Ostatnio miałem okazję zwiedzić muzeum Tokaju.
![[Obrazek: 1.jpg]](https://i.postimg.cc/wxnWbC8c/1.jpg)
Bilet kosztuje tysiąc forintów gotówką, jest legenda po angielsku - parę stron drobnym drukiem. Przed stuleciami handel winem w tym miasteczku został zdominowany przez kilka zamożnych rodów, wśród nich była greckiego pochodzenia rodzina Karacsony. Na intratnym przedsięwzięciu dorobili się trzykondygnacyjnej kamienicy z pięknym patio i grillem.
![[Obrazek: 2.jpg]](https://i.postimg.cc/pV301wbQ/2.jpg)
Sień i pomieszczenia na parterze z pewnością służyły celom gospodarczym i jako przestrzeń magazynowa. Teraz jest tu ekspozycja archeologiczna i historyczna.
![[Obrazek: 3.jpg]](https://i.postimg.cc/NGZNP3qX/3.jpg)
![[Obrazek: 4.jpg]](https://i.postimg.cc/dQgWSbP8/4.jpg)
Na piętrze jest zachowana czy też odtworzona część mieszkalna. Podziwiam meble i bibeloty, które mogłyby równie dobrze zdobić pałac w Łańcucie czy Kozłówce. Handel winem rzeczywiście zapewniał życie na wysokiej stopie.
![[Obrazek: 5.jpg]](https://i.postimg.cc/05htHTRw/5.jpg)
![[Obrazek: 6.jpg]](https://i.postimg.cc/59DPkhdj/6.jpg)
Jest też zbiór ikon - właściciele byli przecież zasymilowanymi Grekami. Ciekawe, czy jako przybysze nazywali się np. Christogenna? Bo tak jest po grecku "Boże Narodzenie". A może wtedy nie znano jeszcze nazwisk?
![[Obrazek: 7.jpg]](https://i.postimg.cc/MZgsrC2H/7.jpg)
Strych poświęcony jest rękodziełu i sztuce ludowej regionu.
![[Obrazek: 8.jpg]](https://i.postimg.cc/ZYXfDGtC/8.jpg)
![[Obrazek: 9.jpg]](https://i.postimg.cc/T2BkHzMw/9.jpg)
![[Obrazek: a.jpg]](https://i.postimg.cc/gc1MBCFz/a.jpg)
Odchodząc wpisałem się do księgi pamiątkowej.
![[Obrazek: 1.jpg]](https://i.postimg.cc/wxnWbC8c/1.jpg)
Bilet kosztuje tysiąc forintów gotówką, jest legenda po angielsku - parę stron drobnym drukiem. Przed stuleciami handel winem w tym miasteczku został zdominowany przez kilka zamożnych rodów, wśród nich była greckiego pochodzenia rodzina Karacsony. Na intratnym przedsięwzięciu dorobili się trzykondygnacyjnej kamienicy z pięknym patio i grillem.
![[Obrazek: 2.jpg]](https://i.postimg.cc/pV301wbQ/2.jpg)
Sień i pomieszczenia na parterze z pewnością służyły celom gospodarczym i jako przestrzeń magazynowa. Teraz jest tu ekspozycja archeologiczna i historyczna.
![[Obrazek: 3.jpg]](https://i.postimg.cc/NGZNP3qX/3.jpg)
![[Obrazek: 4.jpg]](https://i.postimg.cc/dQgWSbP8/4.jpg)
Na piętrze jest zachowana czy też odtworzona część mieszkalna. Podziwiam meble i bibeloty, które mogłyby równie dobrze zdobić pałac w Łańcucie czy Kozłówce. Handel winem rzeczywiście zapewniał życie na wysokiej stopie.
![[Obrazek: 5.jpg]](https://i.postimg.cc/05htHTRw/5.jpg)
![[Obrazek: 6.jpg]](https://i.postimg.cc/59DPkhdj/6.jpg)
Jest też zbiór ikon - właściciele byli przecież zasymilowanymi Grekami. Ciekawe, czy jako przybysze nazywali się np. Christogenna? Bo tak jest po grecku "Boże Narodzenie". A może wtedy nie znano jeszcze nazwisk?
![[Obrazek: 7.jpg]](https://i.postimg.cc/MZgsrC2H/7.jpg)
Strych poświęcony jest rękodziełu i sztuce ludowej regionu.
![[Obrazek: 8.jpg]](https://i.postimg.cc/ZYXfDGtC/8.jpg)
![[Obrazek: 9.jpg]](https://i.postimg.cc/T2BkHzMw/9.jpg)
![[Obrazek: a.jpg]](https://i.postimg.cc/gc1MBCFz/a.jpg)
Odchodząc wpisałem się do księgi pamiątkowej.
