Bardzo przepraszam - a czy nie uważacie, ze "rozpracowywanie" powyższego tematu polskimi kategoriami postrzegania /poszukiwanie drugiego, trzeciego a nawet piątego dna, wszelakich dysocjacji i personifikacji tudzież tłumaczenie z "polskiego na nasze": co też autor miał na myśli/ może się mieć do istoty sprawy jak przysłowiowy wół do karety?
Już dawno nauczyłem się by na Węgrzech najpierw przyjmować najoczywistszą tezę albowiem pokrętnością przewyższamy ich stokrotnie... ale to oczywiście tak na marginesie, bo ja tam prosty człowiek jestem i się na tym nie rozumiem
Już dawno nauczyłem się by na Węgrzech najpierw przyjmować najoczywistszą tezę albowiem pokrętnością przewyższamy ich stokrotnie... ale to oczywiście tak na marginesie, bo ja tam prosty człowiek jestem i się na tym nie rozumiem
