Sarospatak po sezonie
#1
Zachęceni ładną pogodą postanowiliśmy uczcić zakończenie wakacyjnego sezonu wyjazdem do Sarospataku. Niestety ze względu na różne zajęcia mogliśmy wyjechać dopiero w piątek w południe. Przed 15-tą byliśmy w Barwinku, a dalej podążaliśmy kierując się wskazówkami kol. Mamuta - na Havaj. Swietna trasa, bukowe lasy wspaniale prezentowały się w popołudniowym słońcu, ruchu brak, oczywiście policji także. Dziki zwierz krył się w leśnych ostępach i nie naprzykrzał kierowcom (ze stanu wojennego: wylały rzeki, pełne zwierza bory i pełno stróżów prawa przy drodze).

[Obrazek: f327b9fb43cee63e.jpg]

Widzimy jedyny patrol radarowy dopiero za Vranovem, na samym końcu tej wsi, w której znajduje się rondo - skrzyżowanie z drogą Michalovce-Koszyce. Kwadrans po 17-tej zasiedlamy dwuosobowy pokój w "mobilu" na kempingu, zarezerwowany tuż przed wyjazdem. I biegiem do wody, aby wykorzystać ostatnie chwile dnia.
Co do sytuacji na kąpielisku: balon już jest napełniony, ale ze względu na dobrą pogodę świecił pustkami.

[Obrazek: e2d767913cbd0591.jpg]

Trawa rośnie i właśnie została skoszona, w kranach jest ciepła woda. Dysze w jacuzzi, które nie działały jeszcze w sierpniu, nadal są zatkane. Akwen do moczenia stóp jest jak zwykle suchy, ale tabliczka z temperaturą ewentualnej wody wyjaśnia wszystko.

[Obrazek: aff9e4762a3e5717.jpg]

Przed barami są wystawione stoliki i krzesła, ale z daleka żywego ducha tam nie widziałem. Oczywiście od października czynny będzie tylko balon. Kierownik powiedział mi, że poza sezonem zajęcie zapewniają im okoliczne szkoły, gdyż nauka pływania jest obowiązkowa. Kemping jest wtedy zamknięty.
Zmęczeni podróżą, a zrelaksowani ciepłą kąpielą, kładziemy się do spania. Jednak zasnąć trudno, bo w domkach-bungalowach mieszkają trzy rodziny - dwie ostrzyżone w Strzyżowie, a trzecia też z tych okolic. Imprezują długo w noc, muzyka i chóralny śpiew. Zdarza mi się prosić o ciszę, ale nie chciałem im psuć zabawy, bo:
- na kempingu oprócz jednego Niemca byli sami Polacy, więc wszystko zostanie wśród swoich,
- śpiewali nienajgorszy repertuar, nie fałszowali i nie ryczeli po pijacku, nie przeklinali i nie łazili po kempingu, ograniczając się do swojego terenu.
W końcu jednak około drugiej w nocy jakiś kobiecy głos, najwyraźniej  spoza chóru, kategorycznie zarządził zakończenie imprezy (a może mi się przyśniło?) W istocie, mieszkańcom namiotów hałas mógł dokuczać bardziej, niż nam w domku.
Muzykalna ekipa w sobotę zbudziła się nadspodziewanie wcześnie. Niestety tym razem zrobili o wiele gorsze wrażenie. Panowie idący na baseny byli słyszalni wcześniej, zanim można było ich ujrzeć. Gdy całe towarzystwo zaczęło pławić się w wodzie, przyszedł czas na kibolskie śpiewy i pohukiwania. A tu już publiczność była zdecydowanie międzynarodowa, i oczywiście nieciekawa sympatii sportowych dwóch grubasów. Gdy jeden bałwan wydał bojowy okrzyk swojej drużyny "Jude, Jude, Jude" myślałem nawet, żeby w wojskowym języku przywołać go do porządku. Zepsułbym sobie w ten sposób cały dzień, a dla postronyych byłaby to po prostu burda pomiędzy turystami z Polski (bo pewnie nie udałoby mi się zachować spokojnego tonu). Udawałem zatem bezpaństwowca, a jego kobieta uciszyła go szybko i skutecznie, tak, że mój dylemat szybko odszedł w przeszłość. A pan Niemiec, który kąpał się w sąsiednim basenie i być może pięćdziesiąt lat żył z piętnem przynależności do narodu ludobójców, mógł się wreszcie poczuć usprawiedliwiony: rzeczywiście to Polacy są największymi antysemitami! Ekipę ze Srzyżowa, jeśli czytają forum, chłodno niepozdrawiam i do niezobaczenia! Obiecałem sobie, że w sobotę przerwę im imprezę o 22:01, nawet, gdybym miał wezwać rangersów. Ale nie było potrzeby - widocznie wzięli sobie do serca nauczkę z poprzedniej nocy.
W sobotni wieczór o mało co uczestniczyliśmy w historycznym wydarzeniu. Jadąc do miasta około osiemnastej w pobliżu centrum widzimy kilkudziesięcioosobową grupę, ustawione na chodniku krzesełka, porządkowych kierujących ruchem... No cóż, dobra pora na uczczenie 100-lecia straży pożarnej czy urodzin poety. Ale nagle widzimy polską flagę - nie żaden sztandar, ale zwykłą szturmówkę, jaką można kupić w każdym sklepie z militariami. Może polskie ogolone łebki przyjechały wesprzeć węgierskich ogolonych łebków, świętujących jakąś rocznicę? Ale nie, węgierscy chłopcy mają regularne kamuflażowe mundury z trójkolorowymi naszywkami: impreza jak najbardziej oficjalna!

[Obrazek: bf344ac320d17c00.jpg]

Postanawiamy później na spokojnie zbadać sprawę. Po godzinie wszyscy się już rozeszli, a my mogliśmy obejrzeć tablicę poświęconą węgierskiej pomocy dla naszych uchodźców w 1939. Między fundatorami jest organizacja z Krosna - oglądam TV Rzeszów, ale nie było o tym żadnej wzmianki! Szkoda, bo na pewno na samym kempingu znalazłoby się kilkanaście osób, które chciałyby uczestniczyć w uroczystości.

[Obrazek: dd794b588d4f1faa.jpg]

Teraz jadąc do Sarospataku warto wziąć kwiatki i złożyć biało-czerwoną wiązankę pod tablicą mieszczącą się przy Rakoczi utca 32. Jeśli ktoś zapomni, to kwiaciarnia jest pod numerem 18 (czynna również w niedzielę).
Po zmroku podziwiamy jeszcze grającą fontannę.

[Obrazek: a77cfca0cb97a7ee.jpg]

Sobotę kończy skromny improwizowany grill.
W niedzielę rano zaczyna padać. Idziemy do szkoły, bo kościół jest nieczynny z powodu remontu. Msze niedzielne odbywają się w szkole katolickiej przy Bartok Bela utca (w tygodniu zaś w salce przy plebanii obok kościoła). Na holu szkoły jest wielki regał z trofeami sportowymi, między nimi dwa puchary zdobyte w Tyczynie niedaleko Rzeszowa. Znów nie mogę się skupić, strasznie mie rozśmieszyło to zestawienie, jakby kalka z mojego ulubionego motywu z Harrisonem Fordem w Ostatniej Krucjacie, gdy Indiana szuka prawdziwego kielicha sprytnie ukrytego przez krzyżowca wśród wielu innych. Pierwszy raz oglądając film miałem identyczne, jak Indiana spostrzeżenie: kielich zwykłego cieśli nie mógł być ze złota!

[Obrazek: 99adddbc7c428fca.jpg]

Dla sprawiedliwości należy dodać, że jedno z naczyń używane przez księdza w czasie mszy było właśnie gliniane, bardzo zresztą piękne, pokryte szkliwem. W Sarospataku jest chyba fabryka porcelany - może to jakieś wotum albo dar?
Przed południem deszcz ustaje, nawet chwilami pokazuje się słońce, choć dla mnie nie jest ono konieczne. Śniadanie jemy na powietrzu.

[Obrazek: a0511a209e05da09.jpg]

Potem jak zwykle kąpiel i masaże. W ogóle wszystko jest "jak zwykle". Był Pan w żółwiowym kapeluszu, była Czapla. Jak zwykle czytam we wodzie archiwalne magazyny: Kraków, Stolica (dobre zestawienie, prawda?), Poznaj Swój Kraj.

[Obrazek: 04fd0311b00cd710.jpg]

Koło osiemnastej w niedzielę pakujemy manatki (kierownik pozwolił nam zostać dłużej w domku, bo nie było rezerwacji na kolejną noc). Podjeżdżamy pod Tesco w Satoraljaujhely.

[Obrazek: 200f3819e26c8c0e.jpg]

Trochę błądząc, w deszczu, wracamy tak samo, jak przyjechaliśmy (minąłem zjazd w Sacurovie i musiałem jechać przez Vranov, zawrócić nie było jak, bo duży ruch).
Na drodze do Havaja widzimy tym razem czery wielkie cielaki i dwie myszy, ale najwięcej zwierzyny spotykamy dopiero w promieniu 20 kilometrów od domu: wielka mangalica stojąca na środku drogi i kilka warchlaków w polu, dwie ładne sarenki i miejski lis. Zajechaliśmy na 23:00, czyli powoli, ale bezpiecznie.
Liczymy, że wybierzemy się w tym roku jeszcze raz - choć raczej w inne miejsce.
Odpowiedz
#2
Dzięki za relację, daje pełniejszy obraz tego miejsca.
Czytając o odsłonięciu tablicy pamiątkowej przyszła mi na myśl książka "Biali Kurierzy" czyli wspomnienia pisane przez Marka Celta.
Nie pamiętam, czy wymieniony był tam Sarospatak - trzeba będzie do niej wrócić.
(bo jak rozumiem to ta tablica w Sarospataku została odsłonieta ?)
Odpowiedz
#3
Tablica jest w Sarospataku ul. Rakoczi 32, jest to na pewno jakiś urząd, bo były flagi: węgierska i unijna, ale nazwy się nie doszukałem. Tu jeszcze jedno poruszone zdjęcie z jadącego samochodu.

[Obrazek: 4837974924d65d9e.jpg]
Odpowiedz
#4
Jesli kogoś zainteresował temt tablicy odsłoniętej w Sarospatak zamieszczam link do artykułu http://www.krosno24.pl/informacje.php3?id=7837
Odpowiedz
#5
Prawdziwy patriota 11 listopada uczestniczy w Marszu Niepodległości. Taki mniej gorliwy - składa gdzieś kwiatki. Biała i czerwona róża pod tablicą w Sarospataku:

[Obrazek: cc94277203e93bee.jpg]
Odpowiedz
#6
Super relacja. Mam pytanko, co się dzieje z tymi wodami termalnymi po sezonie? do kiedy trwa sezon? Czy te cieplutkie wody termalne zostaja okryte czyms, czy normalnie sa bez okrycia?
Odpowiedz
#7
Eplus - czy to ma znaczyć, że znowu tam byłeś ? Wnoszę to po tym prowizorycznym "woreczkowym" wazoniku.
Odpowiedz
#8
To co, że już takim dziadem jestem? Oczko Faktycznie dzbanka mi było szkoda, a w słoiku jakoś nie wypada, no i ze szkłem coś by ktoś musiał zrobić, zutylizować, stłuc, a woreczek z uschniętymi kwiatkami wystarczy wrzucić do kosza i po sprawie.

Istnieją chyba takie mniej widoczne poidełka do przenoszenia kwiatków, ale trzeba by tego poszukać zawczasu.

Byłem w SP przejazdem do Miskolca, gdzie mieszkałem w Korona Panzio, i dalej do kąpielisk Mezokovesd-Zsory.
Wracając odwiedziliśmy też kąpielisko Sarospatak-Vegardo. czynne są tylko dwa baseny pod balonem - duży pływacki i mały "szkoleniowy", ciepły. Cena wstępu jakaś symboliczna, coś 1000 dorosły i 650 student. Gdy wchodziliśmy, to w środku było tylko 7 albo 8 osób, potem przyszła klasa dzieci na naukę pływania w małym basenie. Co ciekawe, kiosk spożywczy był czynny - pewnie właśnie te małe łakomczuchy dają zarobić.
Odpowiedz
#9
Tak dokładnie to uważam, że postawienie dzbanka to byłoby jakieś zobowiązanie do stałego utrzymywania kwiatków. Bo dzbanka szkoda wyrzucić, a głupio, żeby stał pusty.
Pomyślałem sobie, że można by było zakontraktować u tamtejszego kwiaciarza o rzut beretem, żeby przechowywał ten dzbanek i stawiał w nim świeżą wiązankę na 3 maja, 15 lipca (mam nadzieję, że Węgrzy nie byli sprzymierzeni z Krzyżakami Oczko ), 15 sierpnia, 1 i 17 września, 11 listopada i... 22 lipca? Oczko Oczko Oczko Oraz w przepisane święta węgierskie, na pewno 20 sierpnia, innych nie znam, ale ktoś podpowie. Oczko Ciekawe, czy byłaby jakaś zniżka? Oczko Na pewno potrzebna byłaby zrzutka. Oczko
Takie zamówienie ryczałtowe to byłoby trochę jak sprzątanie grobu w innym mieście za pomocą wynajętej firmy konserwacji powierzchni płaskich. Oczko Zresztą te daty to raczej się mieszczą w szeroko pojętym sezonie urlopowym, można by się było wysilić osobiście. Oczko
Odpowiedz
#10
(13-11-2014, 14:24)eplus napisał(a): Prawdziwy patriota 11 listopada uczestniczy w Marszu Niepodległości. Taki mniej gorliwy - składa gdzieś kwiatki. Biała i czerwona róża pod tablicą w Sarospataku:

[Obrazek: cc94277203e93bee.jpg]

Jestem pełen podziwu dla Ciebie tylu rodaków było w ten weekend na Węgrzech a tylko TY pamietałes o kwiatach pod tą tablicą
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Poszukuję nazwy węgierskiej wody po goleniu z roku ok 1986 vaidame 6 1,273 10-08-2018, 19:40
Ostatni post: ex-komar
  Moja pierwsza objazdówka po Węgrzech jacekgk 0 515 11-06-2018, 14:16
Ostatni post: jacekgk
  Sarospatak - miasto Mamut 10 2,896 08-08-2017, 22:35
Ostatni post: Mamut
  Węgry po raz pierwszy - krótki wyjazd, krótka relacja cinsan 6 2,444 22-06-2017, 21:26
Ostatni post: eplus
  Nagy Magyarország-tour czyli moja wyprawa po Wielkich Węgrzech ;) Lilly Lill 18 14,962 17-08-2016, 21:39
Ostatni post: Marek1953



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości