Na czterech kółeczkach
#1
<a href="http://klimaty.wegierskie.com/wp-content/uploads/2012/10/pick_szalami.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-260" title="pick_szalami" src="http://klimaty.wegierskie.com/wp-content/uploads/2012/10/pick_szalami.jpg" alt="" width="360" height="400" /></a>Każdy wyjazd na Węgry, to zwiedzanie ciekawych miejsc, odwiedziny basenów, miłe obiadki i kolacyjki, zdjęcia na pamiątkę, itp., itd. A ja lubię coś jeszcze. Zakupy. Nie tylko te nietypowe zakupy pamiątek, ale też te zwykłe codzienne „jedzeniowe”. Dlaczego je lubię? Bo są inne niż te robione przez większą część roku na mazowieckiej ziemi. Oczywiście najbardziej charakterystyczne są małe sklepiki, często pod szyldem „ABC”, ale nawet markety kryją w sobie ciekawostki. W takim markecie jest cała masa sieciowych produktów, które zapewne spotkamy w każdym markecie tej marki na całym świecie. Ja szukam tego, co kojarzy mi się z węgierskimi smakami. Zapewniam Was, że trochę tego jest.

W większości miast i miasteczek jest charakterystyczny biały pawilon. Zapraszam Was na wycieczkę po „Tesco”, gdzie do pomocy bierzemy marketowy wózek na czterech, małych kółkach.

Chyba wszystkie markety „Tesco” mają swój stały rozkład regałów. Ja po minięciu bramek idę w prawo wzdłuż kas do regałów postawionych przy ścianie. Tam najczęściej są napoje. I oczywiście jest „Traubisoda”. To jest dla mnie ogromna zaleta „Tesco” w porównaniu do innych marketów, na przykład równie popularnego na Węgrzech „Spar-a”, gdzie „Traubisody” nie spotkałem. Obok tradycyjnej białej wersji tego napoju, od niedawna można kupić także wersję ciemną, moim zdaniem już nie tak dobrą. Biała też ma drugi wariant. W tym roku nie spojrzałem dokładnie na etykietkę i kupiłem dietetyczną wersję bezcukrową. Może i zdrowsza, ale smak już nie ten. Dla urozmaicenia biorę także „Fantę” o smaku malinowym lub wiśniowym – moim zdaniem lepsze od tradycyjnej pomarańczowej, a w Polsce takich nie spotkałem.

Idziemy dalej wzdłuż ściany do regału z pieczywem. Lubię białe, zapewne pszenne, delikatne pieczywo. Pasuje świetnie do kanapek, a oczywiście jeszcze bardziej do pikantnej zupy gulaszowej. Wzdłuż prostopadłej do regałów z pieczywem ściany są lady z mięsem i wędliną. Mięsa nie kupujemy, bo obiadów na wakacjach nie gotujemy i grilla też nie robimy, ale wędliny na pyszne węgierskie śniadanka i owszem, kupić trzeba! Do codziennych posiłków kupujemy na wagę. Te gotowe, głównie zapakowane salami ze środkowych regałów, wkładamy do koszyka przed wyjazdem, aby zabrać do Polski. Wracając do wędliniarskiego stoiska, to oczywiście kupujemy wszelkie paprykowe, cienkie kiełbasy i te grube, krojone w plasterki wędliny. Tutaj polecam szczególnie węgierski paprykowy salceson. Nie wiem jak to się stało, że kupiliśmy pierwszy raz, bo w kraju nikt z nas nie jest smakoszem polskiego odpowiednika, czy to białego, czy czarnego. Ale gdy już kupiliśmy węgierską, paprykową wersję, to jej delikatność nas smakowo oczarowała. Tak. Jak to przewrotnie nie brzmi, ale obecnie naszą najbardziej ulubioną węgierską wędliną jest ichni salceson.

Mamy pieczywo i wędlinę, ale brakuje dodatków. Pakujemy do wózka te przetworzone i świeże. Pierwsze muszą być dwa rodzaje. Większość rodziny uwielbia marynowane w słoikach papryczki, zarówno te ostrzejsze cienkie, jak i nieco łagodniejsze okrągłe, których chyba w ogóle nie ma w polskich sklepach. Wrzucamy też do wózka czerwone tubki z pastą paprykową, ja najbardziej lubię pastę „csipos”, która dla reszty rodziny jest zbyt ostra i wolą „csemege”. Na koniec sklepowej „wycieczki” stoiska z  warzywami i owocami. Warzywa, to pomidory (masło do pieczywa i  pomidory, to chyba jedyne produkty prawie identyczne z polskimi, piszę „prawie”, bo węgierskie pomidory jakoś nam bardziej smakują, niż polskie) oraz oczywiście papryka. Jeśli papryka, to z wakacjami kojarzy się nam podłużna około 15-20-centymetrowa w dwóch odmianach. Ta jaśniejsza w kolorze kości słoniowej jest łagodniejsza, seledynowa bardziej pikantna. Do śniadania nawet nie trzeba ich kroić. Można przegryzać między kęsami pieczywa i wędliny.

A co do owoców, to oczywiście musi być arbuz. Dzień bez arbuza, to na Węgrzech dzień stracony. Można go jeść zaraz po kupieniu, ale najlepszy jest po schłodzeniu w lodówce. Wraz z kolejnymi wyjazdami na Węgry zmienia się proporcja arbuzowych zakupów. Zamiast tych przydrożnych stoisk, coraz częściej wybieramy marketowe stoiska. Może to mało romantyczne, ale zbyt często te przydrożne arbuzy nie miały oczekiwanej od nich słodkości.

Gdy mamy już „Traubisodę” (uzupełnioną o inne napoje), pieczywo, paprykowe wędliny, papryczki w słoiku, tubce i w surowej postaci oraz arbuzową zieloną kulę, to możemy kierować się do kasy wrzucając po drodze batoniki „Turo Rudi”. Smacznego!

PS. Ktoś może powie na powyższy tekst „artykuł sponsorowany”, „promocja marki”, „lokowanie produktu”. Krótko mówiąc: tekst na zamówienie. Niech każdy myśli co chce. Ja dodam tylko na koniec, że nie macie co iść na podobne zakupu do polskiego sklepu tej marki, bo niczego co wrzucam do węgierskiego wózka tam nie dostaniecie. No, może tylko arbuzy, ale na pewno nie będą takie słodkie.
Odpowiedz
#2
Ja do tej listy dopisałbym jeszcze węgierski smalec. Túró Rudi, gulasz, Traubi... wszystko super. Ale to jednak węgierskiego smalcu brakuje mi najbardziej Uśmiech
Masz własną stronę internetową? Pomóż promować Forum Węgierskie!
Odpowiedz
#3
A czemu nikt nie wspomina o węgierskich melonach? Owoc ten w żadnym innym kraju tak mi nie smakuje jak na Węgrzech(spróbujcie z ostrą kiełbasą) A marynowana słonina,a wędzony surowy boczek? Do tego ostra zielona papryka -taka podłużna,cipos. Wiele by pisać.
Odpowiedz
#4
Tylko uśmiecham się pod wąsem, no bo Węgry i ... ABC, Tesco, Spar... już gorzej być nie może. Ja robię tak. Jadę na wieś, tutaj można buszować pośród prawdziwości przetworów i kulinarnych cudów. Wszystkie wyroby produkowane metodą chałupniczą, na podstawie oryginalnych i ściśle okrytych rodzinną tajemnicą recept... tego w sklepie kupić nie idzie. Oczywiście natura, ekologia to jednak większy wydatek niż w sklepach, ale warto.
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Czy na Węgrzech rosną figi? :) fvg 13 10,745 25-08-2017, 13:53
Ostatni post: ember
  Kody rabatowe na wino węgierskie dla użytkowników forum ! smak_węgier 4 4,461 17-02-2015, 19:54
Ostatni post: Sztasek
  Odpowiedniki polskich produktów na Węgrzech Marteme 6 3,274 26-04-2014, 19:32
Ostatni post: Sztasek
  Bizarre Foods na Węgrzech fvg 1 2,099 08-03-2014, 1:03
Ostatni post: fvg



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości