Wakacje nad Balatonem 2012
#31
Czwartek, 09.08.2012
Tego dnia po zjedzeniu śniadania poszliśmy do recepcji wykupić sobie 2 godzinki internetu. Chcieliśmy porozmawiać na Skype z dziećmi. Po krótkiej rozmowie przypomniało nam się o campingu, który się reklamował po drodze do Heviz, że ma free internet. Trochę to wykupowanie godzin było dla nas uciążliwe, bo chcieliśmy też pooglądać sobie relacje z Olimpiady i trudno było polować na relacje mając ograniczony dostęp do internetu. A więc weszliśmy sobie na stronkę Campingu o nazwie Carina w miejscowości Balatongyorok i stwierdziliśmy, że właściwie co za problem się spakować i tam przenieść.
Za godzinę już było wszystko zwinięte, pole opłacone i w drogę!!!!!
Przyjechaliśmy do miasteczka Balatongyorok i bardzo nam się tu spodobało - jest to takie małe, klimatyczne miasteczko z dużą plażą pełną atrakcji ( wstęp 600 ft/os), restauracją, sklepem, jest też molo z portem i wiele sklepików i kramików. Camping mieści się od tego centrum w odległości ok. 100 m. Porozmawialiśmy z właścicielką pola ( 3050 forintów za noc, w tym prąd i internet), zostawiliśmy auto i poszliśmy sobie wpierw dokładnie wszystko obejrzeć oraz zjeść obiad ( okoń morski, pieczone ziemniaczki, sałatka x 2 plus 2 piwa = 3700 ft). Obiad był tak pyszny, że nie zdążyłam zrobić zdjęcia
[Obrazek: 245kglu.jpg]
Centrum Balatongyorok
[Obrazek: 29wwx0p.jpg]
Obiadek w restauracji
Następnie wróciliśmy na camping rozbić namiot. Ku naszemu zdziwieniu, niedaleko nas rozkładali swoje namioty oraz sprzęt pomysłowi Węgrzy! Przyjrzyjcie się jakim dysponowali sprzętem!!!
[Obrazek: zwalib.jpg]
Pod wieczór wyszliśmy sobie na spacer i cóż się okazało. Od piątku rozpoczyna się Festiwal Wina, który będzie trwał do niedzieli i szykują się występy zespołów, degustacje win, wszelakiego jedzenia itp. W czwartek wieczorem trwały gorączkowe przygotowania, rozkładanie straganów, ustawianie sceny itp.
Skosztowaliśmy pysznych lodów i poszliśmy na camping.

Piątek 10.08.2012
W tym dniu poszliśmy troszkę na plażę, gdyż pomimo upałów, jakoś nie było czasu poleżeć na plaży. Plaża jest bardzo duża, rozległa, przez to nie ma tłoku. Były organizowane rozmaite konkursy dla dzieci przez jakąś miejscową rozgłośnię radiową.
[Obrazek: 28at7di.jpg]
Tu rodzinne zawody piłkarskie
[Obrazek: 2vd449d.jpg]
I tak się ciągnęła plaża na długości ok. 400-500 metrów.

Posiłek - w końcu jest okazja spróbować langosa. Bistro ( na plaży) w którym się zatrzymaliśmy zwróciło naszą uwagę tym, że mieli przy ladzie narysowane flagi państw w których językach posiadają menu. I oczywiście była też flaga polska i menu w naszym języku.
Langos był przepyszny ( już próbowałam gotować je sama w domu- były podobne, ale troszkę odbiegały od oryginału)
[Obrazek: qsnlma.jpg]
Wieczorem poszliśmy na Festiwal!!!!
Fajna muzyka, oczywiście tańce i kilkadziesiąt straganów - z tego połowa lała wino "z kija". Za kieliszek ( płaciło się za niego kaucję 200 ft) wina płaciłam ok 200 ft i były wina białe, różowe, czerwone, i różne smaki.
[Obrazek: 3164vbl.jpg]

[Obrazek: 2555fm1.jpg]

[Obrazek: 35kpmyg.jpg]

[Obrazek: f06kw.jpg]

I tak minął kolejny dzień.

W sobotę niestety było pochmurno i odpoczywaliśmy przy namiocie, a wieczorem znów na Festiwal Wina, żeby się trochę rozgrzać, bo się nawet ochłodziło.

Natomiast niedziela była chyba najważniejszym dniem naszych wakacji, wielką wyprawą wodno-kolejową dookoła Balatonu zorganizowaną żywiołowo, bez uprzednich planów dotyczących połączeń komunikacyjnych i w pewnym momencie groziło nam, że pozostaniemy na przeciwnym brzegu Balatonu w miejscowości Balatonboglar, bo było już po 21, a pociągu ani widu, ani słychu.......... Ale o tym jutro!!!!!!!
Odpowiedz
#32
Cytat: emi13214
Po krótkiej rozmowie przypomniało nam się o campingu, który się reklamował po drodze do Heviz, że ma free internet. Trochę to wykupowanie godzin było dla nas uciążliwe, bo chcieliśmy też pooglądać sobie relacje z Olimpiady i trudno było polować na relacje mając ograniczony dostęp do internetu. A więc weszliśmy sobie na stronkę Campingu o nazwie Carina w miejscowości Balatongyorok i stwierdziliśmy, że właściwie co za problem się spakować i tam przenieść.
Za godzinę już było wszystko zwinięte, pole opłacone i w drogę!!!!!

Grunt to dobra motywacja, o organizacji nie wspomnęUśmiechUśmiech

Cytat: emi13214
Obiad był tak pyszny, że nie zdążyłam zrobić zdjęcia

Za to langose wyszły... smacznie bardzoUśmiechUśmiech


Z przyjemnością się czyta.
Odpowiedz
#33
(04-09-2012, 22:08)emi13214 napisał(a): Camping mieści się od tego centrum w odległości ok. 100 m. Porozmawialiśmy z właścicielką pola ( 3050 forintów za noc, w tym prąd i internet).

Rewelacyjna cena! To cała kwota? Nie było dopłaty za osobę / namiot / wóz kempingowy?

No, muszę przyznać, że pobudziłaś moją ciekawość tą historią o groźbie pozostania po drugiej stronie Balatonu Szeroki uśmiech
Masz własną stronę internetową? Pomóż promować Forum Węgierskie!
Odpowiedz
#34
Cieszę się bardzo, że podoba Wam się moja relacja.

Cena za noc dotyczy całej, dość dużej parceli, co prawda dodatkowo w cenniku jest chyba cena za prąd, ale nam właścicielka tej opłaty nie doliczyła. do tej ceny jeszcze trzeba dorzucić klimatyczne 380 forintów za osobę. Mój
rachunek za 5 nocy wyglądał tak: 5x 3050= 15.250 plus 3800 ( klimatyczne za 5 dni za 2osoby). Razem zapłaciłam 19000 forintów. Rewelacja prawda?
Odpowiedz
#35
Jasne, bardzo uczciwa cena!
Masz własną stronę internetową? Pomóż promować Forum Węgierskie!
Odpowiedz
#36
Ja ciągle mam nadzieję na post o podróży koleją wzdłuż Balatonu Zarumieniony
Sama trochę też tak jeździłam, chyba mi się jakaś nostalgia włączyła!
Odpowiedz
#37
Obiecuję, że w tym tygodniu opiszę naszą fascynującą podróż dookoła Balatonu, muszę znaleźć chwilkę czasu. Będzie to podróż wodno-kolejowa, gdyż wypłynęliśmy stateczkiem, a powróciliśmy koleją ( z przygodami).
Pozdrawiam wszystkich, którzy to czytają.
Emi
Odpowiedz
#38
Odpozdrawiamy i czekamy Uśmiech
Masz własną stronę internetową? Pomóż promować Forum Węgierskie!
Odpowiedz
#39
Nareszcie znalazłam troszkę czasu aby opisać kolejny dzień pobytu nad Balatonem.
Niedziela 12.08.2012
Skoro niedziela to miałam zamiar wybrać się do kościoła, który mieścił się 100 metrów od naszego kampingu. Wcześniej sprawdziłam, że msza św jest odprawiana o godz. 10. Więc zjedliśmy sobie z mężem śniadanko, pogoda była dość przyjemna więc posiedzieliśmy sobie przed namiotem i na 10.00 wybraliśmy się do Centrum.
Podchodząc do kościoła już z daleka widzieliśmy, że niestety nic się tam nie dzieje. Nie wiem czemu, ale kościół był zamknięty. Więc poszliśmy w stronę przystani i po drodze wymyśliliśmy, że może by tak dzisiaj kupić bilet Balaton Mix i ruszyć w podróż dookoła Balatonu. Na przystani sprawdziliśmy, że stateczek odpływa o godz. 11, więc szybka decyzja - do kasy - i kupujemy bilet. Wróciliśmy na kamping przebrać się w sportowe stroje, zabrać coś cieplejszego w torbę i wracamy na przystań, aby wsiąść na statek do Badacsony .
[Obrazek: 9ppbfo.jpg]
Bilet Mix Balaton
[Obrazek: 2w4fvy8.jpg]
Rozmieszczenie przystani nad Balatonem.
My wyruszyliśmy z Balatongyorok ( nr 10 ) z wpłynięciem do portu Szigliget, a wysiedliśmy w porcie Badacsony ( nr 12)
Tam wysiedliśmy i ponieważ nie było kursu statkiem w stronę Balatonfured, czyli jak najbardziej w stronę przeciwną od Keszthely, sprawdziliśmy jak to wygląda w przypadku pociągu. I okazało się, że za pól godziny mamy odjazd kolejki do Balatonfured. Pooglądaliśmy Badacsony - centrum, czyli masę straganów z pamiątkami, winem, knajpek z różnistym jedzeniem, skusilismy się na lody i udaliśmy się na peron.
Nadjechał nasz pociąg:
[Obrazek: 2ed9nvs.jpg]
super kolejka z klimatyzacją, prawie pusta, bardzo fajnie się nią jechało, widoki wspaniałe, tak wyglądało wnętrze:
[Obrazek: 29zezoj.jpg]
widok z okna pociągu:
[Obrazek: 5aie1j.jpg]
i po ok. godzinnej jeździe wysiadka w Balatonfured,

i tutaj troszkę sie pogubiliśmy, ponieważ dworzec kolejowy jest troszkę oddalony od jeziora i nabrzeża. Ale intuicja kazała nam iść w dół z górki, bo jezioro, wiadomo, musi być w dole. Doszliśmy do głównej drogi i teraz w lewo czy w prawo, aby dojść do jakiejś przystani. Już wiedzieliśmy, że aby się dowiedzieć o godzinie odpływania statku, trzeba iść do kasy a tam są ulotki na których są wypisane godziny odpływania statków do poszczególnych miejscowości. Nigdzie nie spotkałam się z rozkładem odpływania statków z konkretnych miejscowości - tak aby sobie to z góry zaplanować, więc poszliśmy na żywioł! Wracając do naszej wyprawy, w końcu przedarliśmy się przez kurort, gdzie była masa ludzi, tłok niemiłosierny i na ulicach i w knajpkach ( to nie dla nas) i dotarliśmy do mola z przytanią. Stały tam trzy statki, oczywiście każdy w innym kierunku. Ponieważ była już godzina 16 nie ryzykowaliśmy podróży w lewo czyli do Siofok, a bardziej w stronę naszego kampingu czyli do Tihany. I znów wiedziona intuicją podeszłam do kapitana statku który wpuszczał osoby na pokład i zapytałam czy ten statek jest do Tihany i po potwierdzeni weszliśmy na pokład - okazało się , że byliśmy ostatnimi osobami jakie zostały wpuszczone bo statek już odpływał. Więc na ostatnia chwilę się załapaliśmy. I płyniemy...........
[Obrazek: ou8xdu.jpg]
fragment Balatofured
[Obrazek: 2hdo56u.jpg]
nasz statek
[Obrazek: 20qjmlk.jpg]
No i popłynęliśmy na półwysep Tihany, Siofok widzieliśmy z daleka ( pozostawiamy sobie na następny raz), widoki piękne, mnóstwo żaglówek i po niedługim czasie byliśmy już na Tihany.
Szybciutko do kasy po folderek, aby się dowiedzieć kiedy odpływa kolejny statek i okazało się , że za godzinę mamy rejs na przeciwny brzeg do Balatonu z zawinięciem do portów Balatonszemes, Balatolelle i wysiadka w Balatoboglar.
Więc uznaliśmy, że już czas na obiad. Ponieważ bardzo nam zasmakowały langosze a jednocześnie nie chcieliśmy zbyt długo oczekiwać na przygotowanie posiłku zafundowaliśmy sobie po langoszu i piwku ( langosz tutaj nam smakował bardziej niz w Balatongyorok). I tak nam zleciała godzinka do odpłynięcia statku.
Poszliśmy na przystań i po wejściu na statek zajęliśmy bardzo dobre miejsce na rufie i przed nami 2,5 h rejs wzdłuż Balatonu.

[Obrazek: 2nsqv9.jpg]

Widoki były piękne, podróż trwała około 2h, w trakcie można sobie zejść na dolny pokład na kawkę ( niedrogą i pyszną) i do Balatonboglar dopłynęliśmy ok godziny 19.
No i teraz nam pozostało znaleźć dworzec kolejowy, ponieważ rejsy po Balatonie już się skończyły. Byliśmy po przeciwnej stronie Balatonu niż nasz samochód i namiot, ale do Keszthely było gdzieś ok godzinki jazdy pociągiem a nasz Balatongyorok to piąta stacja za Keszthely.
Po krótkim spacerze w stronę torów kolejowych okazało się, że za 1 minutę odjedzie nasz pociąg do Keszthely. Super!!!!!
No to siedzimy na peronie i czekamy.
[Obrazek: 2nr0euq.jpg]
Czekamy, a pani z megafonu cały czas zapowiada, że pociąg do Keszthely jest spóźniony. Przyjeżdżają różne pociągi i do Budapesztu i w przeciwnym kierunku, ale nasz jest ciągle opóźniony.
Zaczyna robić się ciemno i chłodno, a my siedzimy na peronie.........
W końcu przyjechał.......ale okazuje się, że ten pociąg nie jedzie dalej niż do Keszthely, a w dodatku jest to pociąg pospieszny ( niebieski) i zatrzymuje się tylko w większych miejscowościach. Więc wizja spędzenia nocy gdzieś w nieznanym nam się przybliżyła, tym bardziej, że przez Balatongyorok w nocy pociągi chyba nie jeżdżą, bo tory idą przy samym kampingu i jakoś w nocy nie słyszałam żeby coś tam przejeżdżało.
Ale siedzimy w pociągu do Keszthely, jest ciepło, wygodnie, co tam martwić się na zapas, tym bardziej, że objechaliśmy prawie cały Balaton dookoła!!!!
Po godzinnej jeździe wjeżdżamy na dworzec kolejowy w Keszthely i już z daleka widzimy, że na sąsiednim peronie stoi i czeka na nasz pociąg chyba!?, dobrze nam znana czerwona kolejka.
No to po wysiadce biegniemy szybciutko na peron obok. pytamy w biegu czy ten pociąg jedzie przez Balatongyorok i po potwierdzeniu wsiadamy, a on za chwilę rusza i cali szczęśliwi jedziemy do naszego upragnionego celu.
Po pięciu stacjach wysiadamy w naszej miejscowości, w której w dodatku odbywa się ostatni dzień Festiwalu wina. Więc po drodze na kamping wpadamy jeszcze na golonkę z grilla i po najedzeniu się, zmęczeni, acz szczęśliwi i najedzeni, idziemy do namiotu, gdzie czeka na nas czerwone winko z lodówki i tak kończymy dzień ( a właściwie noc bo jest już dobrze po 22).
Podsumowując, myślę, że mieliśmy i tak dużo szczęścia, bo udało nam się świetnie zsynchronizować kolejne środki lokomocji, czasami wpadając na ostatnią chwilę. Ale teraz mogę służyć za przewodnika wycieczek dookoła Balatonu.
Odpowiedz
#40
Zazdroszczę!!! To musiał być świetny dzień.

Sam post jest doskonały do czytania w długie zimowe wieczory. Do ulubionych ---> dodaję.
Odpowiedz


Podobne wątki&hellip
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Tygodniowe Wakacje stef 4 4,864 07-09-2017, 12:10
Ostatni post: eplus
  pierwsze wakacje poza Polską z 2 letnim bobasem mazur1990 0 3,801 25-07-2017, 22:28
Ostatni post: mazur1990
  Sátoraljaújhely 2012 Brak 2 8,610 28-09-2013, 16:30
Ostatni post: georgb
  Maj 2012 - Tiszaujvaros, Sarospatak i okolice eplus 0 5,546 13-07-2013, 18:28
Ostatni post: eplus
  Najtańsze i najlepsze wakacje w życiu Vattras 10 15,711 29-08-2012, 23:15
Ostatni post: fvg



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości