: sHycxDM.jpg]
Odpowiedz
#7
Wiem , że minęło dwa miesiące od ostatniego wpisu .
Ale nic to, te Góry Bukowe utkwiły mi na dłużej, a szczególnie ciepło wspomina się to w grudniowy wieczór.

Répáshuta - miejscowość w środku tych gór , stąd wszędzie jest daleko, do najbliższej miejscowości kilkanaście kilometrów lasami po górkach.
Lądujemy tam na kampingu, którego gospodarz włada słowackim językiem, więc łatwo nawiązujemy kontakt szczególnie że widać przychylność
Opodal kampingu na zboczu rozciągają się kolorowe łany ... tak toż to pola lawendowe niczym w Prownsiii ... na Węgrzech ?
.
[Obrazek: xI17T37.jpg]
.
Zachęceni rozmową idziemy do centrum wioski, która dziwna jest, bo zagubiona w bezkresnych lasach bukowych , ale robi takiej naturalnej, pełnej życia
.
[Obrazek: 0lto6DX.jpg]
.
Wśród klasycznej  zabudowy odnajdujemy w centrum klasyczny węgierski przebłysk historii , ludzi których wojny powołały na rubieże
aby walczyć o Wielkie Wegry , nie zawsze z powodzeniem
.
[Obrazek: Dko3tuh.jpg]
..
ale wracając do wakacyjnej rzeczywistości tuż obok znajdziemy na słupie mnóstwo oznaczeń  szlaków turystycznych
.
[Obrazek: 0SmlPuc.jpg]
.
Gdy tu wrócę.... ( a wrócę) trzeba będzie wybrać coś do własnych możliwości)
Jeszcze spacer po tej wiosce nie skończył się , można po raz kolejny podziwiać zamiłowanie  Węgrów do kwiatów
.
[Obrazek: Z9cXUuN.jpg]
..
a jak się spaceruje takimi zapomnianymi zaułkami można też spotkać kolegę
Siedzi zamknięty za parkanem, nie pozwalają mu pokazać się w okazałości ?
.
[Obrazek: AUGSaqJ.jpg]
.
 Na koniec dnia warto zatrzymać się w jedynej knajpce w tej wsi która specjalizuje się w dziczyźnie
... ale nasz koleżanka -wegetarianka też chętnie wypiła tu piwo, i nie było zbyt kosztowne
.
[Obrazek: x1e5Fe1.jpg]
Odpowiedz
#8
Kręta droga poprowadziła nas w następnym dniu przez 20-30 km na północ.  Tam gdzie kończą się Góry Bukowe, w wąskiej dolinie ulokowało się Lillafüred, miejscowość wypoczynkowa , a właściwie odległa dzielnica Miszkolca.
Pierwsze skojarzenie że to taka węgierska Krynica.
Do spacerów zapraszają pełne kwiatów deptaki
.
[Obrazek: QnfamnT.jpg]
.
Można wyskoczyć też na zwiedzanie jaskini Anny, albo przytulić się do jednej z wielu małych jaskinek  przy promenadzie
.
[Obrazek: OipmlRq.jpg]
.
Centralnie zwraca uwagę ikona tego miejsca, czyli Hotel Palota (niczym pijalnia w Krynicy),
.
[Obrazek: 00YIObx.jpg]
punkty gastronomiczne kuszą do wydawania kasy
a my za darmochę możemy poczuć powiew wilgoci od okazałego wodospadu.
Często ten powiew zawraca głowę młodym bo na barierce zapinają kłódki własnej wolności
.
[Obrazek: GqpuPF6.jpg]
.
Na luzaka możemy też spacerując parkowymi alejkami odszukać w samym centrum kolejkę stacji wąskotorowej,
która powiezie nas w czarną czeluść
.
[Obrazek: 7sEadlZ.jpg]
.
Do kompletu poznania atrakcji Gór Bukowych zostaje tylko przemieścić się na drugą stronę Miszkolca gdzie w dzielnicy Tapolca znajdują się baseny jaskiniowe , nader często wybierany cel wycieczek z Polski.
Atrakcja niewątpliwa, ale jakby jednorazowa.
Na razie koniec przygody z tymi górkami, a jak poczekają to wezmę się za nich kolejnym razem
Odpowiedz


Podobne wątki&hellip
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Przewodnik po zamkach Węgier mwegrzyn 2 2,748 09-03-2018, 23:00
Ostatni post: lisia312
  Góry Bukowe, Eger, Hortobagy, Balaton i co jeszcze ludwian 2 2,121 20-06-2017, 14:28
Ostatni post: moziba
  Korona Gór Węgier Rafał 2 4,767 21-06-2015, 15:45
Ostatni post: Rafał
  Góry Bukowe valpico 4 3,758 06-06-2015, 23:49
Ostatni post: Slavekk
  Góry na Węgrzech: Karpaty Rafał 19 18,539 24-11-2014, 23:08
Ostatni post: Pudelek



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości