Nad Cisą, Prutem i Dunajem
#21
Cytat:(w Rumunii 15 sierpnia także jest świętem i to podwójnym: Zaśnięcia MB i wojska)
To tak samo, jak w Polsce - odkąd rocznica Lenino nie jest obchodzona... Oczko[/align]
Odpowiedz
#22
tylko Rumunii nie zmienili daty, ciągle mają to samo święto od kilkudziesięciu lat Oczko
Odpowiedz
#23
Odcinek dziesiąty: Aurel Vlaicu i garść kościołów warownych.


Aurel Vlaicu był rumuńskim pionierem lotnictwa. Urodził się w miejscowości Binținți (niem. Benzendorf, węg. Bencenc) w południowo-zachodnim Siedmiogrodzie. Pierwszy Rumun który wzniósł się w powietrze na własnoręcznie skonstruowanym samolocie bez silnika, a jego siostra była prawdopodobnie pierwszą kobietą która odbyła lot. Zginął w 1913 roku podczas próby pierwszego przelotu nad Karpatami.

W okresie międzywojennym jego rodzinną wioskę nazwano... Aurel Vlaicu. To ona będzie naszym miejscem wypadowym po okolicy przez następnego dni.

Już na wjeździe wita model samolotu.
[Obrazek: DSC_9063.JPG]

Aurel Vlaicu leży obok głównej rumuńskiej autostrady A1 i linii kolejowej Arad-Deva. W oddali Góry Fogaraskie.
[Obrazek: DSC_9068.JPG]

Życie w miejscowości toczy się własnym, wolnym rytmem. Są trzy sklepiki, które służą jednocześnie jako spelunki i jedna knajpa z telewizorem. Miałem tam okazję obejrzeć mecz eliminacji Ligi Mistrzów, gdy Steaua Bukareszt przegrała u siebie 0-5 Szeroki uśmiech . Czyli ciut lepiej niż Legia...
[Obrazek: DSC_9356.JPG]

Wieczorem trzeba jedynie uważać na przepędzanie bydła do domostw Oczko.
[Obrazek: DSC_9783.JPG]

Śpimy na fajnym kempingu zorganizowanym na tyłach dawnego gospodarstwa. W oddali widać górki.
[Obrazek: DSC_9047.JPG]
[Obrazek: DSC_9052.JPG]
[Obrazek: DSC_9058.JPG]

Dużym plusem przy obecnej pogodzie jest basen. Nie taki krystalicznie czysty jak na węgierskich wodach, ale do schłodzenia idealny.
[Obrazek: DSC_9053.JPG]

Miejscowy jegomość - straszna wiercipięta i dzikus.
[Obrazek: DSC_9363.JPG]

Z Aurel Vlaicu możemy wyskakiwać do atrakcji turystycznych. A Siedmiogród słynie chociażby ze swoich kościołów warownych. Siedem z nich wpisano na listę dziedzictwa UNESCO, w tym opisywany już Câlnic, który jednak był nietypowy, gdyż należałoby go uznać raczej za zamek chłopski.

Ogólna liczba kościołów warownych przekracza 150 sztuk! Większość z nich leży na uboczu, jest mało znana i rzadko odwiedzana. Pokażę więc tutaj kilka z nich o których mało kto pisze.

Codlea (Zeiden, Feketehalom) to miasto pod Braszowem. Tutejszy kościół szczyci się największą wieżą zegarową wśród obronnych świątyń, mierzącą 85 metrów.
[Obrazek: DSC_8934.JPG]

Po przekroczeniu bramy starsza kobieta informuje mnie, iż w środku trwa nabożeństwo, które za chwilę się skończy. To był jedyny kościół, w którym wewnątrz coś się działo.
[Obrazek: DSC_8939.JPG]

Przy bocznym ołtarzu węgierski pastor odprawiał mszę dla kilkunastu wiernych w wieku mocno zaawansowanym. Zapewne odbywają się one regularnie, gdyż w mieście mieszka dziś jeszcze ponad pięciuset potomków Arpada i o połowę mniej Niemców.

W oczekiwaniu na koniec modlitw opiekunka prowadzi mnie i kilka Rumunek do niewielkiego muzeum upamiętniającego Eduarda Moressa, autochtona - malarza. Potem już samodzielnie łażę tu i tam.

Na trawniku pomnik poległych z 1928 roku, a na ścianie tablice poświęcone ofiarom drugiej wojny i wywózkom do ZSRR.
[Obrazek: DSC_8948.JPG]

Nad przyklejonymi do murów komórkami góruje poszarpana wieża obronna.
[Obrazek: DSC_8945.JPG]

Sebeș (Mühlbach, Szászsebes) klasycznego kościoła warownego nie ma, ale tutejsza bazylika też jest otoczona murami, więc można ją na upartego do takowych zaliczyć. Świątynia powstała po zniszczeniu poprzedniej przez Tatarów w XIII wieku. Niestety z racji późnego popołudnia zderzamy się z zamkniętą bramą, więc możemy obejrzeć tylko wieżę z daleka.
[Obrazek: DSC_9329.JPG]

Ewentualnie kaplicę św. Jakuba z XIV stulecia.
[Obrazek: DSC_9348.JPG]

Miejscowość jest oficjalnie dwujęzyczna; rumuńsko-niemiecka i to mimo, iż Niemcy stanowią około 1% obywateli (261 mieszkańców).
[Obrazek: DSC_9044.JPG]

Nietypowe jest, iż niemieckie nazwy ulic nie mają zazwyczaj nic wspólnego z rumuńskimi. Chyba wzięto je ze starych czasów.
[Obrazek: DSC_9335.JPG]

Mühlbach założyli Sascy osadnicy (Melnbach w ich dialekcie) w XIII wieku po spustoszeniu tych ziem przez Mongołów. Był jednym z siedmiu pierwszych miast/zamków saskich od których wzięła się nazwa Siebenbürgen i jej polska wersja.

Śladów po Sasach jest sporo. Na budynku szkoły duży napis "Edukacja to wolność".
[Obrazek: DSC_9325.JPG]

Na starym cmentarzu też głównie nagrobki niemieckie i trochę węgierskich.
[Obrazek: DSC_9344.JPG]

Ciąg dalszy: http://hanyswpodrozach.blogspot.com/2016...wnych.html
Odpowiedz
#24
To mi się w Rumunii spodobało, że nie udają monolitu, mają mniejszość węgierską i Niemców, nauczyli się z tym żyć i nie ma problemów z wielojęzycznymi drogowskazami. Ciekawe, czy nawigacja ogarnie dwie nazwy tej samej ulicy, bo dwie nazwy miasta łapie bez problemu - Oradea/Waradyn i inne. Sprawdzę przy okazji.
Odpowiedz
#25
hmm, tego to nie wiem. Bo w tej jednej miejscowości nazwy ulic się kompletnie różniły. Na Słowacji wygląda to jednak bardziej zrozumiale: jak jest ulica Gabora Bethlena, to po węgiersku Bethlen Gabor utca a nie ja np. "Kowalska" po ichniejszemu... Oczko Trza by sprawdzić w innych miejscowościach.

Łapie Oradea/Waradyn, ale Waradyn to archaiczna nazwa polska, może dlatego. Czy złapie Grosswardein czy Nagyvarad? Szeroki uśmiech
Odpowiedz
#26
Odsłona jedenasta: Alba Iulia.

Alba Iulia (Gyulafehérvár, Karlsburg, wcześniej Weißenburg) to miasto specyficzne, bo jego starówkę stanowi twierdza. Takich miejsc jest w Europie więcej, ale chyba nigdzie indziej nie widziałem założenia obronnego tak dobrze zachowanego do naszych czasów.

Początkowo mieliśmy tam przyjechać pociągiem z Aurel Vlaicu, jednak rozkład był tak kiepsko ułożony, że ostatecznie znów musieliśmy użyć samochodu. Po nieco pół godzinie jesteśmy na miejscu. Szukałem jakiś oznaczeń na centrum i twierdzę, ale ich nie było, gdyż ta rozciąga się na rozległym obszarze - zdaje się być wszędzie. Odbiłem się od kilku zatłoczonych parkingów i w końcu stanąłem pod samymi murami w lekkim cieniu.

Od razu po wyjściu było czuć ogrom twierdzy.
[Obrazek: DSC_9075.JPG]
[Obrazek: DSC_9074.JPG]

Ale po kolei - najpierw ponudzę trochę historią Oczko. Miejscowość - jak wiele w Siedmiogrodzie - ma historię sięgającą starożytności. Mieszkali tu Dakowie, następnie Rzymianie założyli Apulum, stolicę prowincji Dacia Apulensis. Po ich wycofaniu tereny ty stały się na wiele wieków widownią wędrówek ludów - byli Słowianie, Protorumuni, wreszcie Węgrzy. Pamiątką po Słowianach jest średniowieczna nazwa Bălgrad, czyli Białogród. Przyjęli ją w swoich wersjach Niemcy, Madziarzy i Rumuni, choć ci pierwsi zmienili później nazwę na cześć cesarza, drudzy dodali przedrostek "Gyula" od imienia swojego wodza, a ci trzeci w okolicach XVIII wieku zaczęli stosować dawną łacińską formę.

Wielokrotnie równana z ziemią przez rozmaitych najeźdźców Alba Iulia to symbol zwłaszcza dla Rumunów i Węgrów. W różnych okresach znajdowało się pod władzą jednych i drugich, choć znacznie częściej drugich. Przez 150 lat była stolicą Siedmiogrodu (lenna tureckiego), aż wreszcie po pokoju karłowickim w 1699 znalazła się w rękach Habsburgów. I tu zaczyna się właściwa opowieść o twierdzy...

Cesarz Karol VI postanowił wznieść fortecę która na stałe zabezpieczyłaby okolicę przed potencjalnym wrogiem. W latach 1711-1735 na ruinach starszej konstrukcji wybudowano imponującą cytadelę Alba Carolina według systemu francuskiego inżyniera Vaubana. Jak wygląda z góry można przekonać się np. pod tym linkiem: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:...toamna.jpg

Projekt realizowało 20 tysięcy robotników. Posiada siedem bastionów, mury liczą 12 kilometrów, a powierzchnia 70 hektarów.
[Obrazek: DSC_9245.JPG]
[Obrazek: DSC_9266.JPG]

Dość powiedzieć, że jest uznawana za najlepiej zachowaną twierdzę systemu Vaubana w Europie. Niedawno przeszła renowację, która pochłonęła ponad 40 milionów lejów: wybrano tony ziemi, wycięto drzewa i krzewy rosnące dziko wewnątrz murów, uporządkowano ścieżki i dróżki, uzupełniono w wielu miejscach ubytki.

Dziś to jeden wielki deptak i miejsce spędzania wolnego czasu na powietrzu - po kostkach suną rodziny z dziećmi i turyści (raczej rumuńscy niż zagraniczni), a że odległości dla niektórych są spore to co chwilę mija nas ktoś na rowerkach, wózkach i innych wynalazkach, które można wynająć.
[Obrazek: DSC_9087.JPG]
[Obrazek: DSC_9109.JPG]

W dawnych koszarach urządzono dziesiątki lokali. Ciężko znaleźć gdziekolwiek miejsce w cieniu! No, ale mamy 15 sierpnia, dzień wolny, święto i piękną pogodę...
[Obrazek: DSC_9080.JPG]

Na zewnątrz upał, więc chłodzimy się pod parasolem piwem Szeroki uśmiech.
[Obrazek: DSC_9086.JPG]

W środku za to chłód taki, że mało kto chce tam siedzieć.
[Obrazek: DSC_9088.JPG]

Po konsumpcji piwa i zupy idziemy powoli wzdłuż murów. Wkrótce zbliżamy się do najważniejszego miejsca "starówki".
[Obrazek: DSC_9094.JPG]

Drewniany most wzniesiono podczas renowacji i prowadzi do Bramy Czwartej. Aby jednak dostać się na poziom murów należy przecisnąć się wąskim przejściem. Ciekawe jak biegali tam żołnierze z pełnym ekwipunkiem?
[Obrazek: DSC_9101.JPG]

Z góry w słońcu pięknie prezentuje się wieża zegarowa katedry koronacyjnej.
[Obrazek: DSC_9113.JPG]

I znowu trzeba się cofnąć do przeszłości. 1 grudnia 1918 roku tłumy Rumunów zebrały się w Alba Iulia aby proklamować Unię Transylwanii z resztą ziem Rumunii z zapowiedzią wolności i autonomii dla wszystkich narodowości ją zamieszkujących. Dziś to wydarzenie jest czczone jako Dzień Niepodległości, należałoby jednak dodać, iż miało to miejsce w mieście, w którym większość stanowili Węgrzy, a prawie wszystkie miasta Siedmiogrodu nadal znajdowały się jeszcze pod administracją węgierską.

Dwa tygodnie później również zgromadzenie Sasów z Banatu i Siedmiogrodu zdecydowało się dołączyć do Unii. Czy uczynili to z pragmatyzmu, wiedząc, że Rumunia znalazła się nieoczekiwanie w obozie zwycięzców Wielkiej Wojny i lepiej uznać jej władze dobrowolnie niż siłą? Czy może uznali kraj rządzony przez niemiecką dynastię jako lepsze miejsce do życia niż republikańskie Węgry wstrząsane rewolucjami? Pod koniec grudnia analogiczne zgromadzenie Węgrów w Cluju (Kolozvar) zadeklarowało wierność wobec rządu w Budapeszcie, ale nikogo to już nie obchodziło.

Po ogłoszeniu unii wojska rumuńskie zajmowały po kolei kolejne ośrodki prowincji nie napotykając większego oporu (co było skutkiem m.in. idiotycznej decyzji węgierskiego premiera o całkowitej demobilizacji własnej armii). Nowe granice przyklepał traktat w Trianon. A nowa konstytucja Rumunii z 1923 wbrew szumnym zapowiedziom z Alba Iulia (w języku polskim ponoć nazwa nie odmienia się) wprowadziła centralizację, prawosławie jako religię państwową, a Transylwania stała się zwykłą jednostką administracyjną. Czyli jak zawsze w takich przypadkach...

Na pamiątkę Unii na murach twierdzy wzniesiono nową katedrę w stylu "narodowym".
[Obrazek: DSC_9125.JPG]

Nosi nazwę "koronacyjnej", gdyż w 1922 roku w mieście symbolicznie koronowano Ferdynanda I i jego żonę na monarchów Wielkiej Rumunii. Różne źródła podają różnie miejsca ceremonii: miała się odbyć w środku katedry, na jej dziedzińcu lub na którymś z placów w sąsiedztwie. Przeglądając jednak stare zdjęcia najprawdopodobniej dokonano tego właśnie na dziedzińcu; powodem mógł być fakt, iż król wyznawał katolicyzm a jego małżonka anglikanizm, więc czysto prawosławna uroczystość nie była możliwa.
[Obrazek: DSC_9164.JPG]

A dalej w: http://hanyswpodrozach.blogspot.com/2016...-w_27.html
Odpowiedz
#27
Fajne. Przejeżdżałem przez Alba Julia i Turdę w 2011, ale nie wiedziałem, że tam jest tyle do zwiedzania, zresztą nie było czasu, bo celem była Bułgaria.
Ten zakaz fotografowania na murze to na serio? A może od czasów Szwejka wisi? (Dworzec kolejowy łatwo jest sfotografować, bo się nie rusza i nie musi się uśmiechać...) Oczko
Odpowiedz
#28
a gdzie tam był zakaz fotografowania, bo ja nie kojarzę? Szeroki uśmiech

Turda i kopalnia soli też była w planach rezerwowych, lecz czasu już brakło.
Odpowiedz
#29
[Obrazek: DSC_9266.JPG]
To mi się skojarzyło z przekreślonym aparatem (fotgrafiulul interzis), ale obejrzałem w powiększeniu i to jest nie wiadomo co.
Szeroki uśmiech
Odpowiedz
#30
To jest szyld jakiegoś lokalu chyba, tyle, że zamkniętego Szeroki uśmiech

Znaki zakazu fotografowanie widziałem tylko przy Dunaju, ale o tym jeszcze napiszę Uśmiech Nie wiem jak u nich na przejściach granicznych, bo w większości krajów, gdzie nie ma Schengen nie lubią jak się je fotografuje, w końcu to obiekty strategiczne Oczko
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Znad Dunaju do Balatonu. Z Balatonu nad Adriatyk. Z Adriatyku do Siedmiogrodu. Pudelek 20 2,810 27-09-2017, 15:34
Ostatni post: Pudelek



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości