Nyirbator
No i jednak chociaż niewiele domków jest zajętych, to w jednym Węgrzy zrobili sobie imprezkę do późnej nocy. Muzyka umiarkowanie głośna i chyba nie pili dużo, bo nie wrzeszczeli. Nawet dało się słuchać, Gyongyhaju lany też było. Polska przyczepa, która stała blisko, jeszcze przed dobranocką przeparkowała się w przeciwległy róg.
Gdzieś w środku nocy wilki musiały podejść pod wioskę, bo psy w stadninie szczekały zajadle i bardzo długo, ponad godzinę. Na pewno nie na kota czy przechodzącego pijaka. Słychać je było nawet przez muzykę, a zwłaszcza w krótkich przerwach. Osły z Termalapartman też zaczęły ryczeć, ale one potrafią tak bez powodu. Do rana psy się uspokoiły.
Noc była chłodna tak samo, jak poprzednia, teraz słoneczko już przygrzewa. W oddali dudnią lokomotywy spalinowe - kemping bez kolejowych odgłosów nie jest w pełni zaliczony!

EDIT: Już w domu. Start 17:58 ze Smoka, w domku o 22:47. Krótszą drogą, bo przez Pacin - S-ujhely, omijając SP. Z tego na Słowacji 1:54. Więc jednak "do dom" konie słabiej ciągną.
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości