Cel Balaton, meta Hajduszoboszlo
#1
czyli jak w 3 jechaliśmy nad Balaton a wylądowaliśmy w 4 w Hajdúszoboszló ...

W tym roku postanowiliśmy pojechać tam, gdzie byli już wszyscy, tylko nie my-Węgry.
Ale gdzie... może węgierskie morze ??
Znajomy tam był (znajomy znajomego również), wprawdzie na dzień dobry pożegnał się ze swoją zaliczką gdy w realu zobaczył kwaterę i na miejscu musiał szukać nowej. Pono w 20 minut znalazł lepszą i tańszą. 'Jedźcie w ciemno - powiedział - Bez problemu znajdziecie nocleg - powiedział'

No to jedziemy nad Balaton Uśmiech !

Węgry kojarzą mi się z dziwnym, absolutnie niewymawialnym językiem, Budapesztem, Balatonem, niby prawdziwym powiedzeniem i sznurówkami, które przywiozła siostra z kolonii . Trochę mało i przed wyjazdem wiedzę na temat tego kraju należałoby nieco uzupełnić. Szukam w necie info gdzie-co-i-jak, które miasto jest fajne a które mniej, o jest jezioro Hévíz, jak miło, ale juniora tam nie wpuszczą.
Z każdym dniem ( a czasu jest mało) coraz bardziej boli mnie głowa od nadmiaru informacji, często bardzo sprzecznych. I coraz mniej podoba mi się Balaton ...

Ja kocham morze, mąż góry a junior pływanie. Balaton jednak morzem nie jest, tym bardziej górą, a pływanie w nim, hmmmm...hmmmm. Po lekturze kolejnych postów stwierdzam, ze jest to jednak mega kałuża z dużą ilością znajomych pszczółki Mai i atrapą plaży czyli trawą.

Nieeee, ja tam nie jadę !


Czasu jest coraz mniej, pies coraz bardziej obrażony bo skumał, że się z nami nie wybierze. Ustalamy, ze junior jest najważniejszy, góry mamy o rzut beretem a ja nie umrę jak nie zobaczę morza. Siostra serwuje temat baseny termalne Cserkeszőlő , szukam i widzę .. Hajdúszoboszló, obok puszta ! obok Debreczyn ! 2 godz. autostradą do Budapesztu, dookoła inne baseny termalne, oceanarium w Sosto, po drodze Słowacki Raj... jest dobrze Uśmiech
Jedziemy w ciemno, se pojeździmy po Węgrzech, może zahaczymy o wielką kałużę, się nie znudzimy ... Z błogiego, przedwyjazdowego stanu budzi mnie telefon od seniorki 'bymchciałajechaćzwami'...Kierunku wyjazdu nie zmienię, bośmy się na te Węgry napalili, wszystkiego też pewnie nie pooglądamy. Ok. Sprawę nieco komplikuje … nocleg. Bo o ile wyjazd w ciemno jest dla nas przygodą, o tyle dla seniorki może okazać się koszmarem.
W głowie rodzą mi się wizje, że:

- zamiast skuterów powita nas cisza
- wszyscy znający angielski (o polskim nie wspominając) wyjadą na wakacje
- kwater wolnych nie będzie
- w końcu znajdziemy świetne miejsce, właściciel mówiący po polsku/włosku /angielsku. A potem okaże się, ze jest to pensjonat Normana Bates'a …

Nic to, muszę wcześniej poszukać noclegu... czas, jak wiemy, w miejscu nie stoi. Wysyłam kilka zapytań, tam gdzie mi się podoba ( a przede wszystkim spodoba się seniorce) miejsc wolnych nie ma, tam gdzie są lokal wydaje się podejrzany, w międzyczasie czytam o kradzieżach, opłaconych z góry zaliczkach a na miejscu lipa bo mąż właścicielki już kogoś zakwaterował, itepeitede. W końcu idę na łatwiznę i załatwiam nocleg przez polskie biuro (dopowiadam sobie, ze jakby coś to mamy pomoc i spisaną po polsku umowę). Mąż stwierdza, ze przepłacamy, ja, że święty spokój ma swoja cenę.
Dwa dni przed wyjazdem i'm easy like sunday morning, możemy jechać.
Wyjazd o 7.00, wszystko mamy ? no, a zapakowałaś ? mamo, a ile my pojedziemy ? schowałeś karty EKUZ ? babciu a ty umiesz pływać ? Gdzie dałeś euro na winietę ? Start...

Polska to piękny kraj, z pięknymi kobietami i brzydkimi drogami. Po godzinie z dużymi minutami mijamy Korbielów, na najbliższej słowackiej stacji bezproblemowo kupujemy winietę. Winieta kosztuje 10 euro na 10 dni, pani źle dziurkuje dzień wjazdu i zastanawiam się jak na to ewentualnie zareaguje słowacki policjant Dodgy

Słowacja to piękny kraj z pięknymi zamkami i niebrzydkimi drogami. Coś mnie do tych zamków ciągnie, swoiste deja-vu', nie, żebym od razu była jakąś królewną, ale feeling jest. Postanawiamy, że w drodze powrotnej pozwiedzamy jakieś zamczysko

[Obrazek: effbe02d9e4cf7bemc.jpg]

[Obrazek: 0126d421da0e2e13mc.jpg]

robimy przerwę na papierosa, mamo jestem głodny, chce ktoś kawy

[Obrazek: 1ed92ce0db50bf82mc.jpg]

[Obrazek: 733c0e97a86fdd3dmc.jpg]

Miło mija nam podróż, do czasu, aż mąż puszcza Cohena. W kółko. Lubię Cohena, ale to nie jest nuta 'hurrah jedziemy na Węgry', nawet secret life nie pasuje do jakże tajemniczej Słowacji. Niepotrzebna dyskusja, dla rozładowania emocji rzucam 'co wiesz na temat kraju, do którego zmierzamy', seniorka opowiada jak to kiedyś zakłady pracy się wymieniały delegacjami, jak wszyscy na tych delegacjach pili, junior się dopytuje czy dziadek też pił, zaczynam opowiadać co ciekawego zobaczymy (info z forum węgierskiego Szeroki uśmiech), junior stwierdza, że najchętniej wróciłby do Polski, na boisko, do kolegów i tęskni za psem. No to się nam wakacje fajnie zaczęły Zmieszany

Mimo, że jedziemy dopiero 4 godz. (nie licząc przerwy na papierosa, mamo jestem głodny, chce ktoś kawy) lekkie zmęczenie wisi już w powietrzu. Po drodze 2 długie tunele (junior bardzo zainteresowany) i z wielką radością o godz.12.20 witamy przejście Milhosť - Tornyosnémeti

tutaj uwaga: w budynku JEST WC (na parkingu spotkaliśmy spłoszonych Polaków niemaubikacji, niemaubikacji) – wchodzisz, na prawo knajpka, na lewo pani sprzedaje matrice (całkiem legalnie Oczko) w euro lub forintach, trochę w głąb there is WC. Na granicy jest także kantor i trafika (tam kupisz papierosy. Z trafiką było niezłe zamieszanie, ale to później).
Mamy matrice, wszystkie autostrady są nasze, drogi Wasze a lato muminków. Jeszcze 2 godziny i będziemy na miejscu. Hurrahhh, nie pozwalam już na żaden postój, hurrahh !

Węgry to piękny kraj, z przydrożnymi arbuzami i pustymi autostradami


cdn.
Odpowiedz
#2
Docieramy w końcu do Hajduszoboszlo, jest po 14 i – nikt nas nie wita na skuterach Smutek
Ale może z powodu gorącego weekendu i późnej pory . Na kwaterze syn właścicielki, mówiący po angielsku pokazuje mi winiarnię kilka metrów od domu i robi się doprawdy miło. Każdy zajmuje się sobą a ja wyciągam wcześniej wydrukowaną mapkę, co ciekawsze punkty mam już zaznaczone, poganiam towarzystwo i udajemy się na posiłek do 'Patko''
Nasza okolica to taka mieścinka, ale są i bloki, co drugi dom wolne pokoje, niektóre kwatery prezentują się lepiej niż w necie, inne gorzej, jest kilka gdzie na dzień dobry ktoś pożegna się z zaliczką

[Obrazek: c7f00d604d53f62egen.jpg]

ogólnie spokojnie (wieczorem słychać zabawę z centrum), dużo psowatych w ogrodach, jest kilka starych i opuszczonych chałupek z tablicą 'Elado''' (na sprzedaż). Obok charakterystycznej wieży

[Obrazek: 55849add429c4ad6gen.jpg]

jest winiarnia, otwarta od 8-22 (ok. 14-16 przerwa). Po powrocie z basenu i obiadokolacji u Patko' zaopatrujemy się tutaj w trunki na nocne Polaków rozmowy. Właściciele mówią bardzo dobrze po naszemu i są serdeczni
Jedzenie – jemy głownie u Patko', właściciel mówi po polsku, bo co będziemy zmieniać (ah, ten zew przygody) skoro wszystkim smakuje:
somloi galuska (dobre), półmisek dla 2 (kilka zestawów, 2700 każdy), gulasze, zupy, piwo soproni, wino. Ale … nie ma langosza !!! Jest menu w j. polskim, ja z braku laku i langosza zjadam desery i pizzę (polecam Budapeszt i siedmiogrodzka). Jedliśmy jeszcze napi menu w Lorena-Haz , Hoforras utca 9 , za 850 forintów do wyboru 2 zestawy dwudaniowe, codziennie inne (polecam, smaczne).
Któregoś wieczora wybieramy się na Mátyás Király Sétány (Trakt króla Macieja), główny deptak miasta z wieloma nieatrakcyjnymi (dla nas) atrakcjami – pamiątki, grajkowie, Indianie (sorry Sitting Bull), rowerki dla dzieci, itp. Tam tez znajduje się biuro informacji turystycznej. I śmieszna kolejka po mieście
http://hajduszoboszloturizmus.hu/hirdete...algiavonat

[Obrazek: 3cdd1879d16a44f6gen.jpg]

[Obrazek: 4cd748c6efbdf2e5gen.jpg]

Seniorka ciągnie nas do bistra na świeżym powietrzu, kupujemy mięsiwa i rybę, nie jest to zbyt smaczne i nie polecam. W samym centrum Hajdu jest sporo sklepików i marketów (Spar, Coop), obok Spar'a bardzo dziwny lokal, który od razu kojarzy mi się z wypożyczalnią filmów porno (zdjęć nie robiłam bo w wersji soft wylatuje ze środka zbir i nie zdjeciować ! nie zdjeciować !; w wersji hard zbirów wylatuje kilku i żadna karta Ekuz nam nie pomoże) – pozaklejane okna, cyfra 18, kolory flagi węgierskiej i napis T. Trafika. Dziwny kraj, myślę sobie, na całym świecie trafika to sklep z papierosami a na Węgrzech to sklep z seksem ! Pod koniec pobytu seniorce kończą się papierosy, w sklepie ani markecie ich nie ma, na stacji również nie, wszyscy kierują nas do … trafiki. Z pewną taka nieśmiałością wchodzimy a tam…papierosy (średnia cena 920 f)
Odpowiedz
#3
Jest po 16 i poganiam towarzystwo nie ma czasu! nie ma czasu!. Właściciel pokazuje gdzie wy iść na basen i minuta dwa znajdujemy się przy kasie na tyłach Hungarospa (obok jest płatny parking, niepłatny 200 m dalej, obok lotniska), pani w kwiecie wieku rozumie adult, junior, senior, zresztą ma pod ręką zabindowaną tabelkę coby mówiący w innym języku, palcem wskazującym lub serdecznym, pokazał jaki bilet i dlaczego tak drogo ?! Przy wejściu pan z obsługi kasuje bilety oraz nas, idziemy dalej.
Jesteśmy na terenie basenów, dużo zieleni, postarzenia i przestrzeni. Z lewej kort – kto powiedział, że węgierski jest trudny ???-

[Obrazek: 390c061585b7f34agen.jpg]

i boisko, junior chce na boisko, zatem w sierpniu nigdzie nie jedziemy, rozbijemy mu namiot obok boiska, niech ma chłopak wakacje marzeń.
Także po lewej wysepka dla naturystów

[Obrazek: ed755b926c2cfcdegen.jpg]

przed wejściem siedzi pan i pilnuje. Po prawej mamy jezioro ? staw ? A w nim cwane rybki, chyba karpie. Przechodzimy przez mostek i uwaga ! Śródziemnomorska plaza w Hajduszoboszlo (wg folderu).
Moje pierwsze (i nie ostatnie wrażenie): ŻAL.PL

[Obrazek: b58fcc6d7731c5cegen.jpg]

na wprost idzie się do aquaparku, przed nim jakieś baseny w remoncie (chyba rwąca rzeka i gdzieś widziałam wizualizację z pająkiem)

[Obrazek: e3e571c7c9942e0bgen.jpg]

my skręcamy na żal.pl. Tłumów nie ma (pojęcie względne), jest pełno knajpek, wielkich metalowych popielniczek z piaskiem (niektórzy i tak palą przy leżakach ), trawy. Czego nie ma to szału. Wg autorki słynna plaża czasy świetności ma już za sobą, trochę to wszystko kiczowate, sama plaża nieduża, basen udający morze ? ocean ? jest zimny i jest w nim dużo miejsca bo ludzie wybierają baseny i wodny park

[Obrazek: 6df808b581694f33gen.jpg]

obok jest knajpka, od strony morza ? oceanu ? można wypić wymyślnego drinka (od 850 f), od strony basenów zjeść i wypić, na przykład:

[Obrazek: aaaa0d9601e7ca12gen.jpg]

ze śmietaną i serem 490, piwo 400.
Uwaga- na górze knajpki jest opalarnia topless, only dla kobiet, mężczyźni mogą opalać się topless na całym kąpielisku. Wszędzie pełno stoisk z jedzeniem, dmuchańcami, niebieskie i pomarańczowe leżaki basenowe 600 f od 8-15, potem gratis (bilet na leżak należy wykupić przy kasie). Za 400 f można kupić big:

[Obrazek: becf79cccbbfae4egen.jpg]

albo małego za 200. Nie polecam basenowych naleśników, taka atrapeszta

Baseny:
jest ich kilka, cieplejsze, zimniejsze, dla małych, większych i największych, z borowiną (dzieciom wstęp wzbroniony), przy basenach jest bardzo ślisko (klapki i uwaga rodzica).

[Obrazek: 088873edeb1c6a5dgen.jpg]

[Obrazek: e955f609b337ce02gen.jpg]

No i jest sztuczna fala

[Obrazek: cf3e2e0f30a3de93gen.jpg]

co godzinę, z małą przerwą, rozlega się gong i lud w amoku (lód w amoniaku) rzuca się w kierunku basenu z falą. Junior, seniorka i mąż tez się rzucają. Z fala trzeba uważać, woda jest żywiołem, młodsze dzieci pod opieką. Obsługa basenu mówi po inglisz, zwłaszcza ta młodsza, mało kto korzysta z pryszniców, sporo nakremowanych ciał wchodzi do wody. Po basenie chodzi ochrona, jest monitoring i raczej nikt od nikogo nielegalnie nic nie pożyczy. Ogólne wrażenie autorki – szału nie ma, baseny jak baseny, plaża śródziemnomorska – much ado about nothing, atrakcyjne baseny dla mniejszych dzieci, poza wodą brak atrakcji dla większych, dobre zaopatrzenie gastronomiczne, czysto, trochę to wszystko starawe, ale dopóki kafelki się nie odklejają to szafa gra.
Wg juniora (8) fajne: sztuczna fala, baseny, napój w puszce z Angry Birds, wg seniorki (67) fajne: sztuczna fala, dużo seniorów, borowinowy basen, orzechowe ciastko-rurka, wg męża (między 30 a 40) fajne: langosz, sztuczna fala, ciemne piwo, drinkowanie przy 'plaży', wg mnie (18) fajne: langosz, ciepła woda w basenach. Aaa – jest jeszcze jezioro ? staw ?, za 1300 f można na godzinę wykupić rowerki.
Baseny zewnętrzne, bez Aquaparku i Aqua Palace, oceniam na 6/10. Za ciepło wody i langosze.

cdn.
Odpowiedz
#4
Oczywiście podczas pobytu w Hungarospa musimy iść do Aquaparku. Ma być alternatywą dl a juniora (nie bardzo wiem czego się spodziewać, na necie głównie o mega zjeżdżalniach) oraz atrakcją dla starszego juniora czyli męża. Ja, ze względu na podeszły wiek oraz cykora decyduję, że najsampierw sobie te mega ślizgawki pooglądam a potem zobaczymy. Trochę się obawiamy, że junior na widok wysokich, pokręconych skluzavek zrobi awanturę bo on też chce i dlaczego tata może i przecież on jest duży i to jest niesprawiedliwe ! Się mylimy, junior ostatecznie idzie na układ – jeśli wsio będzie ok i ratownik pozwoli to na następny dzień dostanie swoje własne Extra.
Wykupujemy bilety – 3 fiolety (standard) + ekstra biel dla męża. O-paski wyglądają tak:

[Obrazek: 83674dcce08529d9gen.jpg]

i nie można się nimi wymieniać.
Rozkładamy się z seniorką na bezpłatnych leżakach (niby bonus, mogliby jeszcze dorzucić powitalnego langosza), blisko mamy pontonową rzekę, słońce świeci, mało ludzi, trosk i dzieci. O 12 wszystko się zmienia, czar pryska, wpadają ludzie i ludziska, na pontonie tylko 1 tura potem 'too much members, i'm sorry' …
Junior w oddali dostrzega

[Obrazek: 86ff168a1cf5a6e2gen.jpg]

i nie ma już tematu ja też chcę ! Nie chce...

Z pola widzenia znika mąż, zapewne jak zgłodnieje to odnajdzie drogę do leżaków. Tutaj mała uwaga, bo kilka osób miało z tym problem: opcja standard upoważnia tylko do korzystania z małych zjeżdżalni ( a i tak do max 12 lat, taki life)

to jest stara, duża zjeżdżalnia

[Obrazek: 0554066c5504960bgen.jpg]

chcesz pozjeżdżać ? Kupujesz extra i masz wszystko; kupujesz standard – w teorii masz dużo, w praktyce prawie nic.

Baseny:
dla małych i bardzo małych. I kropka - według mnie luka zjeżdżalniowa dla urodzonych 7-11 lat temu; największy biznes robi się na małych dzieciach i Hungarospa o tym wie

[Obrazek: b9e980ce570a5192gen.jpg]
[Obrazek: aeaabfc1be3454e5gen.jpg]

leniwa rzeka pontonowa

[Obrazek: 718abf62bed3b8e4gen.jpg]

super sprawa, można się zrelaksować i podumać nad marnościami życia doczesnego. Do 12, potem jest wielu zainteresowanych i po 1 turze podają kijek, jak udasz, ze nie widzisz to tym kijkiem oberwiesz

b.gorący basen z przejściem do szkółki pływackiej

[Obrazek: d28df10e965c5b92gen.jpg]

Jedzenie – jest mini restauracja, tam zjesz, i wypijesz:

[Obrazek: 0f3285e391ccf7d4gen.jpg]

[Obrazek: a759162fe52b12e1gen.jpg]


i zapalisz. I wqrzysz się na rodaków Dodgy
Drodzy Państwo, jeśli wchodzimy do lokalu to zajmujemy WOLNE miejsca i nie podsiadamy innych bo my jesteśmy w grupie i musimy razem siedzieć przy jednym stoliku ! Ojcze, matko – wtrącanie się do rozmowy 2 obcych osób nie świadczy o tym, ze wasz nastoletni syn jest cool wygadany, jest po prostu źle wychowany i chamski. Szanowni ludzie – do kelnerki czy obsługującej was osoby nie wołamy 'ej ty!'
Odpowiedz
#5
trochę zdjęć z wodnego parku (opcja standard)

[Obrazek: f28ef7593fad81cfgen.jpg]

[Obrazek: e93d78d55db68ec8gen.jpg]

[Obrazek: 1f430dedc5200d53gen.jpg]

[Obrazek: 5d648924df0e57e8gen.jpg]

[Obrazek: d9cb0c8c245f7c12gen.jpg]

[Obrazek: c36557a281da6192gen.jpg]

[Obrazek: 50f49d5542b9707dgen.jpg]

[Obrazek: 2852ed5827108ff1gen.jpg]
Odpowiedz
#6
W porze coś-bym-zjadł pojawia się mąż. Pytam o wrażenia 'ekstra, super, rewelacja, zapadnia zapada w pamięć !'. Wybieram się więc na weryfikację czy warto, może nie-warto, a jednak warto ?
Do nowych mega wchodzi się tu

[Obrazek: a7778cdf9461867cgen.jpg]

i się wychodzi

[Obrazek: 401a85cf658c17a0gen.jpg]

[Obrazek: ce6b0099277adb6egen.jpg]

[Obrazek: 5512f765f6fcc1f0gen.jpg]

Reakcja dwóch pań, z których jedna o mało-co-się-nie-utopiła a druga po zjeździe zaczęła histerycznie płakać, uświadamia mi, że ekstremalne zjazdy jednak nie są dla mnie, mnie wystarczą ekstremalnie słodkie czekolady

[Obrazek: 04070626b730d6f9gen.jpg]

[Obrazek: 702c797784914c34gen.jpg]

[Obrazek: 4684ff26dec5df30gen.jpg]

[Obrazek: 3c4a3d9e01797044gen.jpg]

z tyłu mega widać lotnisko, organizują jakieś loty, przeloty i odloty, mąż jest zainteresowany, ja nie. Dedal miał Ikara i wszyscy wiemy jak się skończyło ...

[Obrazek: a2086a89a7504cadgen.jpg]

Ogólne wrażenia: Aquapark jest super fajny, ale raczej dla śmiałków z opaską Extra. Płacenie 3900 za opcję standard osoby dorosłej, towarzyszącej (ktoś przecież musi dziecku towarzyszyć) wydaje mi się nieporozumieniem, przynajmniej jeśli biega o grupę taką jak nasza:
junior - lat 8 (wg niego 9 a nawet 10): ma tam kilka pomniejszych zjeżdżalni, nie, żeby siedział bezczynnie 'jak tu nudno', ale ... szału zabrakło. Jest jeszcze rzeka pontonowa, dość mocno kolejkowa.
seniorka - rzeka pontonowa i na tym się kończy, gorący basen był wg niej zbyt gorący
ja - rzeka pontonowa. I na tym się kończy
mąż - ok, super, zadowolony bardzo, extra jak na opasce, banan na twarzy i głowa marzy

Stwierdzamy, że aquapark będzie dla nas atrakcyjny za 2, 4 lata jak juniorowi powiększy się klata. Nie wcześniej. Poza tym, szanowne Hungarospa powinno przemyśleć sprawę family ticket bo Besenova w tym roku wprowadziła, no !
Przy ocenie Aquapark'u muszę ją podzielić (ocena jak i opinie będzie podzielona):
- opcja Extra 10/10
- opcja Standard 4/10


cdn
Odpowiedz
#7
Tylko dlaczego nie ma zdjęć z tego tarasu słonecznego ??? Z tego powodu ocena relacji tylko 4/10. Szeroki uśmiechSzeroki uśmiechSzeroki uśmiechSzeroki uśmiechSzeroki uśmiechSzeroki uśmiech
Odpowiedz
#8
(16-07-2014, 20:46)eplus napisał(a): Tylko dlaczego nie ma zdjęć z tego tarasu słonecznego ??? Z tego powodu ocena relacji tylko 4/10. Szeroki uśmiechSzeroki uśmiechSzeroki uśmiechSzeroki uśmiechSzeroki uśmiechSzeroki uśmiech

Eplus, aparat był w dłoni, mąż stwierdził, że to punkt obserwacyjny i będą fajne widoki...
Były takie se Oczko, zbiegliśmy ze śmiechem jak jakieś dziesięciolatki, oczywiście jest znak, doskonale widoczny - po dokonaniu przestępstwa. Na Węgrzech podglądactwo jest karane wysokimi mandatami, 10 miesięcy ciężkich robót przy zbiorze arbuzów
Odpowiedz
#9
Fantastyczna robota. Z przyjemnością przeczytałem. No i dobry patent z fotografowaniem menu/cenników. Może jakąś akcję na większą skalę zrobimy z tym na forum Oczko
Masz własną stronę internetową? Pomóż promować Forum Węgierskie!
Odpowiedz
#10
(17-07-2014, 20:10)fvg napisał(a): Fantastyczna robota. Z przyjemnością przeczytałem. No i dobry patent z fotografowaniem menu/cenników. Może jakąś akcję na większą skalę zrobimy z tym na forum Oczko

fvg,

ja się zastanawiam czy by na forum nie zrobić osobnego działu 'noclegi/polecam, nie polecam' (co drugi post to pytanie o zakwaterowanie albo trasę Zmieszany), poza tym rozmawiając z moimi przemiłymi gospodarzami wpadł mi do głowy pomysł, żeby wśród właścicieli kwater jakoś to forum zareklamować, na dziś poszła reklama szeptana (pono najlepsza)
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Sarvar i balaton gon178 4 3,167 19-10-2016, 19:31
Ostatni post: makgajwer
  Nasza relacja z podróży przez Węgry - Balaton, Budapeszt, Tokaj OneDayStop 3 3,570 25-05-2016, 15:54
Ostatni post: Pudelek
  Hajduszoboszlo - koszmarna wyprawa - ostatni raz walery 26 14,257 09-08-2014, 7:57
Ostatni post: walery
  2 w jednym - Balaton i Chorwacja! NadiaP1 6 5,401 11-07-2014, 8:53
Ostatni post: rwmagyar



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości