16-09-2012, 17:40
(16-09-2012, 16:36)Orvos napisał(a): Przypomina się opowieść Szwejka (...)
Sorry za OT, ale Szwejk jest dla mnie od wielu lat lekturą "terapeutyczną", czyli czytam gdy chcę się rozweselić. Nawet nie w całości tylko wybrane na "chybił-trafił" fragmenty. Moje żółte wydanie ("Książka i Wiedza" 1989) już praktycznie rozpadło się na części. A mam też 10-godzinną wersję słuchowiskową z czołówką polskich aktorów i oczywiście płyty DVD z obiema częściami filmu Karela Stekly'ego z genialnym Rudolfem Hrusinskym.
Ciekawe, czy ktoś z Was też lubi Szwejka?
Jeszcze raz przepraszam za OT, ale Szwejk, to przecież Monarchia Austro-Węgierska

Szwejka uwielbiam i mój egzemplarz też został "zaczytany" niemal doszczętnie, ale trwam niewzruszenie przy kanonicznym przekładzie Pawła Hulki-Laskowskiego (chyba z 1955 r.). Nowe tłumaczenie, choć zyskało przychylne recenzje znawców języka czeskiego, nie podoba mi się, nie wciąga. Może rzecz gustu... Ale czytelnik przyzwyczaja się do ugruntowanej już mocno, czasem wręcz kultowej wersji przekładu. Sam param się tłumaczeniem, ale nie podjąłbym się powtórnego tłumaczenia dzieła, którego poprzedni przekład cieszy się tak mocną pozycją. Może jestem za mało odważny... 
, albo - jeśli podam się za kobietę - Krisztina