przysłowie węgierskie o Słowaku i kaszy
#11
Wtrącając do powyższego. To właśnie w miastach "prostowano wsiową gadkę", bo im dalej wieś od wsi leżała tym większe były różnice w nazewnictwie rzeczy i określeniach czynności. A język podobno "żywy " jest. Mnie czasami przydałby się słownik polszczyzny gimnazjalnej. Ciekaw jestem jak to wygląda u Węgrów.
Odpowiedz
#12
Miałem nie ciągnąć, ale skoro temat żyje - Galicja może i była sztucznym tworem na początku, ale gdy powstała kolej Kraków-Lwów, to chyba wymiana nie tylko towarów, ale również idei na tej osi stała się znaczącym czynnikiem integracji. Od nas na studia nikt prawie nie wybiera się do Warszawy, wszyscy patrzą w stronę Krakowa.
Jeszcze raz przepraszam i chylę czoła przed drzewem genealogicznym, jak i przed starannością i pietyzmem w jego pielęgnowaniu. Moja rodzina i z pługa i z kądzieli nosi niemieckie nazwiska (całe wsie do niedawna miały takie na jedno kopyto nazwiska: Rejman, Urban, Reizer, Bytnar, Szylar, Bar, świadczące o osadnictwie z czasów założenia. Ale gadamy wsiową gwarą polską, bez niemieckich wrzutek, niemiecki został dawno zapomniany. A wsiową gadkę doceniał przecież Wyspiański, wielu artystów się snobowało, jak na weselu w Bronowicach (mieszkałem na stancji róg Młodej Polski i Szlachtowskiego). Więc nie jest z tą gwarą tak źle.
Górale stali się skansenem sto parę lat temu, w czasach Tytusa Chałubińskiego, Kasprowicza i kto tam jeszcze odkrył Tatry. Wcześniej byli zwykłą zapadłą i biedną prowincją. Oni może na siebie nie mówią "Podhalanie" (no może ci z Ameryki - tak, mają Związek Podhalan), ale na wszystkich innych mówią "cepry", więc jakaś identyfikacja jest.
Oczko
Odpowiedz
#13
(12-09-2015, 14:16)ember napisał(a): Wracając do Słowacji, to może ja jakoś inaczej słucham, ale wydaje mi się, że często słyszę np. "my tu w Liptowie", natomiast w Polsce rzadko "my w Małopolsce".

off... ale nie umiem się ugryźć w "język".

Nie każdy w Polsce jest "w Małopolsce".
W Krakowie powie się "my Krakowie", a nie "my w Małopolsce".

Ale już za to w Małopolsce powiedzenie "my w Krakowie" jest wręcz nagminne Oczko.
Ba, koledzy i koleżanki z Żywca, Jasła czy Jarosławia też nierzadko się zapędzą, mówiąc "my z Krakowa" Oczko . Mam wrażenie, że skala zjawiska z warszawską conajmniej porównywalna, jak nie szersza.
Odpowiedz
#14
(13-09-2015, 9:09)eplus napisał(a): Moja rodzina i z pługa i z kądzieli nosi niemieckie nazwiska (całe wsie do niedawna miały takie na jedno kopyto nazwiska: Rejman, Urban, Reizer, Bytnar, Szylar, Bar, świadczące o osadnictwie z czasów założenia. Ale gadamy wsiową gwarą polską, bez niemieckich wrzutek, niemiecki został dawno zapomniany.
A, to osadnictwo tzw. józefińskie z II poł. XVIII wieku.
Strzelam, Kolega z okolic Łańcuta? ;Oczko

pzdr.
Odpowiedz
#15
Prorok jaki? Szeroki uśmiechSzeroki uśmiechSzeroki uśmiechZdziwionyZdziwiony:
Wygooglane po tych nazwiskach czy z własnej wiedzy?
My chłopy pierwszy raz słyszymy o jakimś józefińskin osadnictwie, my tu przyjechali, bo ziemia była do wzięcia.
Po sprawdzeniu - nasze korzonki są głębiej, tak, jak dotąd myślałem:
Cytat:Została założona przez osadników niemieckich, lokowana na prawie magdeburskim w II połowie XIV wieku przez Ottona z Pilczy.
a protestantów u nas nie ma wcale, z tych józefitów raczej by przetrwali.
Cytat:Innym śladem obcego osadnictwa jest występowanie wśród mieszkańców nazwisk obcojęzycznych takich jak Inglot (poch. od Engelhardt), Ulman, Szpunar, Teichman, Bytnar
Szeroki uśmiechSzeroki uśmiechSzeroki uśmiech Dcenili mnie, albo jakiś ziomal pisał !Szeroki uśmiech
Odpowiedz
#16
A my tu w Rzeszowie też znamy paru "ludziów" z okolic Łańcuta i to właśnie takie nazwiska jak wyżej. Więc nie dziw się eplus, że zostałeś rozszyfrowany Uśmiech. Tym bardziej, że moje drobne korzonki sięgają miejscowości Sietesz. A też kiedyś uczestniczyłem w osadnictwie na tak zwanych "ziemiach odzyskanych' czy pozyskanych w XX w (poprzez urodzenie się tam). Ale nie ma to jak u nas na Podkarpaciu - teraz tak się mówi. Nawet ostatnio pogoda taka bardziej węgierska.
Odpowiedz
#17
(01-10-2016, 4:14)eplus napisał(a): Prorok jaki? Szeroki uśmiechSzeroki uśmiechSzeroki uśmiechZdziwionyZdziwiony:
Wygooglane po tych nazwiskach czy z własnej wiedzy?
Wieloletnie zainteresowania genealogią, a ja z Małopolski jestem. I akurat kilku moich znajomych z "niemieckimi" nazwiskami z okolic Łańcuta Oczko

Cytat:My chłopy pierwszy raz słyszymy o jakimś józefińskin osadnictwie, my tu przyjechali, bo ziemia była do wzięcia.
Po sprawdzeniu - nasze korzonki są głębiej, tak, jak dotąd myślałem:
Cytat:Została założona przez osadników niemieckich, lokowana na prawie magdeburskim w II połowie XIV wieku przez Ottona z Pilczy.
a protestantów u nas nie ma wcale, z tych józefitów raczej by przetrwali.
A tak, rzeczywiście, okolice Łańcuta to prędzej "Głuchoniemcy" niż osadnictwo józefińskie, aczkolwiek coś mi świta, że w XVIII wieku jeszcze tam doszli osadnicy niemieccy.
https://pl.wikipedia.org/wiki/G%C5%82uchoniemcy
pzdr.
Odpowiedz
#18
Dzięki, przy okazji i ja trochę doczytałem. Okazuje się, że takie hobby ma praktyczne zastosowania. Kiedyś w miasteczku był zbór kalwiński chyba, więc będę czujny gotowy na spotkanie z niemieckimi szpiegami z późnego osadnictwa. Pozdrawiam.
OczkoOczkoSzeroki uśmiech
Odpowiedz
#19
(12-09-2015, 12:25)ember napisał(a):
(12-09-2015, 11:31)Sztasek napisał(a): A kása nem étel, a taliga nem szekér, a tót nem ember.

tót - stare słowo, jego dzisiejsza wersja: elavult = przestarzały ... w innym znaczeniu to: Słowak, Chorwat, Słoweniec

O, to to właśnie, dzięki! Uśmiech
Tylko jeszcze jakbyś mógł przetłumaczyć środek.
A 'tót' to nie to samo co 'Tóth'? Na północy Węgier (głównie) to bardzo popularne nazwisko, jestem niemal pewien, że to jest (był?) etnonim 'Słowak'. A może jednak wieśniak, który nie mówi po madziarsku? A jak Węgrzy dziś widzą to nazwisko? Bo np. dla Polaka nazwiska Czech, Niemiec czy Polak to dalej są jednoznacznie etnonimy.
pzdr.

A kása nem étel, a taliga nem szekér, a tót nem ember.
Kasza to nie jedzenie, dwukołowy wózek ręczny to nie wóz drabiniasty, tót to nie człowiek.
Szeroki uśmiech
Tót - w słownictwie staro-węgierskim określano tak Słowaka, Słoweńca, Chorwata. Z początkiem XX.wieku określenie "tót" zniknęło z języka urzędowego i nie jest używane.
W dzisiejszym języku potocznym mianem tót Węgrzy pogardliwie i szyderczo określają Słowaków.
Jest też kilka miejscowości na Węgrzech, w nazwie których znajduje się "tót" > Tahitótfalu, Tótújfalu, Tótkomlós, Tótszentgyörgy, Tótszentmárton ... jest też Lengyeltóti
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Wegierskie imiona Ribizli 36 54,432 10-12-2017, 8:59
Ostatni post: Sztasek
  Japońsko-węgierskie pokrewieństwo językowe Paskin 5 2,826 27-04-2013, 20:14
Ostatni post: Tudós



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości