Wakacje nad Balatonem 2012
#41
Ta podróż jest nie tylko wspaniała do poczytania Oczko, ale również do zrealizowania.
A swoją drogą jest to nieźle zorganizowane, stwarza pole do wielu kombinacji w planowaniu podróży, ale i daje duże możliwości improwizacji, co widać z tej ciekawej relacji emi13214.
Odpowiedz
#42
Dziękuję za pochlebne komentarze, myślę, że garść moich informacji przyda się chętnym do odwiedzenia tego pięknego i jakże przyjaznego nam kraju. Mam do opisania jeszcze dzień dziewiąty i powrót do domu. W wolnej chwili postaram się wrzucić jeszcze kilka fotek.
Jeśli ktoś ma jakieś pytania służę pomocą. Pozdrawiam
Odpowiedz
#43
Witam.
Nasze wakacje nad Balatonem to skutek koligacji rodzinnych. Moja ciocia z pochodzenia była Węgierką. Niestety już nie żyje i wszelkich informacji o tym kraju musiałem dowiadywać się z różnych źródeł. Pewnego dnia doszedłem do wniosku, że warto byłoby przynajmniej raz obejrzeć kawałek miejsca z którego pochodziła ciotka.
Po negocjacjach doszliśmy do wniosku, że wyjazd na tydzień to strata czasu bo dwa dni w drodze więc stanęło na tym, że minimum dwa tygodnie. Jako że był to pierwszy tego typu nasz wyjazd nie chcieliśmy jechać w ciemno. Rozpoczęliśmy poszukiwania jakiegoś lokum. Początkowo nie mieliśmy nic sprecyzowanego. W pierwszym wariancie miało być razem z wyżywieniem. Jednak wariant ten odpadł, gdyż bariera językowa (wstyd pisać) dość duża i wszelkiego rodzaju wycieczki musielibyśmy dostosować do godzin posiłkowych. Stanęło na tym, że wynaleźliśmy domek w Internecie, dokonaliśmy rezerwacji i oczekiwaliśmy na datę wyjazdu. Pobyt nad Balatonem trwał od 16 do 30 sierpnia 2012 roku. Mieszkaliśmy w miejscowości Balatonlelle. Jechaliśmy w czteroosobowym składzie ze Świdnika, Rzeszowa oraz Nowego Sącza. Wyjazd właściwy rozpoczął się 16 sierpnia o godzinie 6 rano w Rzeszowie. Po dojechaniu do Nowego Sącza była przerwa na drugie śniadanie, na kawę i w dalszą drogę. Wybrałem trasę jadąc na Krynicę, Tylicz i przekraczaliśmy granicę w Muszynce. Droga dobra, mało uczęszczana więc spokojnie można jechać. Po dojechaniu do Bardejova dalsza droga już w kierunku na Kosice. W związku z tym, że źle skonfigurowałem nawigację odcinek autostrady między Presovem a Kosicami przejechałem bez opłaty (czekam na efekty). Nie widziałem żadnych bramek przed wjazdem i to mnie zmyliło. Ok godziny 15 trafiłem na szczyt komunikacyjny w Budapeszcie jednak udało się jakoś przetrwać i ok 16:30-16:45 odebraliśmy kucze od naszego wakacyjnego lokum. Po rozlokowaniu się wyruszyliśmy na rekonesans po miejscowości. W związku z tym, że 20 sierpnia to święto na Węgrzech więc trafiliśmy na długi miejscowy weekend. Na nasze nieszczęście akurat od piątku do niedzieli odbywał się na pobliskim kempingu jakiś „festiwal” muzyki metalowej i niestety pierwsze noce były dość zakłócone gdyż hałas cichł ok 1-2 w nocy. Ponad to w ciągu dnia odbywało się coś jakby festiwal, święto winaWino. Kramy, stragany, miejsca degustacji itp. Po zapoznaniu się z okolicą od następnego dnia rozpoczęliśmy aktywny wypoczynek w wodzie. I tu problem, bo powiedzieć dziecku aby nie wchodziło głębiej do wody niż do pasa to pójdzie 350m w głąb jeziora Uśmiech. Po wyczerpaniu się zapasów przywiezionych z kraju tzn. głównie pieczywa, wybraliśmy się na poszukiwanie jakiegoś sklepu. Na nasze szczęście w okolicy znajdują się sklepy różnych sieci handlowych. Znaleźliśmy całodobowe Tesco w sąsiedniej miejscowości, ponadto jest Lidl i Spar. Aby nie spędzać dużo czasu „przy garach” czasem wybieraliśmy się na degustacje miejscowych produktów kulinarnych do różnych knajpeczek. Co nas zaskoczyło, większość z tych lokali czynna jest do godziny 22-23. Jeden tylko lokal był czynny całodobowo, jednak tam jakoś nigdy nie dotarliśmy. Kuchnia miejscowa jest smaczna, jednak bardzo tłusta (przynajmniej naszym zdaniem).
W sąsiedniej miejscowości, Balatonboglár, znajduje się punkt widokowy. Jest to metalowa konstrukcja z kilkoma platformami. Dodatkowo w nocy jest oświetlona, co dodaje uroku miasteczku.
Poza kąpielami w Balatonie wybraliśmy się na wycieczkę do Siófok oraz do Keszthely. Bardzo urokliwe miasteczka.
Wielkim doświadczeniem, przynajmniej dla nas jako osób wierzących, był udział w węgierskiej mszy świętej. Różni się od tych znanych z naszych Kościołów jednak Bóg jest wszędzie taki sam i ten sam.
Poza kąpielami i zwiedzaniem czasem robiliśmy zdjęcia. I tym sposobem przeminęły dwa tygodnie i przyszedł czas powrotu. W czwartek 30 sierpnia wróciliśmy do kraju pełni wrażeń, nowych doświadczeń, podbudowani kulturą mieszkańców, zwyczajami na drogach oraz ich stanem a także z przeświadczeniem, że jeszcze kiedyś wybierzemy się na Węgry. Uśmiech

Odpowiedz
#44
"Iżusz Christusz" i "Amen" brzmią prawie tak samo. Oczko Kościoły może nie pękają w szwach, na składkę dają wprawdzie miedziaki - ale każdy, a nie co 15-ty, jak u nas (jak gdyby większość miała jakiś abonament albo bilet miesięczny Oczko ).
Odpowiedz
#45
Mała fotorelacja z naszych wakacji - cz. I:

[Obrazek: 1652978bc8eed745.jpg]
Na samym wjeździe witają gości w różnych językach

[Obrazek: 42eaf002db30d61d.jpg]
Siófok

[Obrazek: 7a52e8fd2f1ce16e.jpg]
Punkt widokowy w Balatonboglár

[Obrazek: 180d60535bb32da0.jpg]
Widok z punktu na okolicę

[Obrazek: 0fab7ce2eec9b881.jpg]
Punkt widokowy nocą

[Obrazek: 02193ed9cc694db8.jpg]

[Obrazek: aa247ba3bc94f754.jpg]

[Obrazek: 96007fb25d085bb5.jpg]
Wschód słońca z punktu widokowego

[Obrazek: c1fc7732a5409b92.jpg]
Głodomory, których nie sposób nakarmić Uśmiech
Odpowiedz
#46
Mała fotorelacja z naszych wakacji - cz.II:

[Obrazek: 13a8313bce44f70f.jpg]

[Obrazek: 9116ed8036f008f6.jpg]

[Obrazek: 04012e714a44c001.jpg]
Zachód słońca nad Balatonem (Balatonboglár)

Wycieczka do Keszthely

[Obrazek: d688c91264d88460.jpg]
Przed remizą strażacką

[Obrazek: 813d7a3444f6886e.jpg]
Miejscowe Gimnazjum

[Obrazek: ddc2e781e1a7b847.jpg]
Pałac Festeticsów

[Obrazek: d3a8cac86064fa47.jpg]
Otoczenie pałacu

[Obrazek: f9566a079f38e120.jpg]
Dziedziniec pałacowy

[Obrazek: 7987bcf468e7eaa4.jpg]
Pożegnalny obiadek

[Obrazek: daf075accae93fa8.jpg]
Pożegnanie... i w drogę do domku
Odpowiedz
#47
Taka słoninka to się chyba u Węgrów nazywa "koguci grzebień"?
Odpowiedz
#48
Nie wiem jak się nazywa, chociaż wyglądem przypomina wspomniany grzebień. Jedną zjadłem, drugą już sobie darowałem gdyż pozostałe składniki były bardziej apetyczne Uśmiech
Odpowiedz
#49
Minęło sporo czasu od mojego ostatniego wpisu, ale nie zapomniałam o mojej relacji i zgodnie z obietnicą, kontynuuję.
Dzień dziesiąty, 13.08.2012
Troszkę się przeziębiłam podczas objazdu dookoła Balatonu ( może lody, a może wiatr podczas rejsów), ale łyknęłam Apap i planujemy kolejny dzień wakacji. Miałam cały czas ochotę wybrać się do Tapolcy i zwiedzić tamtejszą jaskinię z jeziorkiem.
Po śniadaniu wyjeżdżamy w kierunku Tapolcy. Po przejechaniu około 20 km jesteśmy w tym urokliwym miasteczku. Wjechaliśmy do centrum w poszukiwaniu jaskini i po przejechaniu głównej ulicy skręciliśmy w lewo aby poszukać jakiś parking, przejeżdżając przez boczną uliczkę widzę jakąś dość długą kolejkę. I okazuje się, że jest to właśnie wejście do jaskini a ta kolejka to do kasy. Udało nam się zaparkować dość blisko, wykupiliśmy bilecik w parkomacie na 3h i idziemy ustawić się grzecznie do kolejki. Przed wejściem jest informacja, że czas zwiedzania wynosi ok 2h. Troszkę się denerwowałam czy wystarczy nam czasu na parkingu ( bała się, że czas się skończy podczas naszego pobytu w podziemiach), bo ta kolejka nie posuwała się zbyt szybko. Po godzinie dotarliśmy do kasy i po otrzymaniu biletu, znów trzeba było czekać, aż wyjdzie poprzednia grupa zwiedzających. Trwało to ok. 20 minut i mogliśmy wchodzić ( razem z całą grupą) do jaskini. Tam przewodnik opowiedział w kilku zdaniach o powstaniu jaskini i zaprowadził nas do jeziorka, gdzie czekaliśmy w kolejce na łódkę. Niestety akurat w tym momencie skończyło nam się miejsce na karcie SD i nie było już czasu na wymianę bo podpłynęła łódeczka. Wsiedliśmy i odpychając się jednym wiosełkiem lub ręką od ścian płynęliśmy wzdłuż korytarzy wypełnionych wodą, pięknie podświetlonych - wrażenia piękne, ale po 20 minutach okazało się, że to już koniec jaskini. Byłam troszkę zawiedziona. Okazało się ,że te 2h to czas razem z oczekiwaniem na wejście. No cóż, wyszliśmy na zewnątrz, parkingu pozostało jeszcze na 1h więc udaliśmy się na zwiedzanie miasteczka.
Teraz fotki:
Oto jedyne zdjęcia z jaskini zrobione telefonem:
[Obrazek: 34htcvn.jpg]
I drugie:
[Obrazek: sx0gig.jpg]
Na spacerze zahaczyliśmy o kawiarenkę, gdzie uraczyliśmy się deserem lodowym:
[Obrazek: 15f3vvm.jpg]
Następnie poszliśmy do pięknego parku, gdzie mieści się stary, zabytkowy młyn, restauracja, stawy z olbrzymimi karpiami:
[Obrazek: 206j59y.jpg]
[Obrazek: 263a5uq.jpg]
[Obrazek: 116td7d.jpg]
Po powrocie na kamping, krótki odpoczynek, a później spacerek na plażę w celach konsumpcyjnych. Mieliśmy ochotę zjeść rybę. W każdym prawie okienku zachwalany był "hek".
Zamówiliśmy 2 porcje. Jakież było nasze zdziwienie, kiedy otrzymaliśmy dwie wielkie ryby w całości pieczone na głębokim tłuszczu, pyyyszne - chyba dorsze. Miałam problem zjeść taką porcję, ale dałam radę. Warto było i przyznam, że było to jakby dopełnienie tych wakacji, ponieważ choroba mnie powoli rozkładała i podjęliśmy decyzję, że następnego dnia wyjazd.
Odpowiedz
#50
Pożegnanie z Balatongyorok
Ostatni spacer i ostatnie spojrzenie na " naszą górę":
[Obrazek: 239q9d.jpg]
molo a zarazem przystań:
[Obrazek: 106ed6f.jpg]

Rano zjedliśmy śniadanie, ja na tabletkach, mąż dzielnie pakował nasz dobytek i o 10.00 pożegnaliśmy ten gościnny zakątek.

[Obrazek: 1ig5dg.jpg]

Jedziemy w stronę Badacsony, do Badacsonytomaj, gdzie mieliśmy sprawdzoną winiarnię i tam zaopatrujemy się w kilka 2 litrowych buteleczek pysznego wina ( białe i czerwone), następnie do miejscowego sklepu, gdzie zakupiliśmy dość sporo paprikaszkolbasz, Turorudi, piwka owocowe dla smakoszy tych trunków.
Rachunek nie był mały, ale w domu czeka sporo osób spragnionych tych smakołyków.
Kilka zdjęć z drogi:
[Obrazek: 4vjq11.jpg]
stary, ale jary:
[Obrazek: 3508g8p.jpg]
I niech to pozostanie symbolem udanych wakacji - ciągle otwarty szlaban na granicy w Rajce:
[Obrazek: 2qsrua1.jpg]

W 2013 tez planujemy wyjazd na Węgry, ale będzie to tranzyt do Chorwacji. Tym razem odwiedzimy południowy brzeg Balatonu, chyba Balatolelle. Ale to jeszcze się okaże!

Pozdrawiam wszystkich czytających - Emi
Odpowiedz


Podobne wątki&hellip
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Tygodniowe Wakacje stef 4 4,864 07-09-2017, 12:10
Ostatni post: eplus
  pierwsze wakacje poza Polską z 2 letnim bobasem mazur1990 0 3,801 25-07-2017, 22:28
Ostatni post: mazur1990
  Sátoraljaújhely 2012 Brak 2 8,611 28-09-2013, 16:30
Ostatni post: georgb
  Maj 2012 - Tiszaujvaros, Sarospatak i okolice eplus 0 5,546 13-07-2013, 18:28
Ostatni post: eplus
  Najtańsze i najlepsze wakacje w życiu Vattras 10 15,713 29-08-2012, 23:15
Ostatni post: fvg



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 4 gości