Sylwester pod palmą
#11
Był w telewizji - śpiewały dzieci, a cała sala słuchała. Już niestety po imprezie - wytrzymaliśmy prawie do samego końca, nie wypadało rywalizować pod tym względem z młodzieżą. Więcej jutro.
Odpowiedz
#12
Najistotniejszy (jak dotąd) punkt wycieczki już za nami. W hotelu dostaliśmy opaski identyfikacyjne i przeszliśmy do hotelowej restauracji. Gości mogło być ze stu (na pewno nie wszyscy mieszkają w naszym hotelu) i mieli 3 albo 4 rodzaje tych opasek, nie zauważyłem różnicy.

[Obrazek: 6bc05873e5bca74a.jpg]

O 19-tej roznoszono już kolację - sałatkowa przystawka, zupa jarzynowa i drugie.

[Obrazek: 25cb27e7e31179c4.jpg]

To zdjęcie zupełnie nie oddaje powagi sytuacji - porcja jest już zaczęta, a ręka zasłania trzeci kawałek mięsa - takie coś gotowane, peklowane i opieczone podobnie do golonki. Widać ćwiartkę kurczaka i kotlet panierowany. Takie same porcje dostały dziewczynki 6 i 8 lat. Szeroki uśmiech Czarnowłose, w karnawałowych kapeluszach opadających im na oczy, wyglądają jak koleżanki Pottera Harryego. Goście przy dalszym stoliku bez żenady zbierają do wspólnej reklamówki mięso na wynos "dla pieska". Język
Człowiek-orkiestra gra i śpiewa przez całą imprezę: ma tylko 3-minutową przerwę techniczną, jakieś 5 minut na hymn i 15 na losowanie loterii. Na muzyce się nie znam, ale mam wrażenie, że zaczął od jakiegoś lekkiego folku, potem cza-cza-czardasze, parę rockowych evergreenów, troszkę kiczowatego disco polo w tutejszym wydaniu, było też tango i walc. Na parkiecie stale jest około 10 par, raz ci, raz inni. Jednak kilka pań tańczy i skacze bez przerwy, są w niesamowitej formie. Niektóre piosenki śpiewają wszyscy.

[Obrazek: 91b1232a7cbef9c8.jpg]

O północy był hymn z telewizora, potem wszyscy składali sobie życzenia - ja nauczyłem się tych podanych przez kol. Waldka (dziękuję). Zaraz potem był bufet szwedzki z węgierskim jedzeniem, ja zadowoliłem się tym razem owocami, żona "zładowała" sobie porcję bigosu (raczej czegoś w stylu góralskiej kwaśnicy), do którego dobierało się według uznania dodatki - ziemniaki i mięso. Jedzenie i szampan na noworoczny toast były w cenie imprezy, inne napitki zamawiało się u kelnera, ale bez przymusu - wszyscy wokół brali albo butelkę piwa Piwo (najwyżej dwie PiwoPiwo ), albo kieliszek wina Wino , albo napoje bezalkoholowe. Dwaj młodzieńcy, a może tylko jeden z nich - przedawkowali, ale zachowywali się spokojnie. Obok nas siedzi małżeństwo z Ciernej nad Tisou - jak zrozumieliśmy on Węgier, a ona - Słowaczka, albo przynajmniej ma słowackie nazwisko rodowe, w domu mówią po węgiersku, z nami - po słowacku.
W loterii prawie wygraliśmy główną nagrodę - dwie cyferki szczęśliwego numeru nam się zgadzały, a tylko dwie były inne. Niestety "horminc harom nula kilenc" nie zostało wywołane (podsunęliśmy los sąsiadom ze Słowacji w obawie, że przegapimy naszą szansę).
W tańcu jestem takim samym specjalistą, jak w śpiewie, ale bawiliśmy się do trzeciej, oczywiście z należytymi przerwami na odpoczynek. Pierwsi goście zaczęli się jednak wykruszać zaraz po północy, kolejni - po loterii. Pozostawiliśmy na sali może 12-16 osób, z tego jedna czy dwie pary na parkiecie. Gestem pożegnaliśmy się z niestrudzoną orkiestrą. Idziemy spać, bo czeka nas przecież droga powrotna. Śniadanie od 10-tej, wymeldowanie w tym szczególnym dniu mamy obiecane bez pośpiechu. Zegar
Odpowiedz
#13
Super napisane. Czuję się, jakbym był tam z Wami Uśmiech Najlepszego w Nowym Roku! Wino
Masz własną stronę internetową? Pomóż promować Forum Węgierskie!
Odpowiedz
#14
eplus - czy znasz tę trasę: Sátoraljaújhely, Pacin, Cigánd, Kisvárda, Anarcs, Baktalórántháza, Ófehértó, Nyírbátor ?
Odpowiedz
#15
No i wróciliśmy przed chwilą, po drodze odwiedziliśmy Mariapocs i Kalwarię w Satoraljaujhely. Ale o tym innym razem.
Dziękuję wszystkim za wsparcie, tłumaczenia i inne wskazówki, dzięki którym z pewnością uniknąłem różnych niezręcznych sytuacji.
Odpowiedz
#16
(01-01-2014, 19:29)Sztasek napisał(a): eplus - czy znasz tę trasę: Sátoraljaújhely, Pacin, Cigánd, Kisvárda, Anarcs, Baktalórántháza, Ófehértó, Nyírbátor ?

Pierwszym razem w 2013 roku jechałem dokładnie tak chyba, a na pewno przez S-ujhely, Kisvardę i na końcu pod autostradą - wjazd do NB tą drogą właśnie, przy której jest kąpielisko. Ale znaczna część tej drogi była dziurawa, a końcówka wąska i kręta, co mnie trochę zniechęciło. Dlatego tearz jechałem przez Nyiregyhazę.
Odpowiedz
#17
Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku da wszystkich, a my dziś zamiast w gorącej wodzie zanurzamy się w codzienności. Ale co tam - słońce pięknie świeci, będzie ładny dzień.
Wczoraj było mglisto, ale drogi były prawie zupełnie opustoszałe i jechało się dobrze. Nie lubię listów poleconych, a w domu powitało mnie awizo - myślałem, że krokodyl przysyła zdjęcie, ale już się wyjaśniło - zwykła rutynowa sprawa urzędowa. Szeroki uśmiech Oby tak dalej. Szeroki uśmiech
Odpowiedz
#18
Ty jak zawsze rewelacyjnie przedstawisz cała relacje z wypadu do naszych bratanków Węgrów, bardzo fajnie się czytało i do tego dużo fotek. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku dla Ciebie i reszty Węgromaniaków Uśmiech P.S. Jechałeś 15 na Słowacji Stropkov-Vranov jak tam wygląda aktualny stan nawierzchni?
Odpowiedz
#19
Jechałem zgodnie z niedawną wskazówką kol. Sztaska i droga nr 15 jest bardzo dobra, cała dwupasmowa bez zwężeń, prawie na całej długości nowy asfalt i malowanie, stare kawałki bez dziur, wreszcie też oddali nowy most za Stropkowem, gdzie od zawsze była prowizorka - objazd "tymczasowym" mostkiem.
Dzięki za miłe słowa i również wszystkiego najlepszego w 2014!
Odpowiedz
#20
Byłem parę dni na nartach - a w domu czekał bardzo sympatyczny list od właściciela hotelu (po angielsku) oraz karta rabatowa stałego klienta. Wypada skorzystać z tej oferty. Oczko
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości